Chwila na-Gości: CeZik

28.04.2011 18:00
CeZik, facebook

CeZik, facebook (CeZik, facebook)

CeZik w rozmowie z Agnieszką Kasprzyk w Radiu Złote Przeboje! Posłuchaj!

 

 

Radio Złote Przeboje Agnieszka Kasprzyk: W Radiu Złote Przeboje Chwila na-Gości, dzisiaj moim gościem jest... jak powiem Cezary Nowak, to nie wiem czy wszyscy będą wiedzieli o kogo chodzi.


CeZik: Myślę że mało kto.


A.K: A jak powiem CeZik...


C: To już troszkę więcej.


A.K: To już miliony osób! No nie bójmy się tego słowa. Siedzę tu z jakimś skromnym człowiekiem który się zarumienił, ale miliony osób - to zaraz powiemy skąd mamy takie informacje, my przed chwileczką sobie rozmawialiśmy tak poza anteną, i CeZik wyznał mi w zaufaniu, (miałam tego nikomu nie mówić) - swoje najbardziej znienawidzone pytania, więc postaram się je zadać ponieważ jestem wredna z natury.
Więc po pierwsze: Dlaczego „CeZik”?


C: Dlaczego CeZik? Myślę że to wynika z egzotyki mojego imienia, czyli Cezary. I ktoś kiedyś gdzieś tam w młodości powiedział: „CeZik”, tak rzucił, i zostało. Przylgnęło.


A.K: Taka ksywka z dzieciństwa, tak?


C: Może nie z dzieciństwa ale z czasów młodości tak. No myślę że tak.


A.K: Takiej szerszej publiczności że tak powiem „nie-internetowej” jesteś znany głównie z tego, że potrafisz zaśpiewać piosenki wspak. Mówię o Twoich występach i popisach w Szymon Majewski Show, gdzie wychodził skromny uśmiechnięty człowiek, uśmiechając się do wszystkich robił jakieś cuda, i wszyscy się zastanawiali: To on wcześniej uczył się tego? Czy on tak od razu ze wszystkim ma? Umiesz też tak mówić? Jak to wyglądało?


C: To wyglądało tak, że ja na pół roku przed występem u Szymona w ogóle nie miałem pojęcia o śpiewaniu od tyłu. Nawet nie wiedziałem że można coś takiego zrobić. Ale gdzieś zobaczyłem na amerykańskim kanale, że można, i postanowiłem spróbować to samo po polsku. Trochę rozbudowałem więcej piosenek, różne cuda robiłem na tym stole. Okazało się że można. Producentom Szymona to się spodobało. I chcieli żeby można było też tak zrobić u nich w programie.


A.K: Czyli to jak to się stało, to nie jest tak że Ty się do nich zgłosiłeś z tym, tylko to oni wzięli Ciebie?


C:
Oczywiście.


A.K: No proszę!


C: Zapukali do mych drzwi.


A.K: A skąd się o Tobie dowiedzieli?


C: Myślę że z internetu.


A.K: Na pewno z internetu. Bo Ty jesteś takim stworzeniem internetowym, czyli człowiekiem który coś tam sobie robi, wrzuca do internetu, a potem się okazuje, że ma dziesięć milionów wejść.


C: Dziesięć jeszcze nie miałem nigdy. W sumie mam piętnaście milionów. Ale wszystkich filmów. A pojedynczo to dwa, dwa i pół maksymalnie. Ale tak to wygląda. Po prostu siedzę sobie i jak coś mnie nachodzi, wrzucam, i już.


A.K: Tak po prostu Cię nachodzi?


C: Po prostu. Olśnienia dostaję. Najczęściej jak się kładę spać i nie mam co z tym zrobić, albo leżę i zasypiam, i nagle... Jest! Później budzę się rano i... ups! Zapomniałem. Ale tak co dwa tygodnie mi zostaje i później się coś z tego rodzi.


A.K: Czyli umówmy się że zostają wtedy te najfajniejsze pomysły, bo te mniej fajne uciekają. A powiedz, dlaczego to robisz? Dla „fanu”? Dla pieniędzy? Czy dla sławy?


C:
Hm Różne są powody. One się zmieniają w zależności od tego, co się dzieje dookoła.
Na początku to robiłem właściwie dla "fanu". Dla siebie, trochę dla poklasku... Na pewno nie dla pieniędzy, bo z początku to w ogóle nie było mowy o żadnych jakiś profitach z tego finansowych.
Więc tak było na początku, a potem to się zaczęło zmieniać. Szymon to był przełom, bo zobaczyłem wtedy, że da się wyciągnąć z tego profity finansowe.


A.K: Ty masz jakiś taki specyficzny zawód, ten wyuczony prawda?


C: Specyficzny, nie specyficzny, na pewno nie związany  z muzyką, bo to jest automatyka i robotyka.


A.K: Fajny!


C: Na politechnice. Fantastyczny! Polecam wszystkim którzy szukają drogi życiowej. Super!


A.K: Ale teraz żartujesz?


C: No tak... W radiu nie widać mojej miny niestety Więc powiem od razu: Co kto lubi!


A.K: Dlaczego więc poszedłeś na ten kierunek?


C: Ja poszedłem tam pięć lat temu, więc pięć lat temu nie wiedziałem co to jest.


A.K: Nazwa Ci się podobała, myślałeś że tam będzie o robotach!


C: No właśnie nie, nazwa mnie odstraszała, nie będę ukrywał, że mój ojciec to skończył. I on mówił, że trzeba mieć zawód i że trzeba zadbać o rodzinę. Ja się wtedy trochę wystraszyłem i powiedziałem: dobra, pójdę na te studia. Chciałem iść też na jakąś Akademię Muzyczną.

Cieszę się że skończyłem studia i nie poszedłem na tą Akademię Muzyczną".

Bo to by było zupełnie bez sensu. Będąc na tych studiach starałem się za wszelką cenę uciec od tego co tam się dzieje, i dzięki temu zacząłem tak cisnąć na ten internet i robić coś innego, bo przecież oszaleję jak będę pracował w tym zawodzie.


A.K: Co tam się dzieje na takich studiach że to aż takie straszne było?


C: "Laborki", sprawozdania, żenada jakaś te wszystkie kolosy, to nieporozumienie w moim przypadku było. Nie będę tej uczelni tutaj ganił, bo cieszę się że mnie w ogóle przepuścili i dostałem ten tytuł, ale jak sobie pomyślę czasem o mojej wiedzy w zakresie automatyki, to dreszcz mnie przechodzi że ktoś mógłby mi poświęcić jakiś sprzęt swój albo etat żebym był odpowiedzialny za coś.


A.K: Słuchajcie drogie panie robotów kuchennych na pewno nie oddajemy do CeZika do naprawy! <śmiech>


C: Nie, aż tak to nie... Czasem się ta wiedza przydaje...

 

Czasem sobie tak sobie myślę: kurcze, gdyby nie te studia, to bym nie wiedział jak się za to zabrać.

 


To mi pomaga też w tej muzyce, bo ja się zajmuję też produkcją i wszystkim, i nie mam tak, że siadam i śpiewam, i w ogóle nie wiem jak to zarejestrować, tylko wiem mniej więcej jak szukać, więc coś tam się przydało. Nie można powiedzieć że wszystko na marne.


A.K: Coś się przydało więc nie można powiedzieć że wszystko na marne. A poza tym jak sam powiedziałeś: tak się tam nudziłeś że postanowiłeś coś zrobić żeby się oderwać.


C:
Tak, to największy plus był tego, że tam było tak strasznie, że się właśnie chciałem oderwać.


A.K: No właśnie, bo może nie wszyscy wiedzą, ale Ty nie tylko zajmujesz się śpiewaniem wspak, to jest w zasadzie epizod w twoim życiu, ale Ty robisz zupełnie inne, bardzo odjechane rzeczy. Twoje takie... nie wiem jak to nazwać teledyski? Chyba tak... Filmiki? Są bardzo popularne na youtube i Ty tam występujesz ze swoją grupą: „Szajka CeZika”.


