Jak Justynie Steczkowskiej udaje się pogodzić pracę z macierzyństwem?

Marcin Michałowski
12.03.2019 11:33
Justyna Steczkowska

Justyna Steczkowska (Łukasz Zieliński)

Artystka w rozmowie z Marzeną Rogalską zdradziła, dlaczego łatwiej jej się śpiewa po angielsku i co sprawia, że czuje się spełniona jako mama i piosenkarka.

W programie „Rogalska od Kuchni” w Radiu Złote Przeboje Justyna Steczkowska opowiedziała o swoim nowym albumem „Maria Magdalena” oraz jak udało jej się nawiązać współpracę z producentem odpowiedzialnym za sukces między innymi Lany Del Rey.

Nowa płyta opowiada o wędrówce duszy, o rzeczach ważnych dla mnie i moich własnych doświadczeniach. Dzięki mojej ostatniej samotnej podróży mam inne spojrzenie na to, po co tu jesteśmy, dokąd zmierzamy i czy znamy cel swojej wędrówki. Całość została nagrana w języku angielskim. Dużo łatwiej pisze mi się teksty w tym języku. Polski jest o wiele trudniejszy. Nie zmienia to faktu, że kocham śpiewać w naszym pięknym języku. Uważam, że to wychodzi mi najlepiej.

Piosenkarka nowy album nagrała w Los Angeles. Bardzo zależało jej na tym, aby wyprodukował go Daniel Heath, który stoi za sukcesem samej Lany Del Rey. Jak udało im się nawiązać współpracę?

To było moje marzenie, aby móc pracować z Danielem Heathem. Podoba mi się, w jaki sposób podchodzi do muzyki, dlatego wysłałam mu moją płytę. To nie jest tak, że wystarczy zapłacić komuś, aby z Tobą pracował. Na odpowiedź czekałam rok, ale moje kompozycje mu się bardzo spodobały i wszystko się już potem bardzo szybko potoczyło.

Efektem ich współpracy jest utwór „Ave No Control”, którego możecie posłuchać poniżej.

 

Niebawem Justyna Steczkowska rusza w wielką trasę koncertową z orkiestrą. Jak sama stwierdziła, przygotowania spędzają jej sen z powiek. Jak udaje się jej pogodzić pracę z wychowaniem dzieci?

Każda mama wie, że najważniejsze są dla nas dzieci. One rozpraszają wszystkie nasze smutki. Żeby utrzymać dom w jakiejś harmonii, trzeba się naprawdę bardzo starać. Szczególnie kiedy ma się pracę, która jest naszą pasją. Ponieważ my artyści, gdy wracamy do domu, nie możemy się odciąć, od tego, co robimy na co dzień. Jesteśmy cały czas w procesie twórczym. Wiadomo, że bywają trudne chwile, ale więcej jest tych dobrych. Na przykład, gdy mam próby moja córeczka nie odstępuje mnie na krok. Mało tego pewnego razu stwierdziła, że chce koniecznie wystąpić ze mną podczas koncertu „Cygańskie wesele”! Myślałam, że będzie speszona, a ona wyszła i zaczęła tańczyć i śpiewać jak gdyby nigdy nic

Chcecie wiedzieć więcej? Posłuchajcie podcastu!

Więcej o:

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!