Agnieszka Kasprzyk

Mniej jaskrawa część poranka - to ja.

 

- Jestem żywym dowodem na to, że fale radiowe nie powodują raka i wcześniejszego starzenia się skóry.

- Jestem żywym dowodem na to, że nie każda kobieta ma uzdolnienia pedagogiczne i kulinarne.


- Jestem żywym dowodem na to, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie.

 

Mam dwie zasady - pierwszą: "Jak się chce, to trzeba" i drugą: "Jak się nie chce, to nie można". Ale jak się nie podoba, to obie mogę zmienić. I mówcie wszystkim, że podoba wam się kabaret "Rozmowy w tłoku" u Majewskiego, bo jestem współautorką scenariuszy!

 


 

Moje Złote Przeboje (kolejność nieobowiązkowa)

 

1. Lou Reed - "Perfect day". Bliski zamiennik sesji jogi, tylko tańszy i mniej męczący.


2. Tom Waits - "Blue Valentine". Kiedyś chciałam za niego wyjść, ale zgrzeczniał.


3. Robbie Williams - "Freedom". Ponieważ nie mogę wyjść za George'a Michaela (z wiadomych względów) za tę piosenkę, więc pozostaje mi Robbie.


4. Robert Gawliński - "Nie stało się nic"
. Jedna z lepiej zaaranżowanych polskich piosenek.


5. Amy Winehouse - "Rehab". Trzeba doceniać, kiedy ktoś aż tak bardzo dostosowuje życie do swojej piosenki.


6. Frank Sinatra i Bono - "I've Got You Under My Skin". Panie wiedzą, co się dzieje ze skórą. kiedy w tej piosence zaczyna śpiewać Bono. Jeżeli jesteś panem i dzieje ci się coś ze skórą, to przemyśl pare spraw.


7. Bebe - "Malo". Bo to potwierdzenie mojej tezy, że lepiej być wkurzonym niż smutnym.


8. Mika - wszystko. Bo tropię, czy nie jest drugim wcieleniem Freddiego M. Ale chyba nie...


9. Sinead O'Connor - "Nothing Compares 2 You". Co? Może Wam się nie chce płakać przy tej piosence?


10. Wham - "Last Christmas". Za co serdecznie wszystkich przepraszam.

 

Email: aga@zloteprzeboje.pl

 

 

 

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!