C: Tak też. Nie wiem czy będziemy wracać do śpiewania od tyłu bo teraz mi się przypomniało...


A.K: Wracamy wracamy! Bo Ty mi nie wyznałeś, czy Ty to tak masz z natury, czy to ćwiczyłeś.


C: A właśnie, a właśnie, nie mam z natury, nie mam z natury, ćwiczyłem, długo ćwiczyłem, i dalej jak chcę coś zaśpiewać od tyłu, to ćwiczę najpierw intensywnie, bo każde kolejne zaśpiewanie od tyłu, musi być okupione treningiem. Tak że na szczęście nie zaśpiewam teraz nic, ani nie powiem od tyłu, bo musiałbym się nauczyć.


A.K: A jaki zadowolony z tego że nie ma czasu! A to jak długo nad taką jedną piosenką pracujesz?


C:
To zależy od trudności tak naprawdę, bo jak jest prosta melodia, to od tyłu też jest prosta, jak jest tekst niezbyt skomplikowany i nie za szybko to leci to też jest prościej. Tak na przykładzie; jeżeli muszę to zapamiętać, i nie czytać z kartki, to trzy dni jakiejś tam w miarę spokojnej pracy i pamięciówki. A jak mam tekst i mogę sobie z niego skorzystać, to nawet w dzień się uda.


A.K: Nauczysz się tekstu i potrafisz śpiewać! Bo to strasznie są skomplikowane te linie melodyczne.


C:
No są takie trochę arabsko-hindusko-coś tam coś tam, więc nie jest to najprostsze na świecie, to jest ciężka praca, prawie że fizyczna. Ja w takim trykocie chodzę, i się przy okazji pocę, i dzięki temu jestem w formie. Bo naprawdę to jest gorsze niż bieganie na bieżni, ale do zrobienia.

 

Im bardziej skomplikowana piosenka, tym dłużej trzeba nad nią pracować.



A.K: A Ty jeszcze czasami śpiewasz wspak? Czy już to porzuciłeś, stwierdziłeś że masz tego dosyć?


C: Nie nie. Ja miałem dużo propozycji po Szymonie żeby w jakiś eventach tutaj od tyłu coś zrobić, ale odchodziłem od tego, bo wiedziałem że mam jakieś tam w zanadrzu inne pomysły, więc nie chciałem się zamknąć w tym śpiewaniu od tyłu. A teraz wiadomo że robię to, ale robię też inne rzeczy. Więc to raczej nie jest tak, że ludzie tylko tego ode mnie chcą. A jak tylko to chcą, to fajnie, bo mogę zaproponować coś innego przy okazji.


A.K: "Eee... Dla czterdziestu tysięcy złotych to może to zrobię..."


C:
Dokładnie, to są takie stawki, że jak od tyłu, to kosztuje. Co tu dużo mówić.


A.K: Chwila na-Gości w Radiu Złote Przeboje, moim gościem jest CeZik. Rozmawialiśmy o tym, że śpiewałeś wspak u Szymona Majewskiego, mówiliśmy też, że robisz inne rzeczy, jak Ty to nazywasz? Filmiki, teledyski, czy wrzutki? Masz jakiś slang na to?


C: Hm. Mówię raczej że to są klipy po prostu, bo poza właściwie drobnymi wyjątkami, to jest to po prostu muzyka i jakieś tam moje wygłupy pod ta muzykę. Klipy, teledyski, na razie, w tym momencie.


A.K: Na tych klipach jest szejka CeZika, z ilu osób się składa ten band?


C: Z sześciu.


A.K: Proszę przedstawić z imienia i nazwiska.


C: No to tak; po lewej u góry to jest CeZik, ten po prawej u góry też to jest CeZik, ten po środku i na dole, i po lewej, też to jest CeZik , a ten po prawej to je1s...


A.K: Wyjątkowo CeZik!


C: W drodze wyjątku, musiałem go tak nazwać. Więc same CeZiki. Ich jest sześciu w dwóch klipach, ale nie ma obowiązku żeby ich było sześciu, bo może być ich nawet stu kiedyś. Tak że oni się mogą klonować w nieskończoność.



A.K: Yesss! <śmiech>


C: Dzięki Ci technologio!


A.K: Słynne są Twoje przeróbki sławnych polskich piosenek. Mamy: „Ostatnią Niedzielę”, „Wehikuł Czasu”, i każda jest praktycznie w troszeczkę w takiej innej konwencji. Na jednych jesteś chórem, tzn. cały cały twój zespół!


C: Cała szajka.


A.K: Cała szajka jest chórem. Na innym gracie prawie jak w orkiestrze, na jeszcze innych jesteście takim po prostu bandem. Ty tam wszędzie grasz na czymś. Na najróżniejszych rzeczach. Powiedz mi, na ilu instrumentach tak naprawdę umiesz grać.


C: Tak żeby nie oszukiwać?


A.K: No taka chwila prawdy.


C:
Nie umiem na żadnym.


A.K: Nie!


C:
Ludziom się czasem wydaje że jak ja wystukam rytm na cztery czwarte i w kółko taki sam to ja umiem grać na perkusji. Można to interpretować różnie, bo ja tego tak nie nazywam: "że umiem", po prostu opanowałem podstawy podstaw na tej perkusji, tak samo na klawiszach, prostych rzeczy się mogę nauczyć, ale tak z miejsca to nie zagram np. nie wiadomo jakiego utworu.
Grać, żebym naprawdę czuł że umiem i potrafię grać, tak w miarę przynajmniej, to na gitarze tylko.
A reszta to jest tak z doskoku. I mogę w cudzysłowie „zanucić” na każdy.

 

A.K: Ale Ty sam tworzysz te linie melodyczne!



C:
Tak. Tworzę sam, ale to jest o tyle proste że na komputerze jak się zna protokół midi, to można zapisać, i  to tak naprawdę w nutach samo gra. Tylko że trzeba wiedzieć co i jak.



A.K: Supportujesz się komputerem po prostu.



C:
Tak. Supportuje się, absolutnie, i nie ukrywam tego nigdy, więc to nie jest tak, że ja mówię że to nie jest tak, że ja jestem nie wiadomo jaki i gram na wszystkim. Po prostu trochę komputera, trochę jakichś tam umiejętności, i to daje w całości to co słychać.


A.K: To trzeba znać nuty żeby coś takiego zrobić? Bo rozmawialiśmy przed chwileczką o specyficznym kierunku studiów który ukończyłeś, mówiłeś że miałeś czasami takie zawahania: dlaczego nie poszedłem na Akademię Muzyczną?


C:
Nie trzeba. Absolutnie nie trzeba. Ja w ogóle tak przyznam szczerze, z muzyki jestem lewy, bo nawet nie znam żadnych skal, i jakichś tam gam, tylko podstawy, jakieś interwały, więc wszystko robię to na czuja tak naprawdę, i tak jak słyszę i mi się podoba, to zostaje, a jak mi się nie podoba, to nie zostaje, więc podejrzewam że mój brat np. który jest doktorem Akademii Muzycznej...


A.K: Naprawdę?!


C: Tak, jest doktorem na Akademii Muzycznej i kompozytorem. Ale tak sobie myślę, że on to załamuje ręce jak myśli o zasadach które ja łamię co chwilę. Ale mi to nie przeszkadza, i myślę że innym też nie specjalnie.


A.K: No to popatrz, to masz brata kompozytora, a to Ty robisz karierę muzyczną!


C: Nie no on też, tylko w węższym gronie.


A.K: Tak tak tak. Wiadomo.


C:
Myślę że w ogóle muzyka, czy film, off'owe - są w ogóle mega komercyjne przy tym co on robi. To jest ciężkie.

 


A.K: A z tej niszy którą Ty sobie zająłeś można wyżyć? Że tak się zapytam wścibsko. Czy nie chcesz o tym mówić?


C: Nie no, mogę mówić. Można wyżyć. Ale to jest o tyle ciężkie, że zależy jak bardzo się chce z tego wyżyć. Bo jeśli się bardzo chce i się idzie na wszystko co proponują, to można naprawdę dobrze wyżyć, tylko pytanie jak długo.
Ja jestem zdania, że trzeba tak dobierać sobie te propozycje i segregować je, żeby i móc zarobić, i przy okazji w cudzysłowie oczywiście, się nie sprzedać.
Czyli żeby nie pójść w zapomnienie po roku. Gdzieś tam szukać też jakichś oryginalnych propozycji, ale można, na pewno można, tylko trzeba jakoś tam mieć głowę na karku i oczy dookoła głowy.


A.K: Dobrze kombinować żeby nie wejść w jakąś taką


C: W jakieś szambo.


A.K: Chciałam powiedzieć szynę ale szambo też dobre.


C: Tak jest.



A.K: A słuchaj, ja pamiętam jak znalazłam kilka lat temu pierwsze Twoje filmiki, te właśnie ze śpiewaniem wspak, i Ty robisz jeszcze do tego taką świetną inscenizację, że najpierw śpiewasz wspak i coś robisz a potem to się puszcza od tyłu i te wszystkie rzeczy się dzieją odwrotnie, zupełnie podobnie jak to było u Szymona, i pamiętam jak Ty się uczciwie przyznałeś, że Ty ten pomysł zapożyczyłeś skądś i to też było takie charakterystyczne że nie mówiłeś: „patrzcie co ja umiem”, tylko uczciwie przyznawałeś pod każdym klipem że ten pomysł to akurat zapożyczyłeś. Ze wszystkimi pomysłami tak jest? Że się czymś inspirujesz? Czy tylko to akurat?


C: Na pewno jest tak, że się inspiruję wieloma rzeczami, a jak bym powiedział że się zainspirowałem tylko i wyłącznie w tamtym przypadku, to to by była nie prawda gdybym tak mówił, bo ten klip zainspirował mnie w 100% tak naprawdę, ja zrobiłem bardzo podobną rzecz, tylko wiadomo w innym języku, i zmiksowałem więcej utworów i robiłem inne rzeczy, ale sam pomysł, sama idea wyszła od tego drugiego kolesia, więc ja uznałem że nie ma sensu tutaj udawać że ja to wymyśliłem, bo i tak wielu ludzi do tego by sama doszła, i posypałyby się na mnie gromy, nie wiem po co w ogóle to ukrywać, ale co do innych kawałków i klipów nie poczuwam się do takiego zapożyczenia, to też jest taka cienka granica, bo jak ja zrobiłem te klipy gdzie jest sześć okienek, to też było że: „eee to jest skopiowane od jakiegoś tam kolesia”, (którego ja w ogóle nie znam), i potem wchodzę na tego kolesia, i rzeczywiście on zrobił to samo.

 

Ja wiedziałem że takie filmy już są, gdzieś tam w Stanach i że wszystko co jest w Stanach to kiedyś będzie w Polsce.

 


Można by zawsze mówić, że to jest kradzione, ale też bym nie przesadzał, bo to jest jakiś tam trend który powstał wiele lat temu, że się "multitracki" robi czy inne rzeczy i nie ma co się spinać, i mówić że się ukradło, tylko to jest normalne, i każdy może to zrobić, i jeżeli faktycznie czuję że coś zapożyczyłem w stu procentach, to się do tego przyznaję, a jeżeli nie, to nakierowuję np. na moją inspirację i tyle.


A.K: Sporo jest tych Twoich rzeczy w sieci, czy Ty się w ogóle orientujesz, śledzisz: "Tutaj miałem tyle wejść, a tutaj tyle”?


C:
Oczywiście że śledzę, i obrastam w piórka licząc te miliony. <śmiech>


A.K: Wiesz który Twój klip ma najwięcej wejść?


C: Wiem wiem, ale ja żartuję oczywiście.


A.K: To się chyba samemu wie, nie trzeba specjalnie śledzić, tylko jak człowiek wrzuca, to siłą rzeczy się sam dowiaduje. To który klip miał najwięcej?


C: Śledzę to intensywnie nie ukrywam, i aktualnie „Forfiter Blues” wiedzie prym, ma chyba prawie dwa i pół miliona, no a później to jakieś te; „Ostatnie Niedziele”, Szajka CeZika itd. I śpiewanie od tyłu. Te topowe zbliżają się do dwóch milionów.


A.K: No proszę, a ten „Forfiter ” to też była inspiracja internetem. Nie że coś tam ściągnięte tylko rzeczywiście Ty tutaj zainspirowałeś się bardzo popularnym filmikiem z Internetu. To wszystko się wokół internetu kręci u Ciebie. Czy Ty jesteś takim człowiekiem który żyje w internecie tylko?


C: Jezu nie! Przyszedłem tu, wiec nie!


A.K: Potwierdzam! Przyszedł! To nie jest jego avatar!


C: Nie jesteśmy na skype'ie ani na żadnym innym komunikatorze. Jestem tu, żyję poza Internetem jak najbardziej, np. telewizji w ogóle nie oglądam, choć mam telewizor, tylko że go nie oglądam bo kto inny go ogląda.


A.K: Kwiatki na nim stoją! <śmiech>


C: A jak się wyprowadziłem ostatnio to go nie mam tak w ogóle naprawdę, więc nie śledzę telewizji ale siłą rzeczy śledzę internet, bo jest dla mnie źródłem informacji, a tych filmów jest tam od groma, nie trzeba się jakoś starać bardzo, szukać, bo to wali po oczach po prostu, po linkach znajomych chociażby, więc żyję, oglądam, i szukam inspiracji cały czas.


A.K: To ile czasu spędzasz codziennie w Internecie?


C: Następne pytanie!


A.K: Dawaj dawaj dawaj!


C: Nie wiem ile, nie liczę.


A.K: Nie ma tylu godzin!


C:
Wiem że jak coś robię na komputerze to i tak ten Internet jest włączony w tle, nawet jak nic nie robię akurat na Internecie to wystarczy że mi wyskoczy jakaś wiadomość, jakiś mail, to wchodzę, ja jestem podłączony 24h na dobę do Internetu, bo nawet komórkę mam podłączoną do internetu, co godzinę się łączę, sprawdzam maile, więc jestem na Maksa internetowy i myślę że jak by mi ktoś odciął kabel to bym się powiesił. <śmiech>


A.K: Nie miałbyś na czym bo kabel byłby odcięty!


C:
Mam bezprzewodowy więc byłby problem. Skoczyłbym z okna w takim razie.


A.K: Słuchaj, a jak Ty szukasz tych takich inspiracji w internecie to Ty właśnie się posługujesz takimi tropami od swoich znajomych? Bo niektórzy sami wyszukują. Wiesz jak to jest w Internecie. Tu jest odniesienie do tego, tu do tego, w końcu patrzysz, a jest czwarta rano a Ty kolejne rzeczy oglądasz


C:
Nie, ja nie lubię tak łazić i tak klikać w nieskończoność linki, raczej np. klikam na linki na facebooku u znajomych, bo wiadomo że mi się wydają często wartościowe jakieś, no a tak to jest fala po prostu, joemonster też śledzę - joemonster to jest taki portal, też mnie mocno promuje, oczywiście nie że ja tam cisnę, tylko jak tam wpada mój film, to ludzie go klikają i się podoba, więc ja ten portal też z wzajemnością lubię i śledzę. No a poza tym, jak coś się staje hitem, jak „Forfiter” - ten pierwowzór, to siłą rzeczy się pojawia w świadomości społeczeństwa że jest coś takiego, itd. No więc tak wygląda to śledzenie tych linków i tych klipów.


A.K: Słuchaj, a Ty planujesz zostać w internecie? Czy chcesz z niego wyjść? Bo Ty w internecie jesteś mega gwiazdą. Pamiętam jak Ty się pojawiłeś w Szymonie, to były inne czasy, bo jeżeli chodzi o internet to parę lat to już jest potężnym krokiem do przodu. Pamiętam że to było widać kto jest internetowcem a kto nie. Bo była część ludzi: „O! Super! CeZik u Majewskiego!” a druga część: „A kto to jest CeZik?” czyli Ci co w ogóle nie siedzą w internecie tylko używają go do sprawdzania poczty. Czy Ty chciałbyś wyjść z internetu czy wystarczy Ci to, co tam jest? Bo Internet ma chyba zbyt ogromny potencjał żeby z niego wychodzić...


