Anna Dereszowska u Marzeny Roglaskiej - przeczytaj wywiad EXTRA

Gościem sobotniego programu Marzeny Roglalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" była Anna Dereszowska. Przeczytaj cały wywiad.

 

"Co mi powiesz jak Cię złapię?!" Marzeny Roglaskiej, program z 19 listopada 2011 roku, z udziałem Anny Dereszowskiej.

 

 

 

Zapracowana kobieta

 

Marzena Rogalska: Co mi powiesz jak Cię złapię?! Ania Dereszowska, złapana w sobotę, w sobotnie przedpołudnie. Aniu, jesteś osobą którą bardzo trudno okiełznać, umówić się na konkretną godzinę. Chciałbym Ci się rzucić teraz na szyję i podziękować za to, że tutaj jesteś.

 

Anna Dereszowska: Myślałam, że do gardła.

 

Marzena Rogalska: Nie, nie. Dlaczego tak się dzieje, powiedź?

 

Anna Dereszowska: Wiesz co, strasznie dużo ostatnio się dzieje. Rajd samochodowy, płyta którą nagrywam, premiera teatralna.

 

Marzena Rogalska: No przepraszam, już nagrana.

 

Anna Dereszowska: Którą wydaje przepraszam, oczywiście za parę dni jest premiera.

 

Na gorących stołkach siedzę, i taka jestem podniecona no bo to coś nowego.

 

Poza tym premiera również na dniach w Teatrze Kamienica, także jest o czym gadać.

 

Marzena Rogalska: Jest o czym gadać.Ja też jestem podniecona i siedzę na gorącym stołku, bo już ostrzę sobie pazurki i język na twoje opowiastki. Jesteś barwną osobą z ogromnym temperamentem i myślę że masz dużo zakulisowych anegdot.

 

 

Dwa spektakle w ciągu jednego dnia

 

Marzena Rogalska: Pamiętam jak mojego fantastycznego gościa aktorkę Anię Dereszowską, śmiało mogę powiedzieć również że wokalistkę gościłam w programie Kocham Cię Polsko, nawet dwukrotnie. Anka, Ty po prostu masz taki power, podskakiwałaś cały czas jak mały Tygrysek z Kubusia Puchatka, więc nie zdziwi mnie, że ogarniasz w ciągu dnia milion rzeczy. Tak, dwa spektakle w dwóch różnych teatrach tego samego dnia, taka historia nie jest ci obca, prawda?

 

Anna Dereszowska: Nie jest mi obca, każdy aktor który to przeżył to wie że to jest koszmar, po prostu coś potwornego. Na szczęście ja się dowiedziałam o tym dzień wcześniej, czyli był jeszcze czas na jakiekolwiek manewry, no bo to sprzedane bilety w Teatrze Ateneum i Teatrze Syrena.

 

Marzena Rogalska: I nie masz wyjścia?

 

Anna Dereszowska: I nie mam wyjścia. O 19 zaczynamy nasz spektakl w jednym teatrze i w tym samym czasie zaczynasz spektakl w drugim. Po prostu makabra. Na szczęście tutaj chylę czoła po raz kolejny przed ówczesną panią dyrektor Teatru Syrena, bo to co zrobiła dla mnie to wyjątkowe absolutnie, no i ten spektakl się nie odbył. Zagraliśmy go w innym terminie, ale no to była po prostu masakra.

 

Naprawdę, jak się dowiedziałam to co się wydarzyło w sercu, to kołatanie potworne, te latające ręce, nie nie to nie jest możliwe, nie jest możliwe Jezus Maria, a jeszcze nie było w tedy wspaniałych dziewczyn, które w tej chwili próbują ogarnąć, okiełzać mój kalendarz.

 

Marzena Rogalska: Tak łatwo ci nie pójdzie, musisz powiedzieć jak wykręcasz numer do dyrektorki Teatru Syrena i mówisz: Tu Ania Dereszowska i co? No jak tego dokonałaś że ci się upiekło?

 

Anna Dereszowska: Wiesz co, to był tak  potworny stres że ja prawdę mówiąc nie pamiętam nic z tego, poza tym że były te dwa spektakle.

 

Marzena Rogalska: Tak się bałaś?

 

Anna Dereszowska: Potwornie. Gdyby nie Gąs, Hania Śleszyńska i Ania Deka, którzy mnie jakoś trzymali na duchu. Moi partnerzy, właśnie z „Bożyszcza kobiet”, gdzie w Syrenie graliśmy, teraz spektakl przeniósł się do Capitolu, ale graliśmy to w Syrenie. No to chybabym po prostu się tam naprawdę, mimo że młoda wiekiem dostałabym zawału jak nic.

