Sonia Bohosiewicz - WYWIAD EXTRA!

Co mi powiesz jak Cię złapię?!
14.02.2012 17:30
Sonia Bohosiewicz

Sonia Bohosiewicz

Gościem sobotniego programu Marzeny Rogalskiej była Sonia Bohosiewicz! Jesteście ciekawi o czym Panie plotkowały? Jakie tajemnice udało się ujawnić? Przeczytajcie całą rozmowę już teraz!

Posłuchaj także wywiadu z artystką >>>

Niesamowite historie

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz, w ten siarczysty mróz przybyła do Radia Złote Przeboje. Soniu, zegarek Ci się zepsuł? Co tam, gmerasz sobie?

Sonia Bohosiewicz – Nie, odśnieżam.

Marzena Rogalska – Jak się masz w 2012 roku? Nauczyłaś się już pisać datę? Przyzwyczaiłaś się?

Sonia Bohosiewicz – To zawsze mi się myliło. A Ty nie miałaś tak w podstawówce, że jak na marginesie nagle się zmieniało to już potem człowiek wariował, a teraz to ja już w ogóle nie wiem. W Urzędzie jakby mi ktoś powiedział, że 2009 proszę napisać, to ja bym napisała. Ja przez to nie wiem, ile mam lat.

Marzena Rogalska – Nie będę Cię pytała, ile masz lat, ale będę Cię pytała, czy w Twoim życiu zdarzają się dziwne, nieprzewidziane historie, które wprawiają Cię w duże zakłopotanie.

Sonia Bohosiewicz – Bardzo często, czasami są one śmieszne, a czasami wręcz przeciwnie – straszne.

Marzena Rogalska – Czyli trochę śmieszne trochę straszne

Sonia Bohosiewicz – Tak, ale czym straszniej, tym bardziej mi się chce śmiać

Marzena Rogalska – O takich historiach z Sonią Bohosiewicz w Radiu Złote Przeboje z Sonią Bohosiewicz do 12.

se.pl

Żona i… kochanka

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz siedzi przede mną piękna, wypoczęta, znowu inaczej wygląda.

Sonia Bohosiewicz – Naprawdę?

Marzena Rogalska -  Tak, znowu masz inny kolor włosów. Czym to jest spowodowane, Soniu?

Sonia Bohosiewicz – no co Ty teraz jestem dokładnie tydzień po zgraniu ostatnich zdjęć do filmu „Obława” w reżyserii Marcina Krzyształowicza. Bardzo interesująca praca.

Marzena Rogalska – Kto tam z Tobą gra moja Droga?

Sonia Bohosiewicz – Zaraz zzieleniejesz z zazdrości. Byłam żoną Maćka Stuhra, ale poczekaj jeszcze nie zieleniej w tym momencie. A do tego byłam kochanką Marcina Dorocińskiego.

Marzena Rogalska – Marcinie, jak mogłeś mi to zrobić? No i co tam się działo podczas kręcenia?

Sonia Bohosiewicz – Oh Maciek musiał mną spółkować. To było straszne. Maciek rzeczywiście chciał ze mną spółkować, ale odbywaliśmy seks, który mojemu mężowi, Maćkowi Stuhrowi, nie wychodzi, więc ja leżę na tak zwanego umarlaka, leżę, mam zamknięte oczy, a on próbuje. No jak zaczął sapać nade mną, to myślałam, że zdechnę ze śmiechu.

Marzena Rogalska – To jest naprawdę śmieszna praca.

Sonia Bohosiewicz – Ja Ci to pokażę na tym, ja mam to zgrane na komórce z monitora. Można było umrzeć naprawdę, bo on wiesz, miał wykonywać takie te, że niby próbuje gdzieś tam coś jeszcze.

Marzena Rogalska – figlu miglu.

Sonia Bohosiewicz – No nie takie figlu miglu, tylko taka raczej praca rzemieślnicza bym powiedziała. A ja po prostu leżałam i po raz pierwszy w życiu mi się zdarzyło, bo zazwyczaj jestem wyrozumiała, bo takie rzeczy są bardzo delikatne no dla faceta.