C:
Ma ogromny potencjał, tylko to jest cały czas problem w naszym kraju, że nie da się za bardzo z tego żyć. Tzn. są jakieś tam programy partnerskie i ograniczenia, więc chciałbym wyjść na pewno, chociażby żeby koncertować częściej. Przez Internet się ciężko koncertuje.


A.K: Chociaż też można w sumie?


C: Też można, ale takim nie jestem fanatykiem, wolę jednak kontakt żywy z ludźmi, i z muzyką, więc tak, chciałbym wyjść, nie tak żeby wyjść i tam to zostawić, tylko działać równolegle, czyli tam być, i tu być. Czyli np. zarabiać poza internetem a w internecie dawać ludziom radość. Nieść płomień Świecić ideą


A.K: Pięknie to pan powiedział.


C:
Prawda?


A.K: W Radiu Złote Przeboje chwila na-Gości, a moim gościem jest CeZik. Ty mówiłeś że Twój brat jest kompozytorem, a Ty się tak troszeczkę odżegnujesz od tego, że nie jesteś taki muzycznie rozgarnięty tylko się bawisz, i bardziej to robisz dla zabawy, żeby ludzi bawić. A kiedy zacząłeś takie pierwsze rzeczy robić żeby ludzi bawić?


C: Hm...


A.K: Ty byłeś takim wesołkiem w szkole? Taki wiesz, błazen klasowy który chciał koniecznie kogoś rozśmieszyć? Czy to tak bardziej było muzycznie ukierunkowane?


C: Ja nie jestem obiektywny za bardzo wobec siebie, bo mnie się w ogóle wydaje że ja nie wiem o co chodzi tym ludziom, że tak oglądają, więc nie wiem, nie wiem jaki byłem w szkole, mi się wydaje że byłem taki normalny, lubiłem tam robić czasem zamieszanie, ale nie jakieś tam nie wiadomo jakie. Tam były jakieś występy czasem szkolne, myślę że byłem standardowo taki, jakich wiele jest uczniów, dzieci czy młodzieży, która tam się udziela jakoś artystycznie czy inaczej.


A.K: A kiedy pierwszy filmik wrzuciłeś do internetu? Pamiętasz?


C: Pierwszy wrzuciłem... Nie pamiętam daty, ale myślę że to było o koło trzech lat temu, no trzy z hakiem. Tak mi się wydaje że to było coś takiego, więc wtedy tak zacząłem tak poważniej o tym myśleć, żeby jednak większe grono ludzi zainteresować swoją osobą.


A.K: A co to był za filmik? Pamiętasz? Twoje pierwsze dziecko! <śmiech>


C: Oczywiście! To był film bardzo prosty bo usiadłem z gitarą na krześle, postawiłem kamerę i nakręciłem siebie jak gram cover Kancelarii: „Zabiorę cię właśnie tam” i tyle. Przez pięć i pół minuty po prostu katuje ten utwór i to był pierwszy.


A.K: Dzisiaj jeszcze gdzieś jest? Można go znaleźć?


C: No pewnie! Na moim panelu jest cała historia moja, tam jest od pierwszego do ostatniego, na jednej brzydko mówiąc kupie.


A.K: A słuchaj, a jesteś, a propos „kupy” właśnie... <śmiech>


C:
<śmiech> Możemy kontynuować...


A.K: Nie nie o to mi chodziło! <śmiech> Chodziło mi o to, czy jest coś takiego czego się wstydzisz? Ale np. wrzuciłeś do internetu i kurcze już się z tym nie da nic zrobić bo zaczęło żyć swoim własnym życiem i za każdym razem jak na to trafisz to myślisz: „o kurcze już mnie zęby bolą jak na to patrzę...”


C: Teraz już nie. Ale ja w ogóle jestem bardzo krytyczny wobec siebie i nie wrzucam czegoś czego nie jestem pewien że jest ok. Wiadomo jak teraz patrze na te pierwsze klipy; gdzieś tam siedzę z tą gitarą, i tu źle wykadrowałem okno, i tu ten dźwięk jest taki nie do końca i sobie myślę: „Jezu... Ale bieda w ogóle jak ja to mogłem wrzucić...” no ale czasy się zmieniają wiadomo.
Wtedy na tamtą chwilę to mi się wydawało że to jest ok. Że lepiej już nie zrobię.

Później się dopiero nauczyłem wszystkiego, i kamerę zmieniłem... I teraz trochę inaczej to wygląda. To nie jest wstyd, te pierwsze kawałki, tylko to jest droga jakaś którą musiałem przejść.


A bez sensu by było - tak jak gdzieś przeczytałem u jakiegoś innego internauty - że wrzuca filmiki, a po tygodniu je usuwa i mówi że „jemu się zmienił pogląd i on już tak nie uważa” i zmienił zdanie właściwie w jednej chwili i tak w kółko bo on zmienia poglądy i to jest bez sensu.

Ja kiedyś grałem tak, śpiewałem tak, nagrywałem tak, a teraz robię to inaczej ale myślę że to jest też ciekawe że ktoś może zobaczyć jak ta droga wyglądała...

Ale nie, nie wstydzę się tak czegoś że po prostu ktoś idzie po ulicy i mówi: „Jezu... To ten co nakręcił ten durny film”. A ja po prostu się zapadam pod ziemię.


A.K: To jest wszystko Twoje, tylko wtedy byłeś TAKI po prostu.


C: Tak tak, tak do tego podchodziłem. Nie wstydzę się żadnej produkcji. Nie.


A.K: A słuchaj, no właśnie bo teraz tak napomknąłeś o takim kolejnym temacie... Czy Ty jesteś popularny? Czy ludzie Cię rozpoznają na ulicy?


C: Czasem tak, czasem nie. Nie wiem co to znaczy być popularnym za bardzo... Nie wiem jaka jest definicja. Jak to zmierzyć.



A.K: Jak ja powiedziałam mojemu synowi że będę rozmawiała z CeZikiem to on mnie zaczął błagać o autograf, chociaż wie że zazwyczaj nie biorę takich rzeczy od gości, bo wiesz, jak radiowiec prosi o autograf to to jest takie... Żenujące.


C:
Nie, za ładne napomknięcie dam.


A.K: <śmiech> fajnie to zrobiłam nie? Sprytnie. Ale wiesz, to już świadczy o tym, że Ty jesteś gwiazdą dla takich ludzi którzy siedzą w internecie, bo on tam na bieżąco wie co porabiasz, i czy to się przekłada na jakąś rozpoznawalność? Ta internetowość?


C:
Jestem czasem zaskoczony, bo właśnie często jest tak, że jak ktoś mnie już pozna, później gadamy i on mówi: „wszystkim moim znajomym mówiłem o CeZiku i wszyscy moi znajomi mówią żer super i tak dalej...” i ja sobie myślę: „Jezu może faktycznie dużo osób mnie zna?” a później idę np. gdzieś gdzie jest dużo ludzi i  w ogóle nikt mnie nie poznaje więc ja nie wiem czy jest to jakieś grono które po prostu mnie zna i drugie grono które mnie w ogóle nie zna, na czym to polega? Ale to jest tak, że czasem są trzy dni że się czuję popularny, a nagle są dwa miesiące kiedy się czuję że w ogóle nikt mnie nie zna. Więc nie wiem na czym to polega i jak to działa.
Ja się nie czuję jakoś bardzo popularny.
Czuję że gdzieś tam istnieję w świadomości paru osób.


A.K: Ale nie jest to uciążliwe dla Ciebie w każdym razie.


C: Nie nie, jeszcze nie.



