4. Breloczek na zgubione klucze

MIECZYSŁAW MICHALAK

No to był megahit wczesnych lat 90. Najpierw przywożony z Niemiec, a potem już dostępny nawet w polskich kioskach.

Breloczek na klucze, które się gdzieś zapodziały. Tak, taaak. Wszyscy go pamiętamy. To niewielkie elektroniczne urządzenie - z perspektywy czasu banalnie wręcz proste - wtedy wydawało nam się czymś nie tylko równie genialnym dla ludzkości jak wynalezienie koła, ale sprawiało, że mając go przy kluczach czuliśmy się trochę jak cyborg, robocop, czy terminator.

Oczywiście nie słyszało się, żeby gadżet przydał się kiedykolwiek i komukolwiek do czegokolwiek więcej niż popisywanie się przed kolegami.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX