Co kryje w sobie rogal marciński?

aga
11.11.2009 12:44
Dziś obchodzimy nie tylko Dzień Niepodległości. To właśnie 11 listopada poznaniacy (i nie tylko) zjadają kilogramy rogali marcińskich. W czym tkwi ich tajemnica?

Nie ma nic milszego niż dni, w których bezkarnie (nie licząc wyrzutów sumienia) możemy obżerać się słodkościami. W końcu o tradycję trzeba dbać, a ta ma swój długi rodowód.

 

Choć tradycja rogali świętomarciński wywodzi jeszcze od pogan, Kościół przysposobił ją na swoje cele. Wedle legendy rogal zawdzięcza swój kształt podkowie, którą miał zgubić koń św. Marcina. 

W Poznaniu tradycja w obecnym kształcie narodziła się w listopadzie 1891. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina proboszcz parafii św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby wzorem patrona zrobili coś dla biednych. Obecny na mszy cukiernik Józef Melzer, który pracował w pobliskiej cukierni, namówił swojego szefa, aby wskrzesić starą tradycję. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo - pisze Wikipedia.

 

 

Prezydent Poznania częstował rogalem mieszkańców miasta i w tym roku.

 

W czym tkwi tajemnica rogala? W jego wyrobie. Zasady jego przyrządzania są ściśle określone. Ciasto musi być półfrancuskie, a nadzienie złożone z białego maku, wanilii, cukry, śmietany, rodzynek, skórki pomarańczowej i mielonych daktyli lub fig.



W Poznaniu można go kupić bez problemu. W innych miastach trzeba się trochę naszukać, ale nie ma rzeczy niemożliwych.

 

A wszyskim Marcinom życzymy STO LAT!

Więcej o:

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!