Marzena Rogalska – bardzo delikatne.

Sonia Bohosiewicz - Jeszcze mu powiedziałam, że jak ze mnie schodzi, to widzę, że ma majtki, więc musiał jeszcze te majtki obsunąć, co już było w ogóle żenujące.

Marzena Rogalska – Co wy tam wyrabiacie? Dobrze, że jestem dziennikarką!

Sonia Bohosiewicz – Poczekaj, Marzena, poczekaj, przyjdzie na to czas. No i naprawdę wbijałam sobie paznokcie w ręce, żeby się nie roześmiać. Przyrzekam Ci, pierwszy raz miałam coś takiego, że myślałam, że umrę , bo tak to zazwyczaj idzie ten śmiech parami. Że śmieje się i wykonujący i wykonywany, prawda, że tak powiem w cudzysłowie. Ale po raz pierwszy miałam coś takiego, że on  był całkowicie skupiony i śmiertelnie poważny, i błagałam tylko pana Boga, żebym się nie roześmiała, bo jeżeli się roześmieje, to go tak strasznie speszę i tak strasznie mu zepsuję. Nie mogę pokazać swojego zabawowego nastroju. No a reżyser mówił, odwróć tę twarz od kamery. Bo widać było, że walczę.

Marzena Rogalska – Ale nagraliście w końcu te scenę.

Sonia Bohosiewicz – No, puść muzykę, ja Ci pokażę, bo tego się nie da pokazać w radiu na telefonie.

Marzena Rogalska – Ale i tak to świetnie opowiedziałaś.

film.interia.pl

Rozbiegany Dorociński

Marzena Rogalska – Soniu Bohosiewicz, moja miła, co mi powiesz jak Cię złapię?!

Sonia Bohosiewicz – słuchaj, muszę Ci opowiedzieć jeszcze z „Obławy”. Więc cały dzień chłopcy mieli takie jakieś pijackie sceny. Mówię o Maćku Stuhrze i Dorocie, Dorocińskim. Zazwyczaj tak się praktykuje na planie, że jednak ten aktor się do końca nie upija, aczkolwiek mała 50tka dobrze służy. Rzeczywiście cały dzień, te 12 godzin w kółko, tam trochę pili. No i w końcu jak przyszli z powrotem do hotelu już po zgranych scenach, no Maciek był kompletnie zmęczony, kompletnie. Poszliśmy każdy do swojego pokoju na godzinę, żeby odpocząć. I spotkaliśmy się na kolacji w restauracji, wchodzę do tej restauracji, siedzi Maciek. Mówię, Maćku a Ty co ty taki jesteś zmęczony? – aa zmęczony… A gdzie jest Dorociński, w ogóle nie odbiera. Czyli padł, tak? A w tym momencie wbiega Dorociński w dresie,  ściąga słuchawki od i-poda i mówi – Zamówcie mi coś, jakąś zupę i jakąś rybę, ja pójdę się jeszcze przekąpać. On jeszcze poszedł biegać godzinkę. I Maciek powiedział: No, zaimponował mi…

swiatseriali.pl

Godzina masażu

Marzena Rogalska – Soniu, pozostańmy przy tych mężczyznach, którzy Ci towarzyszą w różnych filmach. Co byś powiedziała na temat Borysa Szyca?

Sonia Bohosiewicz - Borysu Szycu miał taką historię ciekawą w pracy nad „Kac Wawa” – taki film, żeśmy kręcili teraz niedawno, jeszcze nie było premiery. Też zapraszamy. Ale ja niezależnie od scenariusza, jeżeli widzę, że w obsadzie jest Borys Szyc i mogę się z nim spotkać na planie, to ja wchodzę we wszystko po prostu, bo to jest naprawdę fantastyczny aktor i z takimi pracować, to jest po prostu ogromna przyjemność. Ale w naszym filmie, czyli „Wojna polsko-ruska”, gdzie on grał główną rolę i był bardzo zmęczony i naprawdę bardzo dużo pracował, już był wycieńczony, bo ta energia rzeczywiście musiała tryskać w każdym jednym ujęciu. I nie miał siedzącego, zmęczonego spojrzenia, tylko za każdym razem jakiś gejzer emocji. W pewnym momencie produkcja wpadła na pomysł, że trzeba mu jakoś no nie wiem pomóc. No i zamówi człowiekowi zmęczonemu w czasie przerwy obiadowej, kiedy był naprawdę bardzo już wycieńczony, masaż.

