Piłka nie zawsze jest okrągła, a bramek być nie musi

jb
2010-06-16
A A A Drukuj

Znali ją Egipcjanie, grali w nią Grecy i Rzymianie, a w państwie Azteków miała nawet specjalne znaczenie polityczne i religijne. Piłka, nie koniecznie nożna, towarzyszy nam od wieków. Ale nie zawsze stawką był pozłacany puchar i sława. Oto krótka historia piłki.

 

Na staroegipskich rycinach odnaleźć można   przedmioty w kształcie piłki, robione ponoć dla dzieci i zwierząt, a służące zabawie. W prymitywną odmianę piłki grają do dziś Aborygeni, a zdaniem Homera bogowie również pogrywali w odmianę futbolu połączoną z tańcem. Jest to jakiś pomysł na urozmaicenie gry w polskiej lidze, może połączenie piłki z pląsaniem w rytm muzyki pozwoli nam łatwiej znosić niemal ustawiczne porażki naszych.





U Azteków w piłkę grało się w oparach ideologii,  religii i polityki. Ullamaliztli - bo tak nazywała się  aztecka gra, polegała na trafieniu piłką w kamienne ucho zainstalowane na ścianie specjalnej areny, na  której grano. Grą rozstrzygano nieraz poważne  konflikty i  zatargi  wśród  władców i kapłanów.

Niektórzy twierdzą, że przegraną przypłacało się   czasem życiem... gdyby dziś wprowadzić tę zasadę,  na korytarzach PZPN'u wiałoby pustką.

 

 

 

 



O dziwo, w piłkę grają również Eskimosi, choć nie mają stadionu narodowego w budowie, i właściwie lepiej by było gdyby zajęli się gwiazdami tańczącymi na lodzie, ale nie - oni kopią piłkę zrobioną z czaszki morsa i twardo rozgrywają nią mecze. Nagrodą jest podobno futro foki.

 

 

 

 


 

 

 

Rzymianie woleli grać w piłkę w termach,   uprzyjemniając sobie pobyt w łaźni. Znany był   rodzaj gry zwany trójkątem, który, jak sama   nazwa wskazuje polegał na turlaniu piłeczki od   jednego gracza do drugiego i trzeciego. Może   warto się zastanowić, czy nie przeorganizować   polskiego systemu rozgrywek tak, żeby etap   pucharowy polegał właśnie na turlaniu piłeczki w   łaźni, w trójkę, wtedy puchar mamy   gwarantowany.

 

 

 

 

Jarek Barwiak

Podziel się