Lost in translation, czyli jak zamienić wronę w kruka?
22.02.2011
18:10
Chociaż temat zastanawiał mnie już od dawna, to za sprawą listopadowej premiery filmu o ciąży sam zaszedłem... w głowę. Czym kierują się polscy dystrybutorzy filmów, tłumacząc ich tytuły na nasz język?! A wszystko przez króla! Króla Jerzego VI., ściśle rzecz biorąc, i jego arcyciekawej historii, opowiedzianej w filmie "The King's Speech".
Mam nadzieję, że w wielu wymienianych przypadkach nie zgodzicie się ze mną, i że z tej burzy i z tego naporu powstaną ciekawe pomysły tytułów. Liczę też, że znajdziecie przykłady dziwnych tłumaczeń, które mi umknęły.
Najpierw długo nie mogłem wyjść ze zdumienia, a jak już wyszedłem, to postanowiłem odrobić zadanie domowe i przyjrzałem się kilkudziesięciu przepadkom równie niespodziewanych interpretacji tytułów. Bo o ile w kilku przypadkach faktycznie tłumaczenie dosłowne nie ma sensu (dlatego napisałem o "interpretacji"), to w przypadku filmu o brytyjskim monarsze tytuł "Królewska mowa" całkiem przyzwoicie oddawałby sens oryginalnego tytułu.