Marzena Rogalska – o to bym chciała być masażystką.

Sonia Bohosiewicz – Tak, no i przyjechała kobieta…

Marzena Rogalska – lat 75?

Sonia Bohosiewicz – nie…

Marzena Rogalska – ja myślałam, że to będzie dowcip świetny! Haha, Rogalska taka śmieszna!

Sonia Bohosiewicz – Zamówili po prostu panią, bardzo dobrego fachowca, tylko po prostu Borys, jak otwarły się drzwi, ona powiedziała: dzień dobry, przyszłam zrobić panu masaż. A on: pani żartuje! Ona: nie. Ale na tyle jest delikatny i kulturalny, że tę godzinę spędził w swoją przerwę obiadową z tą panią. No niestety produkcja miała ubawu po pachy i mówiła: Boże, jaka wtopa, chcieliśmy po prostu mu zrobić przyjemność ogromną. Ale ostatecznie po tej godzinie Borys był usatysfakcjonowany,  w końcu masaż to masaż.

Marzena Rogalska – no masaż to masaż. W masażu chodzi o masaż, a patrz jakie nasze głowy są pełne stereotypów. Że masażystka to proszę, od razu, ma wyglądać jak ta Pamela. „Prześliczna ma… ma ma ma, masażystka!”

pomponik.pl

Umięśnione przepony

Marzena Rogalska – Soniu Bohosiewicz, mam takie pytanie za 100 punktów. Sońka, bo Tyś taki trzpiot, wiesz. Wariat trochę.

Sonia Bohosiewicz – naprawdę określiłaś mnie słowem trzpiot?

Marzena Rogalska – jesteś, jesteś…

Sonia Bohosiewicz – Boże, jakie to miłe…

Marzena Rogalska – Powiedz co Cię śmieszy.

Sonia Bohosiewicz – Powiem Ci szczerze, że mnie bardzo dużo rzeczy śmieszy i chyba więcej niż powinno mnie śmieszyć. Mam częściej takie sytuacje, że nie mogę się opanować, a na szczęście trafiłam na mężczyznę, czyli mówię o mężu mym, Pawle, że on się równie często śmieje z różnych rzeczy jak ja. Więc my tak, że tak powiem kolokwialnie, ryjemy w kółko. I z siebie nawzajem…

Marzena Rogalska – To fajny dom, fajny związek. To ja wam wróżę w takim razie długie, szczęśliwe, wspólne lata. Bo to jest naprawdę podstawa.

Sonia Bohosiewicz – I fantastycznie umięśnione przepony.

Marzena Rogalska – No mówiłam świr świr, Bohosiewicz się nazywa ona – Sonia.

film.interia.pl

Praca charytatywna

Marzena Rogalska – Witamy ponownie w kolejnej godzinie programu. Sonia Bohosiewicz, kobieta-orkiestra , gra w filmach, gra w serialach, śpiewa… knajpkę cudowną sushi posiada. Ale Soniu też angażujesz się charytatywnie.

Sonia Bohosiewicz – Tak, tak, popatrz możemy tak przejść płynnie, że można się posikać ze śmiechu. Chodzi o taką kampanię, tak bardzo poważnie, to się nazywa Suchenoce.pl ta strona. To jest taka no, kołysanka, którą nagrałam na płytę gdzie ją mówi Pani Dorota Zawadzka z Rafałem Królikowskim. Czytają dwie bajki śliczne, a ja nagrałam tam kołysankę i to jest „Sucha noc, śpijcie spokojnie”, a cała noc dotyczy moczenia się dzieci. Jest to taka sprawa, która jest trochę wstydliwa w Polsce, a zupełnie niewiadomo dlaczego.