A.K: Jeszcze nie. No właśnie. Mówimy „jeszcze” nie, bo też rozmawialiśmy przed wejściem do studia że jak się czyta o Tobie sprzed dwóch lat: „CeZik - jego filmiki są bardzo popularne” mają 300 czy 600 tysięcy wejść. I kiedyś to było bardzo dużo. A teraz te filmiki mają po dwa miliony i to też jest bardzo dużo, ten internet się strasznie szybko rozwija i Ty na razie jesteś takim CeZikiem którego znajomi znają i strasznie lubią, ale zaraz może się okazać że ta popularność jest trochę duża.


C: No może się tak okazać, ja nie to żebym się jakoś wzbraniam przed tym czy coś...


A.K: Już zatrudniłeś ochroniarzy, już są w pogotowiu! <śmiech>


C:
No właśnie tam przed drzwiami siedzi taka niepozorna pani <śmiech> tak że dobrze dobrze że nie widać po niej jeszcze, ale spoko, zatrudnię więcej. Więc... No tak, faktycznie, te liczby się zmieniają, i że lada moment może się okazać że poczuję tą popularność faktycznie na plecach. Ale jak bym nie mówił że jest inaczej, to robię wszystko żeby ta popularność się nakręcała. Jestem świadom że może tak być pewnego dnia i ze świadomością robię to co robię dalej.


A.K: A słuchaj bo Ty miałeś również taką akcję nakręcania filmów z ludźmi.


C:
To trwa dalej.


A.K: Tak, to cały czas trwa, powiedz coś bliżej o tej sprawie.


C: To akcja - rewelacja, która polega na tym, że nagrałem piosenkę, taką jakąś lekką przyjemną dla ucha, i nagrałem po prostu samą gitarę, i sam wokal, i dałem instrukcję do internetu jak dogrywać. Polega to na tym, że tak naprawdę każdy kto dysponuje kamerą i miło jak jakimś tam sprzętem audio-nagrywającym, może po prostu dograć jakąś tam partię na dowolnym instrumencie do tego utworu i mi ją przysłać w formie wideo. Nie musi to być na instrumencie, może być na czymkolwiek, nawet na kubku albo stole albo na czymś innym, więc możliwości są nieograniczone i w internecie jest napisane to jak to robić, wszystko jest podane jak na dłoni, na tacy, po prostu tylko siąść i nagrywać. Ale tak jak już zdążyłem zauważyć to niestety ludzie często dużo mówią a mało robią. Na początku wszyscy chcieli nagrywać, a później finalnie, no mam nadzieję że nie finalnie, obecnie mam 24 filmiki  a myślałem o tym żeby mieć 100, żeby cokolwiek z tego zrobić żeby to było z wykopem. Więc czekam cały czas i ten termin odkładam żeby można było przesyłać. Jeszcze niedobitki przesyłają coś...


A.K: Proszę przesyłać!


C: No chciałbym żeby żeby aktywność była większa ze strony internautów bo ja myślę że to może być coś ciekawego, przynajmniej w Polsce jeszcze czegoś takiego dokładnie nie było, zachęcam! Myślę że to będzie coś fajnego i można wziąć w tym udział.


A.K: Ale jak Ty chcesz to zrobić? Żeby wszystkich tych ludzi w tych takich małych kwadracikach poumieszczać którzy grają swoje partie tak jak to robisz z Szajką CeZika czy masz jakiś inny pomysł na to?


C: Nie mam pomysłu dopóki nie dostanę filmów i nie będę miał materiałów na kompie przy którym będę mógł siąść i to zobaczyć bo może sie akurat okazać że teraz mam taki pomysł, a potem jak już obejrzę te wszystkie filmy to stwierdzę że lepszy był inny pomysł. Ale na pewno będzie to wykorzystane do stworzenia takiej jakiejś pełnej aranżacji tego utworu. W jaki sposób - nie wiem, dopóki nie zamknę tego, nie zacznę montować.


A.K: Jesteś otwarty na tych ludzi którzy będą Ci przysyłali swoje pomysły. To będzie takie wspólne dzieło bo jeżeli oni Cię zainspirują do czegoś zupełnie innego albo sami podpowiedzą ten pomysł to Ty z tego chcesz skorzystać.


C: Jak najbardziej. Oto właśnie chodzi.


A.K: To jest chwila na-Gości w Radiu Złote Przeboje a moim gościem jest CeZik. A czy Ty masz jakieś plany co do tego co będziesz dalej robił w tym internecie, masz już może jakieś takie projekty, których masz zarysy, albo dopiero Ci się zaczynają śnić?


C: Mam.


A.K: No to opowiadaj.


C: Mam.


A.K: Mam ale nie powiem? <śmiech>


C: Mogę powiedzieć, bo osiągnąłem już jakiś poziom produkcji, taki z którego nie mogę schodzić niżej bo to będzie nez sensu jak się teraz zacznę cofać w rozwoju. Więc żeby te pomysły doszły do skutku, to, co tu dużo mówić, potrzebuję pieniędzy, pieniążków, "mamony”, "kapuchy” - jak kto woli...

 

Mam pomysł żeby zacząć nagrywać muzykę autorską.

 


W taki sposób żeby chociażby za pośrednictwem internetu komunikować się z fanami i żeby oni mi podpowiadali tak naprawdę co ja mam nagrywać, a ja to później będę nagrywał w różnych stylach i w różnych konfiguracjach.


A.K: Jesteś mega nastawiony na kontakt z odbiorcą.


C: Bardzo. Tak. Bo oni się cieszą jak mogą tak współtworzyć coś, pomóc mi, coś doradzić, więc ja też to lubię. Hm... Tam ktoś się patrzy na mnie, nie wiem o co chodzi, chyba coś powiedziałem głupiego.


A.K: Nie, oni Cię nie słyszą.

C: Nie? Aha... to dobrze. Dobra. No więc mam takie plany nagrywania kolejnych klipów autorskich w różnych stylach ale do tego potrzebuję po prostu kasy którą będę mógł w to zainwestować żeby to wyglądało profesjonalnie. Bo nie mogę cały czas mówić ludziom: "słuchaj nagraj ze mną ten będzie fajnie, będzie fajna zabawa itd.” Bo każdy z czegoś żyje więc nie mogę prosić profesjonalnych filmowców żeby mi przyszli, nagrali I poszli do domu a ja im dam herbaty i kawy.


A.K: "Ale bez cukru bo cukier drogi.”


C: I jeszcze bez cukru. Kurde... Nawet na cukier mnie nie stać.


A.K: Szukasz sponsorów jednym słowem, tak?


C:
Można powiedzieć że szukam sponsorów. Tak. Ludzi którzy nie mają klapek na oczach i widzą po prostu szansę na zrobienie czegoś ciekawego w tym kraju no bo co, teraz telewizja jest organem bardzo zamkniętym żeby tam coś jakąś ideę sprzedać, to trzeba się po prostu przebijać przez milion murów, osób itd. A internet jest wolny. Więc tam można tak naprawdę robić cokolwiek i liczyć po prostu na dobry odbiór.



A.K: A słuchaj czy Ty myślisz że w naszym kraju przyjdą takie czasy kiedy będzie można żyć z tego tylko co się robi w internecie? Bo Ty wychodzisz z tego internetu żeby zarobić pieniądze tak naprawdę, ale mógłbyś tam siedzieć, wtej swojej twórczości, takiej działalności internetowej, te filmiki, te piosenki, te klipy, czy Ty myślisz że u nas przyjdą takie czasy kiedy będzie można po prostu na tym zarabiać?



C: Oczywiście.



A.K: I to będzie pojutrze!



C: Kiedy to będzie nie wiem.

Ja jestem zdania że wystarczy spojrzeć na to co się dzieje w Stanach, odliczyć pięć lat, i to się będzie działo u nas.

Albo więcej lat. To zależy. To różnie bywa. Wszystkie te idee które tam już żyją własnym życiem prędzej czy później przyjdą do nas. Więc ja wiem że tam są ludzie którzy żyją po prostu ze swoich produkcji internetowych i pewnie nawet dobrze żyją, więc u nas też by się dało z tego żyć tylko potrzebujemy czasu.



