Katastrofa samolotu prezydenta. Nikt nie przeżył.

10.04.2010 10:40
Nikt z pasażerów prezydenckiego samolotu, który rozbił się w rosyjskim Smoleńsku nie przeżył katastrofy, do której doszło, gdy maszyna podchodziła do lądowania - poinformował gubernator obwodu smoleńskiego. Na pokładzie był prezydent Lech Kaczyński z małżonką oraz najważniejsze osoby w państwie.- Wszystko wskazuje na to, że prezydencka para nie żyje - powiedział rzecznik MSZ. Przedstawiciel rosyjskiego ministerstwa spraw nadzwyczajnych Siergiej Anufriew mówi, że zginęło ok. 132 osób.

 

- Na jego pokładzie mogły zginąć najważniejsze osoby w państwie, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią Kaczyńską. Najprawdopodobniej nikt nie przeżył katastrofy prezydenckiego samolotu - poinformował rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. W resorcie organizuje się sztab kryzysowy. Uczestnicy uroczystości katyńskich modlą się za dusze ofiar.

 

Premier Donald Tusk zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów. Wszyscy ministrowie są w drodze do Warszawy. Do Warszawy jedzie także marszałek sejmu Bronisław Komorowski, który według konstytucji przejmuje władzę w państwie.

 

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję do zbadania przyczyn katastrofy polskiego samolotu. Będzie jej przewodniczył premier Rosji Władimir Putin. Prezydent Rosji wysłał także na miejsce wypadku ministra do spraw nadzwyczajnych Siergieja Szojgu.

 

Katastrofa wydarzyła się o godz. 8.56. Według władz Smoleńska na razie nie odnaleziono "czarnych skrzynek" prezydenckiego Tupolewa. Według informacji z Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, na pokładzie samolotu było 130 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z żoną. Ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych podało wcześniej, że zginęło 87 osób. - Na miejscu katastrofy pracują śledczy. Trwa ustalanie liczby zabitych i poszkodowanych - powiedział przedstawiciel prokuratury. Ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych Rosji poinformowało, że samolot rozbił się w odległości 300-400 metrów od pasa startowego lotniska. Według naocznego świadka, na którego powołuje się agencja ITAR-TASS, w wyniku silnego uderzenia oderwał się ogon samolotu.

 

Dziennikarz TVN24 Jan Mróz powołując się na naocznego świadka mówi, że samolot podchodził do lądowania w bardzo gęstej mgle. Nie udało mu się osiąść na ziemi, więc maszyna została poderwana w górę. W trakcie zawracania maszyna zahaczyła o drzewa i rozbiła się. Tu 154 stanął w płomieniach.

 

Przed lotniskiem obecni są polscy dziennikarze. Nie zostali dopuszczeni do miejsca katastrofy. Na miejscu pracują służby ratownicze. Nad lotniskiem wciąż unosi się mgła.

 

Prócz prezydenckiej pary wraz z Lechem Kaczyńskim w Katyniu mieli być m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, prezes IPN Janusz Kurtyka, biskup polowy Wojska Polskiego generał dywizji Tadeusz Płoski, prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego biskup i generał brygady Miron Chodakowski oraz sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik oraz szef NBP Sławomir Skrzypek oraz wszyscy szefowie sił zbrojnych polskiej armii.

Więcej o:

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!