Marzena Rogalska – Super, że się w to zaangażowałaś. To jeszcze o tym porozmawiamy. Sonia Bohosiewicz będzie z nami.

Suche noce!

Marzena Rogalska – Soniu, powiem Ci, że poruszyła mnie Twoja praca charytatywna. Na rzecz dzieciaków.

Sonia Bohosiewicz – do 6 roku życia wszystko się jeszcze może zmieniać, toczyć w zależności od tego, czy nie wiem, dziecko zmienia, ma jakieś przeżycia intensywne, śpi głębiej i może mu się zdarzyć posiusiać w nocy. I chodzi o to, żeby absolutnie nie robić z tego żadnej sprawy i żeby się właśnie nie licytować z matkami wspólnie: a moje dziecko to już… nie potrzebuje pieluch. Oczywiście, dziennie tak. Dobrze by było, ale sen musi być absolutnie momentem bezpiecznym, bezpieczeństwa, spokoju. Nie może się dziecko stresować, czy posiusia. No i tu wchodzą następne rzeczy, czy idzie do przedszkola, leżakowanie, jakiś koszmarny pomysł pani, nie wiem, dawanie w przezroczystej reklamówce rzeczy zmoczonych, które mama dostaje.

Marzena Rogalska – Nie, nie, to ja widzę, że to jest naprawdę poważna sprawa. Przypomnij jak kampania się nazywa. Suchenoce.pl

Sonia Bohosiewicz – to jest strona internetowa. WWW.suchenoce.pl. I na tej stronie można dostać nie tylko pełen pakiet informacji, ale również są tam porady ekspertów. Można zamówić tam próbki takich dry nights, to są takie pieluszki, które wyglądają prawie zupełnie jak majteczki. Wiesz o co chodzi. Że np. nie wiem, malutkie dziecko jedzie albo i starsze. Dlaczego, że malutkie. No starsze! Ja miałam problemy jeszcze w podstawówce z moczeniem się nocnym. Więc wyjeżdżanie na wycieczki klasowe to była po prostu jedna wielka zmora dla mnie. Jak to zrobić, jak rozłożyć tę ceratę, żeby nie zasiusiać łóżka prawda? Na tej stronie można takie próbne majteczki, które wyglądają prawie jak normalna bielizna, a nie jak pielucha.

Marzena Rogalska – Ale Sońka, Ty jesteś odważna dziewczyna, po prostu przełamujesz tabu w Polsce. O iluż to rzeczach my się boimy mówić.

Sonia Bohosiewicz – Wiesz, przychodzi mi od razu taka rzecz do głowy. A poczekaj, czy jak nie będziesz miała 70 kilka, to Ty się przypadkiem nie będziesz moczyła i nie będzie to dla Ciebie wstydliwe? I twoje dziecko Cię będzie musiało przewijać, bo już będziesz trochę starsza i niedołężna. Ludzie no, nic co ludzkie …

Marzena Rogalska – nie jest nam obce…

Sonia Bohosiewicz – No tak i dlaczego stresować człowieka. Już ten świat ma tyle stresów, tyle gonitwy i tyle wszystkiego…

Marzena Rogalska – To prawda, żyjemy jak wariaci.

Sonia Bohosiewicz – A niechże sobie nosi tę pieluchę, nawet i do matury.

superseriale.se.pl

Paula lesbijka:

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz, mówiłam, kobieta-orkiestra. Prowadzi swoją restaurację sushi, gdyż zakochana jest w sushi. Zakochana w japońskim jedzeniu. Soniu no, wychowujesz dziecko, robisz milion rzeczy. Chciałabym Cię zaprosić do wspomnień, kiedy chyba po raz pierwszy stworzyłaś rolę, która spowodowała, że się ludzkość w Tobie tak zakochała. Stworzyłaś rolę lesbijski w „39 i pół”.

