Parę dni temu jedliśmy obiad "na mieście". Duża dostała talerz udekorowany esami - floresami usypanymi z mielonej papryki.
- Co to jest? - Duża zaciekawiona gmerała paluszkiem w czerwonym proszku.
- Papryka, taka przyprawa.
- Eeeeeee - westchnęło dziecko lekko rozczarowane - a ja myślałam, że wołowina.
Nie przelewa się w domu, no cóż...
Jarek Budnik