A.K: Tylko nie aż tak dobrze <śmiech>



C:
No na pewno gorzej niż tam. No wiadomo. Zawsze tak jest, że u nas można robić to samo i jest gorzej, tak naprawdę ale się robi to samo, więc czuję że tak będzie, ale kiedy i jak to będzie wyglądać to nie wiem.


A.K: A wiesz jak to będzie wyglądać, że jak ludzie się zorientują że można zarabiać w internecie to powiedzą: „ej chodźcie! idziemy tam zarobić!” a tam kto siedzi? Pan CeZik!



C: I zgarnia wszystko.


A.K: I miejsce zajęte. Bo to tak trochę jest, że Ty wychodzisz do przodu z tymi swoimi planami.



C: Trzeba wyciąć to bo faktycznie mnie wygryzą tam wszyscy jak się dowiedzą, co to będzie za jakiś czas. Nie no wychodzę i po prostu spoglądam na to co się dzieje na zachodzie no bo to jest najprostsza droga do bycia wróżką. Co się będzie działo u nas za pięć lat? To samo co na zachodzie!



A.K: Proste!


C: No tak, no taka jest prawda.


A.K:  Wszyscy będziemy grubsi o dwadzieścia kilogramów...


C: Tak, i wszyscy będą siedzieć w internecie i o tym opowiadać że są grubi.


A.K: <śmiech> A słuchaj a Ty opowiadałeś też grasz koncerty. Jak wygląda taki koncert Szajki CeZika? Ty się rozszczepiasz? Rozczłonkowujesz?


C: No tak. To jest świeże bardzo bo ja dopiero macam ten temat bo nikt tego nie robi tak naprawdę, albo ktoś robi ale ja nie wiem o tym że ktoś to robi, więc ja muszę sam badać ten teren. Więc to wygląda tak, że biorę projektor, biorę ekran projekcyjny, ustawiam go za sobą, w domu nagrywam różne rzeczy, i później to wyświetlam a sam jestem na żywo, i prowadzę jakąś interakcję z tym ekranem, wiem kiedy co się pojawia na ekranie i mogę wtedy zareagować odpowiednio.

To jest coś takiego jak multimedialny musical, takie kino na żywo...

Czyli to co się dzieje na ekranie to jest kino a ja jestem dodatkowo na żywo.


A.K: Ty jesteś tak wkomponowany w to?


C: Różnie, to zależy. Np. miałem taki występ że projektor zaczynał się od pasa w górę mniej więcej, więc ja byłem jednym z okienek, a reszta była nagrana na komputerze i leciała, a ja stałem w jednym okienku i machałem rekami i coś śpiewałem.



A.K: Ale to nie tylko jedna piosenka. Ty mnóstwo piosenek tak musiałeś stworzyć...


C: Nie, to specyfika koncertu była akurat taka, że... ja po prostu tworzę aktualnie utwory i jakieś tam występy pod dane wydarzenie. To była konferencja jakiejś tam marki i ustaliliśmy że zrobię piosenkę na temat wydarzenia jakiegoś tam firmowego. No i śpiewałem o tym wydarzeniu firmowym przez dziesięć minut. A teraz np. mam jakiś tam koncert dotyczącym konkursu językowego więc śpiewam na temat tego konkursu, i całość tego co się dzieje na projektorze dotyczy tego konkursu itd.


AK: I jak długo takie coś się przygotowuje? Bo jak Ty to opowiadasz lekko, to mi się wydaje że to jest strasznie dużo strasznie żmudnej pracy, żeby to wszystko w ogóle spasować ze sobą!


C:
Dokładnie. Jest to dużo bardzo żmudnej pracy. Na szczęście już te filmy które nagrałem pozwalają na to że już mam jakieś tam zaplecze tych informacji, wiedzy technicznej, i nie muszę się męczyć z takimi rzeczami tylko po prostu się skupić na tworzeniu tego.



A.K: Ty sam już je „rozpykałeś” i pewne rzeczy już wiesz.


C:
Tak, ale cały czas dochodzą nowe. Więc tak przykładowo, na tą konferencję - ten koncert na którym byłem jednym z okienek robiłem tak tydzień w miarę intensywnie żeby to przygotować wszystko.


A.K: No to nieźle...Myślałam że to z pół roku się nad czymś takim siedzi!


C: Jezu to bym już chyba umarł z głodu... Ale mam w planie żeby stworzyć jakiś taki szablon który będę miał na każdą okazję żeby już go mieć.


A.K: Cwaniaczku! <śmiech>


C:
Tak tak, tak żeby znać wszystkie cienie i blaski, i żeby później być elastycznym pod każdą sytuację i dawać koncerty nie dotyczące innego wydarzenia ale robić show dotyczący mnie i tak dalej, który ja sam wymyśliłem na temat który mi przyjdzie do głowy i wtedy będę mógł po prostu zrobić TOURNE!


A.K: Wow.


C: Wielkie słowo.


A.K: Po Europie środkowo - wschodniej... I pod tą częścią galaktyki. Całej.


C:
Dokładnie.


A.K: Słuchaj a co Ci się trudniej robi? Taki klip czy koncert? Bo to jest podobna praca, ale też jest taki dodatkowy element, że Ty do koncertu musisz się sam przygotować. Sam jesteś materiałem w pewnym momencie. A w klipie to możesz sobie poprawiać co ma takie swoje minusy, to co dłużej robisz? Co trudniejsze jest dla Ciebie?


C: Zależy, bo są klipy które robię krótko w miarę, a są klipy które robię dłużej. Ostatni klip gdzie jest połączenie Republiki z zespołem System of a Down - taki meshup, to robiłem po prostu tak długo że jak o tym myślę, to mi się niedobrze robi. Bo ja musiałem przygotować całą scenografię, i szukać zasłon, i krzesła malowałem na niebiesko, i tragedia to była jakaś produkcyjna... więc robiłem to ze dwa miesiące, a teraz tak mało wejść że jestem wkurzony.


A.K: <śmiech>


C: Ja się tak męczę a nikt tego nie ogląda! Więc to np. robiłem długo, to też zależy od tego co ja w tym klipie chcę naprawdę zrobić. Bo jak chcę zrobić jakieś cuda na kiju to później siedzę nad tym jak idiota...


A.K: To jest tak, że jak się uprzesz to musisz zrobić to, co wymyśliłeś? Czy idziesz sam ze sobą na kompromisy?


C: No wiadomo że czasem muszę pójść na kompromisy. Czasem odpuszczam, ale zawsze jak odpuszczam całkiem klip, to potem zapisuję i mówię że muszę do tego wrócić. Nie ma tak że odpuszczam całkiem, chyba że stwierdzam w trakcie produkcji że to jest bez sensu zupełnie, albo że już mi się nie podoba.

 

Ale jeżeli coś mi się podoba, tylko nie mam mocy żeby to dokończyć, to odkładam i kończę później, bo chcę skończyć, bo mam listę takich projektów i chce je wprowadzić w życie.

 


Więc staram się dokańczać i staram się nie poddawać tak łatwo.


A.K: To jest chwila na-Gości w Radiu Złote Przeboje, moim gościem jest CeZik.  Słuchaj, przed chwilą rozmawialiśmy o charakteryzacji, co Ty tam z ta charakteryzacją kombinujesz? Opowiadaj.


C:
Co ja kombinuję z charakteryzacją? Dużo rzeczy. Ja w ogóle teraz chciałabym powiedzieć, że chcę nakręcić klip i w ogóle mam scenariusz, i agencję filmową z którą myśmy teksty pisali, i on będzie bardzo drogi, i mam pomysł taki że ten klip będzie FANTASTYCZNY. Po prostu doskonały. Tylko potrzebujemy pieniędzy dużo na niego. I np. jak ktoś, jakaś marka, chciałaby się podpiąć pod ten klip, i dać nam pieniądze, to my po prostu weźmiemy te pieniądze i zrobimy klip, który będzie miał 10 mln oglądalności i wszyscy będą szczęśliwi, i do tego potrzebuję charakteryzacji właśnie.

