Pewien uroczy staruszek z Ameryki obwieścił, że koniec świata nastąpi dokładnie o godzinie szóstej 21 maja 2011 roku. Trudno powiedzieć jak to będzie wyglądało w Polsce, bo strefa czasowa nie została przez niego sprecyzowana. Sobota. Mało czasu. Nie zdążymy skończyć wojny, obronić Ziemi, stać się lepsi.
Ale możemy...
- posłuchać ulubionej płyty,
- pomyśleć o dzieciństwie,
- wystawić twarz do słońca,
- wypić kawę z widokiem na uliczny korek,
- ten punkt uzupełnijcie sami!
Oczywiście świat się nie skończy, ani w sobotę, ani w niedzielę. Ale i tak rozbawił mnie komentarz w internecie: "Nie mogliby zaczekać do poniedziałku???".
Miłego weekendu :)
Asia Kruk