 

Marzena Rogalska: Na szczęście żyjesz i jesteś tutaj  z nami, a dobrze że wspomniałaś pewnego aktora, którego nazywacie pieszczotliwie Gąsem, Piotrusia Gąsowskiego. Za chwilę sobie o nim pogadamy.

 

Anna Dereszowska: Bardzo proszę, z przyjemnością.

 

Marzena Rogalska: Bo on tutaj się przewija w wielu anegdotkach.

 

 

Co się udało zrobić Gąsowi?

 

Marzena Rogalska: Co mi powiesz jak Cię złapię Aniu Dereszowska? Moja kobieto z temperamentem, zajęta, zapracowana. Wspomniałaś o spektaklu „Bożyszcze kobiet” cieszącym się dużym powodzeniem, gdzie grasz z pewnym mężczyzną, który się nazywa Piotr Gąsowski. On słynie z tego że jest z nim ciekawie. Lubi być gotowany i sam również potrafi zgotować, czyli rozśmieszyć, wyprowadzić z równowagi swoich partnerów. Zdarzyło się coś takiego?

 

Anna Dereszowska: Kilkakrotnie. Ja też zawsze obserwuję jego relację sceniczną z Hanią, która jest totalnym czajnikiem i się gotuje po prostu permanentnie. Mnie się to zdarza dosyć rzadko i właśnie ostatnio.

 

Marzena Rogalska: To taka jesteś opanowana? Naprawdę?

 

Anna Dereszowska: Ja raczej tak. Na scenie trudno mnie naprawdę zgotować, Gąsowi się to udało. Scena kiedy Gąs siedzi na kanapie totalnie upity, oczywiście gra to że jest upity. No i wstaje z tej kanapy i mówi coś: powiem ci jeszcze jedną rzecz, nie jesteś Ty szczęśliwa w życiu. Siada i za chwilę się zrywa i mówi: jeszcze Ci powiem jedno, w życiu to Ty nie jesteś szczęśliwa.

 

I tak to zagrał że ja w tedy zaczęłam się gotować, zaczęłam się śmiać. Widziałam w jego oczach ten błysk, kiedy załapał.

 

Marzena Rogalska: I co?

 

Anna Dereszowska: Że jestem na krawędzi.

 

Marzena Rogalska: I co? Docisnął pedał?

 

Anna Dereszowska: Oczywiście że tak, podchodzę do widowni, z twarzą tak wywaloną centralnie, że nie ma gdzie się schować. Nie stoisz tyłem, nie masz no po prostu nic, kompletnie. Mówię mu że ma mi podać płaszcz i Gąs z tej kanapy mówi: Gdyby to było takie proste to już bym tam był. I koniec ja się poskładałem totalnie. Usiadłam na dywanie i normalnie zaczęłam się centralnie do publiczności śmiać, ale tak, że po prostu nie byłam w stanie, łzy mi ciekły, makijaż mi się rozmazał kompletnie.

 

Marzena Rogalska: Czyli zostałaś położona na łopaty?

 

Anna Dereszowska: No zupełnie w ogóle nie było co zbierać, jeszcze potem próbowałam coś powiedzieć, ale oczywiście nie było szans, więc odwróciłam się tyłem, Piotrek przyniósł mi ten płaszcz, którym

 

nakryłam się tak zupełnie i później tam pół minuty pod tym płaszczem próbowałam się uspokoić.

 

Marzena Rogalska: To cudowne, a widownia?

 

Anna Dereszowska: Dostaliśmy takie brawa. Piotrek jest starym wyjadaczem i doskonale wiedział że nie zrobi mi krzywdy bo okazało się że widownia to uwielbia. Ludzka twarz aktora na scenie, kiedy jest totalnie bezbronny i odarty z szat, kostiumów.

 

Marzena Rogalska: Ale to najfajniejsze jest, że jest odarty przez to że po prostu śmieje się, totalnie śmieje się.

 

Anna Dereszowska: Tak, tak.

 

Marzena Rogalska: No i taką ludzką twarz Ani Dereszowskiej ja kocham, inne twarze też.

 

 

Kolejny talent Ani

 

Marzena Rogalska: Co mi powiesz jak cię złapię, albo co mi zaśpiewasz Aniu Dereszowska? O twoim śpiewaniu zaczęło się mówić jak ty zaśpiewałaś w Zielonej Górze.