A.K: Ale możesz coś zdradzić?

 

C: Nic nie zdradzę.


A.K: Nic nie powiesz.


C: Nic, bo jak powiem to nie będzie efektu jak się to zrobi, więc jak ktoś jest autentycznie zainteresowany to jest jak najbardziej film, ja mogę go wysłać, no więc zapraszam, ale nie zdradzę za wiele, czyli nic właściwie nie zdradzę. Drogo będzie i tyle.


A.K: Ty to jesteś no! Cały czas tu na boku jakieś interesy swoje załatwiasz!

C: Tak jest, więc nr konta: 32 ...


A.K: <śmiech>


C: Jak w Radiu Maryja.


A.K: Ale nie, poczekaj, bo ludzie nie mają długopisów, o teraz już można. <śmiech>

C: Tak, ja mam taka blokadę - że nie można mi przesłać mnie niż tysiąc.


A.K: Dobra blokada. A słuchaj czy Ty masz czasami taką blokadę na internet że jak twój klip ma mało wejść, to się wkurzasz i przestajesz go wyglądać i przestajesz do niego wracać.


C: W ogóle mam coś takiego że jak wrzucam klip, to czytam komentarze pod spodem i później odpuszczam. Jak widzę że się podoba, a jak czytam komentarze i wszyscy mówią że: „aaa....tutaj dobrze, tutaj średnie, a dalej w ogóle się nie podoba” to sobie myślę Jezu ale bieda, co ja zrobiłem...


A.K: tak przeżywasz?


C: Przeżywam, przeżywam, jak wchodzę, a tam takie bicze, to kurde... Ale nie usuwam oczywiście, tylko zaciskam zęby i myślę że to jest jakieś tam przejściowe... No ale tak, przejmuję się trochę tymi komentarzami, nie tak że pojedynczym - jak ktoś mi np. napisze że mam wielki nos, to siedzę i płaczę, (bo mam wielki nos tak swoją drogą)...


A.K: Nie no ale kłamiesz, teraz Ci rośnie jak kłamiesz.


C:
Ale mam długi język, umiem dotknąć językiem nosa.


A.K: Dawaj <śmiech> zrobił to! Autentycznie to zrobił!


C: Tak, zrobiłem to. To jest tez gwóźdź programu na moich koncertach, więc polecam.


A.K: Ale za to bierzesz dodatkową stawkę!


C: Oczywiście!


A.K: No... Takie coś to tylko u CeZika!


C: Tylko u mnie dokładnie, takie tricki, więc co to ja mówiłem? Bo się zgubiłem...


A.K: Mówiliśmy o komentarzach!


C: No,  im dalej czas płynie, tym mniej się przejmuję, ale na początku strasznie się przejmowałem, że ktoś mnie nie lubi np. No no czemu oni mnie nie lubią? Przecież im nic złego nie zrobiłem... Albo ktoś się złościł na mnie, więc no przejmowałem się. Teraz już mniej i po prostu skupiam się na tym, żeby nakręcić dobry klip a nie tam żeby ktoś mnie obrażał.


A.K:  Tym bardziej że internauci są znani z tego że są dosyć bezkompromisowi, za bardzo nie przebierają w słowach, a zdarzyło się coś takiego że do dzisiaj pamiętasz że było Ci przykro przez dwa dni?


C: Nie nie, wyrzucam z pamięci to, dostałem tylko raz takiego maila, raz w życiu takiego na maksa, ale rozpisał się ktoś naprawdę... Bo go zabolało że ja ten klip wrzuciłem, bo uraziłem jego uczucia bardzo, i napisał że to co ja zrobiłem, jest tak beznadziejne, nie śmieszne i że to jest żenada i żebym ja się po prostu odpiął od internetu bo ludzie cierpią, jak to oglądają, naprawdę się człowiek przejął tym że ja zrobiłem w ogóle coś takiego. I ja mu tylko odpisałem, że ciesze się że miło spędza czas pisząc mi takie maile długie. Ale poza tym nie pamiętam żeby ktoś jakoś bardzo się obruszył czy uraził.


A.K: Czyli z wiekiem takim internetowym można się do tego przyzwyczaić do tego że komentarze bywają różne, i się na to po prostu uodpornić.


C: No trzeba i inaczej nie da się po prostu być w internecie i przejmować się wszystkim co ludzie piszą. Bo to by zupełnie bez sensu było.


A.K: A powiedz mi, bo Szajkę CeZika Ty robisz sam, czy ktoś Ci pomaga to robić?


C: Sam. Tzn, zależy bo ta Szajkę tam gdzie śpiewam taki miks utworów polskich to zrobiłem sam, a tam gdzie jest Szajka CeZika i Republika, no to kolega mi pomagał tam zabierać mi instrumenty np. Albo w klipie ostatnim Republiki i System of a Down jeden kolega pomagał mi tam trzymać kamerę w niektórych ujęciach a drugi kręcił making off. No i „Forfiter” oczywiście  - bo to była większa ekipa i już nie było siły i to też zupełnie non profit ktoś po prostu wziął i pomógł nam to nagrywać, no ale 90%-85% to tylko ja muszę nad tym siedzieć bo ludziom tez się nie chce tak za darmo tyrać.


A.K: A słuchaj, Ty powiedziałeś że, przed chwilą użyłeś takiego określenia, że nie było siły żeby  i musiałem kogoś wziąć, czy to znaczy że wolisz pracować sam? Czy wolisz taką grupową pracę?


C: No chyba wolę pracować sam. Niestety - bo czasem powinienem się wspomóc, ale lubię mieć kontrolę nad tym co produkuje bardzo, bardzo dużą kontrole lubię mieć.


A.K:  Jesteś perfekcjonistą.


C:
Pod tym względem trochę tak. Długo, naprawdę długo męczę to żebym był zadowolony z tego efektu. Żeby było dokładnie tak jak to sobie zaplanowałem. No a jak już z kimś robię to trzeba się jak by też słuchać tej drugiej osoby co nie zawsze mi się podoba. Ale też staram się walczyć z tym i nie zamykam się na komentarze i sugestie innych i prace z innymi. Walczę z tym.



A.K: Dla mnie takim pierwszym znakiem tego że z tym walczysz jest ta akcja z tym filmem - żeby ludzie Ci przysyłali te filmy. Ty postanowiłeś się tym zainspirować, ale to tym masz kontrolę do końca ale na pomysły jesteś otwarty.

C: Tak.


A.K: Czyli Ty wolisz sam sobie dłubać, ale chłoniesz jakieś tam pomysły od innych ludzi - taka forma pracy Ci odpowiada? Tak się chciałam zapytać czy może to jest takie znamię tego pokolenia internetowego, że oni zamiast pogadać, to sobie siedzą na facebook'u i w ten sposób się dzielą, ja nie mówię że to jest mnie wartościowe, tylko to jest zupełnie inny sposób komunikacji już. Ale jak już cos mają robić, to robią to sami. To tak będzie? Że będziemy się przesuwać w kierunku internetu? Myślisz?


C: Tak. No ja myślę że za lat parę, kilka, w ogóle internet wyprze telewizję, i inne, nie wiem czy radio, bo radia jest specyficzne bardzo...


A.K: Radio w internecie też jest.


C: Ja myślę że internet po prostu zje społeczeństwo w całości, pochłonie wszystkich bez endu. I po prostu tak to się skończy, ja nie wiem czy to jest fortunne, bo umiera komunikacja międzyludzka taka żywa, taka w cztery oczy.


A.K: A Ty masz komunikację taką żywą? Oprócz wywiadów oczywiście których udzielasz. Ale tak wolisz się spotykać z ludźmi w internecie czy na żywca?


C: Zależy, jak już chcę z kimś pogadać, to wolę się spotkać, się napić,  itd. żeby była jakaś interakcja. Więc zdecydowanie wolę się spotkać z kimś na żywo, niż mu pisać na facebooku że coś tam się stało, czy że jest fajny.


,A.K: Czyli tak: praca samotna, ale czas wolny już w większym gronie.


C: raczej tak.