Sonia Bohosiewicz – Boże, ja zapomniałam, że moja Paula była lesbijką. Rzeczywiście.

Marzena Rogalska – No tak i w ogóle byłaś wtedy takim friendem, przyjacielem.

Sonia Bohosiewicz – Wiesz, że wtedy pochodzili do mnie dziennikarze podczas promocji i mówili: Pani Soniu, pani się nie boi, że pani gra tu lesbijkę? Ja mówię: no tak, ale w jakim sensie mam się bać? – No wie pani,  no koledzy niektórzy np. nie godzą się na granie homoseksualistów, bo do niektórych ta łatka przylgnęła. –naprawdę?  Byłam świadoma, ale nie, zupełnie to się nie odbiło niczym.

Marzena Rogalska – Ale gdzieś to była taka trampolina.

Sonia Bohosiewicz – Tak, tak, absolutnie , to była bardzo fajna praca. Za każdym razem, w zasadzie prawie za każdym razem spotykałam się na planie z Tomkiem Karolakiem, którego znam ze studiów i który mnie fuksował. Nie wiem, czy państwo wiecie, co znaczy, że on mnie fuksował. Proszę nie wyobrażać sobie żadnych bezeceństw. Ale…

Marzena Rogalska – Musztrował. Szkoła teatralna w Krakowie to była. Ja pamiętam te czasy.

Sonia Bohosiewicz – oh yes. Ten Karolak, z którym się przecież dobrze znałam i tak właśnie rozrywkowo, zabawowo, i  z ogromnym poczuciem humoru, i ogromnym temperamentem człowiek, więc to przyjdzie na plan zawsze po prostu wyglądało jak jeden wielki kabaret. Nie wiem, czy to się przekładało na ekran. Mnie się akurat dobrze oglądało ten serial. Ale kiedy przychodziłam na ten plan, to ja się tak strasznie cieszyłam, że ja się z Tomkiem spotkam. No przede wszystkim bezczelny typ, nie uczył się nigdy tekstu. I zawsze go mówił swoimi słowami, co akurat w wykonaniu Karolaka są jakimiś przedziwnymi składniami, jakimiś „nie odpalaj bananowca” i różne inne rzeczy, które słyszysz na ujęciu. No i ja, jak to się mówi : czajnik.

Marzena Rogalska – Czajnik, gotowałaś się przez cały czas. I musiałaś szyć.

Sonia Bohosiewicz – O ja tam szyłam przez cały czas z nim.

Marzena Rogalska – No to będę miała dla Ciebie niespodziankę na koniec programu związaną z Tomkiem Karolakiem. Trzymam ją, trzymam.

film.onet.pl

Za duża noga

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz, mój gość. Zatrzymajmy się w Twojej uroczej restauracyjce „Sushi bu”.

Sonia Bohosiewicz – Tam staram się nie wygłupiać, ale zdarzają się sytuacje, że np. ktoś przychodzi i rozpoznaje, że ja to ja. I że ta osoba, bo tam jest taki piękny rysunek zrobiony przez Natalię Jaroszewską, gdzie ja jestem na tym rysunku. No taki bałwochwalczy pomysł mój osobisty. A co, nie można? Sama sobie tę restauracją zrobiłam, to sobie namalowałam co chciałam.

W każdym razie takie panie powiedziały: pani Soniu, takie pyszne to jedzenie, naprawdę przepyszne no i pani tutaj z nami, jak fajnie, że pani tutaj wpada i w ogóle. I tylko wie pani co, ten rysunek źle… - A mi się naprawdę bardzo podobał – noga duża, niech pani spojrzy jaka wielka stopa. Przecież pani ma stopę… No ja próbuję brnąć: nie no to jest naprawdę piękny rysunek. Ale ta pani wbiega za bar i pokazuje: no niech pani spojrzy, ta stopa większa od głowy. Niedobrze. Niech pani zamaluje te nogę!

Opolska publiczność

Marzena Rogalska – Kobieto, ileż aktywności. Czegóż Ty nie robisz. No jeszcze prezydentem nie byłaś.

Sonia Bohosiewicz – No wielu rzeczy nie robię, przyrzekam Ci, Marzenko.

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz, aktorka, wokalistka, zapalona scrabblistka, angażująca się charytatywnie, ale Soniu, zatrzymajmy się przy Twoim śpiewaniu.

Sonia Bohosiewicz – O muszę Ci opowiedzieć, absolutnie muszę Ci opowiedzieć taką sytuację, kiedy byłam w Opolu. W te wakacje, czyli w zeszłe wakacje. Boże, 2011 wakacje, a my już 2012. No nic, w te wakacje, które były ostatnio był taki przepiękny koncert, który był poświęcony pani Ewie Demarczyk. I różne dziewczyny, kobiety, panie były zaproszone do tegoż koncertu, żeby wykonać, każda po jednej piosence dla Pani Ewy Demarczyk. Mnie przypadła „Rebeka”, którą szalenie lubię. Jest to bardzo wzruszająca piosenka, państwo znacie przecież. „Ujrzałam cię po raz pierwszy w życiu I serce me w ukryciu Cicho szepnęło: to jest on!” No i potem jest refren, który jest przecież bardzo dramatyczny: „O mój wymarzony, O mój wytęskniony, Nie wiesz przecież o tym Ty, że…” Tylko okazało się, że opolska publiczność była już dość dobrze rozbawiona.

Marzena Rogalska – Czyli tam może zakropiła sobie…

Sonia Bohosiewicz – O, na pewno, tam wiesz, hopa siupa, krasnoludki, rym cym cym, tralala. Smok analog. Wszystko tam się dzieje.

Marzena Rogalska – Wszystko tam się działo.

Sonia Bohosiewicz – a ja tu dramatyczną opowieść o miłości… Dramatyczna zwrotka, łza w oku, skupienie, telewizja, wszystko przecież to działa i wchodzę: O mój wymarzony… i nagle na widowni rozpoczyna się klaszczenda. Jee, dajesz! Kilka osób wstało, zaczęło tańczyć. Bo druga zwrotka jeszcze, jest druga  zwrotka jeszcze!

Marzena Rogalska – Nie, nie, nie o to chodziło.

Sonia Bohosiewicz – Ale powiem Ci, że na końcu miałam po prostu nosa, żeby się roześmiać. To była po prostu jakaś paranoja. Na szczęście w telewizji wyciszone były te oklaski, ale na żywo, to było takie dość śmieszne. Ale pozdrawiam serdecznie opolską publiczność!

muzyka.onet.pl

Nowa rola

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz, to już pora pożegnania. Soniu moja kochana, wiosna miejmy nadzieję niedługo nadejdzie. A z wiosną zobaczymy Cię w nowej roli na małym ekranie. Proszę mi tu szybko powiedzieć!

Sonia Bohosiewicz – Serial „Aida”. Proszę się tym w ogóle nie sugerować, gdyż w pierwszym od razu odcinku okazuje się, dlaczego moja tytułowa bohaterka ma tak idiotyczne imię. Oczywiście ja pozdrawiam wszystkie Aidy w Polsce. I poza Polską. Ale jak krzyczy do swojej matki: Chciałaś mnie poniżyć od samego początku! Dając mi takie głupie imię. Przez to, że nie wyszło Ci na estradzie! Muszę cierpieć od samego urodzenia. Na co Iwona Bielska, która gra moja matkę: Przestań. Aida to jest piękne imię. To Ty zepsułaś moją karierę. No i tak to się potem toczy już coraz gorzej.

Marzena Rogalska – W połowie marca Sonia Bohosiewicz w serialu „Aida”. W otoczeniu naprawdę fantastycznej obsady aktorskiej, a teraz niespodzianka dla Ciebie. Za chwilę program, który zapowiesz.

Sonia Bohosiewicz – Złote Lata Tomka Karolaka.

facebook.pl/AidaTVN

Marzena Rogalska – Sonia Bohosiewicz była moim gościem, dzięki serdeczne, pa-pa-pa.

Więcej o:

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!