 

Anna Dereszowska: Tak to ponad rok temu już, ale rzeczywiście było to wydarzenie dla mnie takie przełomowe, bo okazało się że ten mój śpiew to nie tylko wąskie grono ludzi którzy kochają tango, ale również szerokie grono ludzi którzy oglądają telewizje, wysyłają smsy, że mój śpiew ich porusza i pomyślałam, że może płyta jednak. Odważyłam się, bo wcześniej nagrałam płytę z Machiną, ale to jest taka niszowa dosyć sprawa.

 

Marzena Rogalska: Dla koneserów?

 

Anna Dereszowska: Dla koneserów tak, dla amatorów tanga. Chociaż nie tylko jak się okazuje, ale jednak bardziej w tą stronę myśleliśmy jak nagrywaliśmy płytę.


Marzena Rogalska: No nie mieliście takich planów, że to będzie masowa sprzedaż i nie wiadomo co.

 

Anna Dereszowska: Tak, tak.

 

 

Godzina 5:40

 

Marzena Rogalska: Anna Dereszowska aktorka, wokalistka. Wspomniałyśmy parę chwil temu Aniu o Twoim śpiewaniu. Takie miałam spotkanie z Tobą, włączyłam kiedyś świeżutką płytę, ostatnią zespołu De Mono. I w jednej piosence, mówię Boże czyj to głos? Taki ciepły, cudny głos? Sprawdzam, Dereszowska. Jeszcze w tedy wiesz, nie wiedziałam że Ty jesteś dziewczyną od tanga .

 

Anna Dereszowska: To tango, to zupełnie inny gatunek, to jest śpiew taki bardziej emocjonalny, rzeczywiście z De mono, chłopaki strasznie mnie tam torturowali. Mniej mniej mniej. A mnie po prostu ciągnie do takiego wiesz, słowiańska dusza, dawaj. Podobnie było z Kubą Badachem, jak nagrywaliśmy płytę. Ja jestem strasznie wdzięczna że tak mnie ukierunkowali, tak bardziej na wokal niż na tak zwana piosenkę aktorską, której prawdę mówiąc nie jestem fanem.

 

Marzena Rogalska: Chyba nie w tę stronę?

 

Anna Dereszowska: Tak, właśnie tak myślałam nagrywając płytę, że nie w tę stronę. Bardzo starałam się okiełznać swój temperament, aczkolwiek takie wybraliśmy kawałki, które dają możliwość pokazania kawałka emocji, no bo ja jestem aktorką, a nie wokalistką.

 

Marzena Rogalska: Płyta już 22 listopada, natomiast proszę się teraz wyspowiadać, jak to było pewnego razu na koncercie z Machiną del Tango?

 

Anna Dereszowska: O 5:40. No tak to już jest sprawa anegdotyczna i za każdym razem jak umawiamy się na próby, albo pytam o której jest koncert, to otrzymuję odpowiedź 5:40. Mieliśmy koncert w Filharmonii, chyba w Bydgoszczy. Rzeczywiście, to taka duża sprawa, bo z wokalistką z Argentyny, zresztą fantastyczną. Dwuczęściowy koncert, najpierw śpiewałam z Machiną ja, potem Susana, i dochodzi do jednego z utworów finałowych. Tango Rzeź nazywa się utwór i jest taki bardzo dowcipny i naprawdę ludzie go uwielbiają i zaczynam kawałek: 5:40 już palę peta, kto by pomyślał że tak może żyć kobieta i zawieszka totalna, a muzyka jedzie. Ale na szczęście mamy na tyle czujnych muzyków, naprawdę fantastyczni no więc nawrotka:

 

5:40 już palę peta, kto by pomyślał że tak może żyć kobieta a tutaj czajnik, jedzie jedzie. Co tam jest dalej?! Co tam jest dalej?! No nic, po prostu kompletna pustka, a śpiewałam ten kawałek, no nie wiem z 500 razy jak nic.

 

No i myślę sobie dobra, ostatnie podejście, dam radę, na pewno dam radę, to mi się musi przypomnieć, nawrotka: 5:40 już palę peta, kto by pomyślał że tak może żyć kobieta. Odwracam się do muzyków i widzę banany. No to radź sobie, no ale zlitowali się nade mną, zrobili dla mnie jeszcze jedną nawrotkę i zaśpiewali ze mną po prostu dalej. No i wyobraź sobie, że kończy się ta część moja i strasznie chciałam Susane zobaczyć, więc zeszłam na widownię i trafiłam na jakieś panie rozemocjonowane: Pani Anno, to było wspaniałe, a ta piosenka Tango Rzeź, jak ta 5:40 i Pani codziennie, dzień w dzień i to się tak powtarza i 5:40, i następna 5:40. I okazało się że wyszła z tego fantastyczna interpretacja.

