"Nie lubię świąt..."

Nie lubię świąt. Takie zdanie wypowiedziane kilka dni przed wigilią to prowokacja, żart albo po prostu stwierdzenie faktu.

 

Lubimy święta czy nie?

Znam środowiska, w których nawet modne jest mówienie, że święta są beznadziejne, nudne i przereklamowane.

Ale popatrzmy na to obiektywnie, po dniach biegania, organizowania, sprzątania i ogromnych wydatków ten wyczekiwany wieczór bywa daleki od rodzinnej sielanki, a nawet więcej, czasami dochodzi do przelania się czary goryczy czy emocji skrywanych przez cały rok.

Na szczęście można temu zaradzić. Potrzebny jest tylko zestaw ratunkowy czyli film mistrza gatunku, Richarda Curtisa, scenarzysty znanego między innymi z "Czterech wesel i pogrzebu", który tym razem oprócz tego, że napisał, to jeszcze w dodatku wyreżyserował "Love Actually" znane u nas jako "To właśnie miłość".

Film wielowątkowy, wielopokoleniowy, wielowarstwowy. Po prostu genialny. W sytuacji świątecznego kryzysu należy go szybko włączyć i dać rodzinie szansę na to by odnalazła siebie w tym gąszczu charakterów i perypetii.

Mnie osobiście najbardziej przypada do gustu postać Billy'ego Mack'a, podstarzałego rockmana, który chyba rzeczywiście za świętami nie przepada. Ale nie będę uprzedzał faktów. Na zachętę zostawiam was z doskonałą przeróbką piosenki The Troggs, którą wszyscy znają jako wielki przebój Wet Wet Wet z odrobinę zmienionym tekstem "Christmas Is All Around Me".

 

Marry Christmas, Happy Chanuka, Feliz Navidad i Wesołych Świąt!!!

 

 

 

Jarek Budnik

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!