A.K: Radio Złote Przeboje Chwila na-Gości, moim gościem jest CeZik, słuchaj, chciałam się Ciebie zapytać o to, jakiej muzyki Ty w ogóle słuchasz, jak sobie słuchasz. Oprócz swojej!


C: Tak <śmiech>


A.K: To jest dobre pytanie nie? Takie licealne: „ej a jakiej muzy słuchasz?”


C: To jest ciekawe zagadnienie bo ja w ogóle wyszedłem kiedyś z takiego założenia że ja nie mogę za dużo słuchać muzyki bo jak tworzę jakiś kawałek to mi się wydaje że jest już do czegoś jest podobny. Mam po prostu w mózgu jakiś receptor który mi wyszukuje czy to już gdzieś kiedyś nie słuchałem. Więc jak słucham, to tym gorzej, tym trudniej mi coś wymyślić oryginalnego bo mi się wydaje że to już gdzieś było.


A.K: Czyli niczego nie słuchasz? W ogóle?


C:
W pewnym momencie to ograniczyłem i uznałem że ja nie będę szukał, i słuchał muzyki na siłę, bo to jest bez sensu. Już się nasłuchałem w dzieciństwie i w młodości, i starczy mi tej inspiracji.
Przestałem słuchać muzyki tak naprawdę i słucham radia z przymusu tylko jak jadę samochodem.


A.K: Jezu przepraszamy Cię najmocniej! <śmiech>


C: Nie no dlaczego - luz. Ja słucham takiego radia które mnie "odmóżdża" zupełnie. Jakieś tam „umcy-umcy”... Po prostu słucham, śpiewam sobie na głos, wrzeszczę, i tyle, i to jest straszne, to już we mnie tak zamieszkało, że ja muszę walczyć sam ze sobą kiedy ktoś mi coś tam poleci i ja sobie myślę: no muszę na to kliknąć! Ale sobie jeszcze myślę: nie, nie klikam bo jeszcze mi się spodoba, i nie będę mógł stworzyć tej piosenki bo ją usłyszę. Więc tak to wygląda, ale jak słucham muzyki, to ja się długo zawsze męczę, i mam dość tej muzyki.
Jak np. jadę samochodem czasem dziesięć godzin, i nic nie leci, jest taka cisza totalna, to ja się tak upajam ta ciszą, i wtedy więcej pomysłów po prostu mam, jak jest taka cisza...
Jak jest cisza to mózg nagle ożywa i zaczyna się wszystko kręcić.


A.K: A opowiedz mi,  w dzieciństwie i w młodości jakiej muzyki słuichałeś? Opowiadaj.


C: Dobrze, więc zaczęło się od The Take That i Backstreet Boys, ale do 7 roku życia bo szybko rodzice i starsze rodzeństwo mnie tam przekabacało i stanęło na Nirvanie, Song Garden i innej muzyce takiej mocniejszej grunge'owej, rockowej, i tak dalej...  Później był taki moment że ja byłem taką maskotką, no może nie maskotką, tylko taką laleczką której się mówiło co ma słuchać, i ja tego słuchałem.  

A.K: Każdy w młodości taki był po prostu, czym się nasiąknęło wtedy to już później się pamięta.


C: Ale później tez zacząłem sam słuchać i tak naprawdę 80 % tej muzyki którą ja słuchałem to był po prostu rock, taki amerykański rock, jakiś tam mniej lub bardziej alternatywny, czy punk rock, czy punk pop itd. więc słuchałem takiej muzyki wcale nie wyszukanej tak naprawdę, później gdzieś tam był jazz trochę, a zaczęło się od Smooth Jazz Marka Niedźwieckiego a później też jakiś wykonawca mi się spodobał to zacząłem go też torować, np. Jamie Calam przez wiele lat bardzo mnie pociągał, i byłem nawet na koncercie w Warszawie, i się cieszyłem bardzo, skakałem jak dziecko jak go słyszałem, i tam jakiś inny pianista jazzowy jak Peter Zinotti, no i były jakieś takie klimaty.

Jak miałem swoją pierwszą dziewczynę to zacząłem szukać muzyki która jest fajna do spędzania z nią czasu, takiego romantycznego...


Jedzenia kotletów, itd. i to były po prostu składanki jakieś chill-out'owe... I to leciało w kółko leciało w kółko i było tego 5GB tej muzyki... i tak się nią jakoś upajałem i później przestałem słuchać muzyki. I koniec.


A.K: Rzuciłeś dziewczynę i przestałeś słuchać muzyki.


C: Tak. I to jest historia moich muzycznych racji, bardzo ciekawa, prawda?


A.K: Twój brat jest kompozytorem. Ile masz rodzeństwa?


C: Teraz już troje.


A.K: Byliście muzyczną rodziną? Czy to się przypadkiem stało, że akurat Ty i brat w tym kierunku poszliście?


C: Byliśmy mocno zachęceni przez rodziców do tego żeby jednak zapisać się na gitarę, czy do szkoły muzycznej. Więc byliśmy wszyscy zarażeni muzyką. Mój średni brat jest akurat bardziej zarażony plastyką, bo maluje i rysuje. Ale też grał. Więc wszyscy jesteśmy muzyczni. teraz moja siostra przyrodnia, która ma 5 lat teraz też nagina na skrzypcach . Ona to tak nazywa. Wszyscy jesteśmy mocno popychani do muzyki.

 

Byłem zmuszany do grania na pianinie. Nie lubiłem tego. Nie lubiłem grać na niczym, prócz komputera. Ale potem się przekonałem.

 


Dzięki Bogu zacząłem grać. Mimo , że rodzice nie grali na niczym.


A.K: Skąd to się więc wzięło u rodziców?


C:
Nie wiem, może to jakieś ich niespełnione marzenia. Mój ojciec grał w jakimś zespole , może jest niespełnionym muzykiem. Miał taki epizod jak ja, że był na automatyce i później chciał wrzucić filmy do internetu, ale nie było. No i został automatykiem. A ja miałem co z tym zrobić i wrzuciłem i się to tak potoczyło.


A.K: Jak się spotkacie to rozmawiacie o muzyce czy jest to temat poboczny?


C: Mało rozmawiamy. Nie gramy, nie rozmawiamy. Kontakty rodzinne są u nas ograniczone do minimum. ,,Tak", ,,Nie wiem" - w ten sposób ze sobą rozmawiamy. Wyrażamy wszystko przez ten artyzm i tyle. Nie mamy ochoty na gatki szmatki.



A.K: Czyli chcesz ze mną pogadać posłuchaj moich klipów, przyjdź na koncert...
Jesteś z Gliwic? Czy ten Wehikuł Czasu Dżemu to po znajomości?



C: Nie wiem. Nie znam rodowodu muzycznego mojego regionu. Po prostu lubię ten kawałek.



A.K: Masz jakąś piosenkę którą chciałbyś przerobić ale nie masz na razie takich możliwości?


C: Nie. Nie mam takiej listy piosenek. Jak stwierdzam, że mam pomysł na przerobienie czegoś to to robię. Nie mam przed sobą wyzwań ,,piosenkowych".


A.K: Czyli u Ciebie to działa tak: pomysł, projekt , realizacja.


C: Tak. I tyle. Zdać zakuć zapomnieć.

A.K: I wrzucić do internetu, a potem 5 mln wejść a miło być 10 mln. <śmiech>


C:
Tak jak mówią. Chodzę i się biczuję, że zagrałem tam C-dur a nie G-dur. Byłoby zupełnie inaczej < śmiech>.


A.K: I te wpisy potem...A potrafisz sobie wyobrazić kim będzie CeZik za 10 lat?


C: Nie potrafię.


A.K: Potentatem internetowym?


C: Chciałbym być potentatem jakimkolwiek. Nie będę ukrywał , że po prostu chcę być bogaty < śmiech>.


A.K: Życzę Ci aby zrealizowały się wszystkie Twoje plany.
Gościem Chwili Na Gości był CeZik. Dziekuję.

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Song Garden wymiata! Za młodu też słuchałem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!