MOJE AUDYCJE

Jarosław Budnik

Jestem prawdziwym szczęściarzem - pracuję tam, gdzie lubię najbardziej, a radio wciąż sprawia mi wielką frajdę.

Choć niestety nie pamiętam tego zbyt dobrze, przyszedłem na świat w wyjątkowym roku, w wyjątkowym miejscu - nieopodal Stadionu Śląskiego. W roku, w którym Polacy pokonali w Chorzowie Anglików 2:0, po bramkach Gadochy i Lubańskiego, a z taśm produkcyjnych zjechały pierwsze maluchy. Może właśnie stąd wzięła się moja miłość do piłki nożnej i samochodów.

Uczucie do radia pojawiło się dużo, dużo później, zresztą zupełnie przypadkiem. W trakcie studiów w warszawskiej PWST (dziś zwanej szumnie Akademią Teatralną) jeden z moich kolegów powiedział mi, że jest organizowany konkurs na prowadzących nocną audycję. W kilka dni nagraliśmy demo i wygraliśmy. Później, kiedy trzeba było wybierać, on postawił na teatr, ja na szczęście zostałem w radiu.

Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat, w czasie których pracowałem w kilku stacjach radiowych, kilku telewizjach i zajmowałem się mnóstwem innych, ciekawych rzeczy. Zbierałem doświadczenia, uczyłem się, kształtowałem swoją wrażliwość, ale przede wszystkim zawsze robiłem to, co sprawiało mi przyjemność. Patrząc wstecz muszę powiedzieć, że jestem prawdziwym szczęściarzem - pracuję tam, gdzie lubię najbardziej, a radio wciąż sprawia mi wielką frajdę.