James Blunt i jego "The Afterlove" - jak powstawała płyta?

Polecamy
09.01.2018 12:56
James Blunt

James Blunt (#Heath Missen / Newspix / Rex Features / East News)

Przybliżamy kulisy powstawania ostatniego albumu wokalisty, który rozkołysze warszawski Torwar już 12 maja 2018 roku! Kogo artysta zaprosił do współpracy i skąd wzięła się nazwa płyty?

Miłość to najbardziej nośny temat dla artystów w każdej sferze artystycznej. Bywa jednak, że wielka miłość z czasemsię kończy. Rzadko jednak artyści decydują, aby zająć się tym trudnym tematem - co dalej? Co następuje po wielkiej miłości?  James Blunt nie boi się jednak wyzwań i to "The Afterlove" - czyli "Po miłości" - jest tytułem jego nowego albumu.

Żadna z piosenek na płycie nie nosi jednak takiej nazwy. Zapytany o genezę, James odpowiedział:

Tytuł albumu wziąłem od grupy KLF, która miała w swojej piosence frazę "After Love is Gone", więc wziąłem to i skróciłem.

Od czasu ukazania się w 2013 roku płyty "Moon Landing" bardzo dużo zmieniło się w życiu Jamesa Blunta. Płyta, która zdobyła miano platynowej w Wielkiej Brytanii, do teraz wywiera duży wpływ na jego twórczość. Autor utworu "You're Beautiful" po długo wyczekiwanej przerwie przedstawił swoim fanom swój nowy album - "The Afterlove", który bezpośrednio odnosi się zarówno do "Moon Landing" w całości, jak i do hitu "You're Beautiful".

Sam album jest bardzo ciekawym efektem pracy wielu osób. Pomocą w kompozycji służył również ulubieniec publiczności - Ed Sheeran. Jednak nie tylko nazwisko tego znanego artysty znajduje się na liście osób, które współpracowały z Jamesem, aby stworzyć tę płytę. Ryan Tedder, Amy Wadge, Johny McDaid, Stephan Moccio i MoZella to nazwiska producentów i kompozytorów, którzy postanowili dać płycie "The Afterlove" coś z siebie.

Singlem zapowiadającym płytę jest "Love Me Better"- utwór zachowujący znane dla twórczości Blunta standardy: przyjemny i lekki dla ucha, niesie ze sobą jednak cierpki tekst.

James Blunt znany jest nie tylko z poczucia humoru, ale także z dystansu do samego siebie. Zapowiedział swoją płytę już w 2016 roku i definitywnie nie można pominąć sposobu w jaki to zrobił!

Jeśli myślicie, że 2016 rok był zły, to informuję, że w 2017 roku ukaże się moja płyta. Powinniście się bać!

Opowiadając o procesie tworzenia album wspomina, że zazwyczaj przygotowuje 25 utworów, z których wybiera 10 najlepszych. Zazwyczaj przy 9 i 10 kawałku zastanawia się czy są one wystarczająco dobre i czy nie powinien napisać czegoś innego. Tym razem jednak Blunt przeszedł samego siebie, gdyż przygotowując ten album napisał... ponad 100 utworów!

Czego możemy spodziewać się po koncercie Jamesa Blunta na warszawskim Torwarze? Na to pytanie odpowiedział Janusz Stefański z agencji Prestige MJM, która jest organizatorem koncertu.

To będzie cudowny wieczór. James Blunt nie jest artystą, który nagrywa jedynie dla zysku, nie jest produktem. Każdy utwór tego wokalisty jest wyjątkowy i to nie tylko muzycznie, ponieważ także jego przekaz zawsze niesie ze sobą ukrytą historię i emocje.

James Blunt w Warszawie
materiały prasowe

POLECAMY!

Komentarze (1)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!