No to wiemy już wszystko. Może nie wszystko, bo nie wiadomo, kto z ramienia PO będzie kandydował na prezydenta, ale wiemy na pewno, że nie będzie to Donald Tusk. Na zwołanej w budynku warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych konferencji obwieścił, że nie zamierza stawać do walki o fotel prezydenta:
- Ja nie chcę uczestniczyć w wyścigu, którego celem jest pałac i zaszczyt, ja chcę uczestniczyć w batalii, której celem jest cywilizacyjny postęp - mówił Tusk.
Nie oznacza to, że premier w ogóle nie będzie się angażował w sprawy wyborów prezydenckich. Zapowiedział, że wystawi kandydata, który, "jeśli Polacy zechcą", wygra wybory.
- Wskażemy kandydata, który wykona zadanie pierwsze, a ja w ciągu tych dwóch lat chcę wykonać zadanie - w mojej ocenie - jeszcze ważniejsze z punktu widzenia Polaków. To jest możliwe. I tym działaniom chcę poświęcić najbliższy czas - mówił.