 

Marzena Rogalska: Następnym razem zaproszę Cię na rozmowę o 5:40

 

Anna Dereszowska: Bardzo Cię proszę.

 

 

Co robiła Ania podczas ciąży?


Marzena Rogalska: 5.40 już palę peta, jak to dalej było?

 

Anna Dereszowska: Kto by pomyślał że tak może żyć kobieta, taki styl bycia w życiu dziewczyny, nie występuje bez przyczyny sama to najlepiej wiem, dwie garście prochów.

 

Marzena Rogalska: Anna Dereszowska, to właśnie mój gość. Tak szaleńcze tempo życia, jak Ty ogarniasz swoją cudowną córeczkę? Jak ty ogarniasz rodzinne życie?

 

Anna Dereszowska: Daję radę, oczywiście, wiesz jak mnóstwo kobiet.

 

Marzena Rogalska: Tak ja sobie przypomniałam, że Ty w zaawansowanej ciąży coś tam sobie nawet próbowałaś odświeżyć, mieszkanko malowałaś, dobrze pamiętam?

 

Anna Dereszowska: Tak, kupiłam sobie wiertarę. Zrobiłam sobie sama garderobę.


Marzena Rogalska: Taka to jest kobieta, 5:40 ale nie pali peta, prawda?

 

Anna Dereszowska: Nie, nie. Nigdy nie paliłam i naprawdę jestem bardzo dzielna, bo

 

byłam jedyną osobą na roku, która nie paliła papierosów

 

i do tej pory nie palę. Bardzo jestem z siebie dumna.

 

Marzena Rogalska: Ja też jestem z Ciebie dumna.

 

 

Debiutancka płyta

 

Marzena Rogalska: Złapałam Anię Dereszowską, aktorkę, wokalistkę. Aniu, przypomnijmy że, 22 listopada Twoja płyta. Premiera płyty.


Anna Dereszowska: "Już nie zapomnisz mnie", piosenki Warsa. Tak. Moja pierwsza solowa płyta, bardzo jestem tym podniecona, że to są takie kawałki, które przypadną państwu do gustu, bo to są piosenki, które w większości znamy. Nie wszystkie oczywiście, ale są bardzo współcześnie zaaranżowane i chwytające za serce, niektóre bardzo dowcipne, więc mam wrażenie to jest taka kompilacja utworów, gdzie każdy coś dla siebie znajdzie.

 

 

 

Jak zaszła w ciąże Anna Dereszowska?


Marzena Rogalska: Macierzyństwo na mojego gościa spadło nagle i nieoczekiwanie.

 

Anna Dereszowska: To prawda.

 

Marzena Rogalska: Ania Dereszowska, co mi powiesz jak cię złapię na planie filmu Lejdis? Wielkiego przeboju kinowego, cudownej komedii Saramonowicza i Koneckiego. Bardzo lubię te Twoją rolę. Zagrałaś tam fantastycznie. Twoja bohaterka nazywała się Korba.

 

Anna Dereszowska: Albo jak niektórzy mówią Kobra.

 

Marzena Rogalska: Kobra, no to Ty moja Kobra-Korbo, co się tam działo? Byłaś podobno nieznośna.

 

Anna Dereszowska: Tak rzeczywiście, mimo że to komedia. Ale i tak fantastycznie było, atmosfera na planie bardzo miła.

 

Marzena Rogalska: No i jakie towarzycho.


Anna Dereszowska: Towarzycho bombowe, do tej pory z dziewczynami się przyjaźnimy. Bardzo dużo zawdzięczamy Tomkowi i Andrzejowi że tak nas dobrali, że ta przyjaźń przetrwała i bardzo się wspieramy, pomagamy sobie. Ale abstrahując od tego, rzeczywiście to był taki okres dosyć specyficzny w mim życiu. Nagle się zaczęły pojawiać jakieś, raz wahania nastrojów potworne, a dwa takie długie przewlekłe zatrucie pokarmowe, jak myślałam i na jakie się leczyłam. Jakieś tam były wiesz, już wszystko było brane pod uwagę. No i któregoś pięknego poranka, bo bardzo wcześnie zaczynaliśmy zdjęcia w Lejdis, tam była 5, takie pory. Nasza ukochana makeupistka Monika Kaleta,

 

powiedziała mi: słuchaj Deresz, Ty weź sobie zrób test ciążowy. