Alkohol na przeziębienie - czy naprawdę pomaga?

Czy tak bardzo polecana wódka z pieprzem to dobry pomysł, kiedy czujemy się osłabieni? Sprawdźcie fakty i mity na temat uzdrawiającej mocy alkoholu.

Ile razy słyszeliście od wujka/babci/znajomego, gdy zaczynaliście uskarżać się na chorobę:

Strzel sobie wódkę z pieprzem, a jutro będziesz czuł się jak nowo narodzony!

Jednych ta perspektywa odrzuca już na samą myśl, inni zacierają ręce na tak doskonałą wymówkę do upojenia. Jak to jednak jest, alkohol może nam pomóc czy wręcz zaszkodzić?

POMAGA...

Argumentem za spożywaniem alkoholu w trakcie przeziębienia jest jego rozgrzewająca moc. Kiedy zaserwujemy sobie grzańca piwnego lub winnego i dorzucimy do niego goździki, cynamon, pomarańczę i kilka innych składników - uzyskamy aromatyczny trunek, który doprowadzi nasz organizm do upragnionego uczucia ciepła. Wszystko przez to, że alkohol rozszerza naczynia krwionośne.

Jest to jednak krótkotrwały i powierzchowny efekt, który nie zaszkodzi nam tylko w przypadku, gdy po spożyciu trunku owiniemy się w kokon z koca czy kołdry i pójdziemy spać. W przeciwnym razie po jakimś czasie nasz organizm jeszcze mocniej odczuje gwałtowne skutki wychłodzenia i tyle będzie z naszego "leczenia".

TYLKO DLA RADIA ZŁOTE PRZEBOJE!!! PHOTO: EAST NEWS/ISOPRESS-SENEPART Brussels - November 18, 2005 Illustration on people having flu with all his/her equipment of perfect people suffering from flu; thermometer, tissue, hot-water bottle and scarf. Picture: Woman having flu
SIERAKOWSKI / East News

SZKODZI...

Argumentem przeciw takiej metodzie jest fakt, iż alkohol mimo płynnej postaci, odwadnia nasz organizm. Każdy wszak wie, że w trakcie choroby należy przyjmować jak największą ilość cieczy, jednak w bezprocentowej postaci.

Alkoholowe trunki nie są także w stanie zwalczyć przyczyny infekcji, czyli wirusów. Dodatkowo neutralizują działanie leków na przeziębienie. Co więcej, należy pamiętać, by nie łączyć alkoholu z antybiotykami, ponieważ osłabiają ich działanie, wyrzucamy więc pieniądze w błoto i "trujemy się" na marne.

Szkodzimy naszemu organizmowi, który może ciężko znieść tak intensywne połączenia.

Jesteście za czy przeciw tej metodzie?

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!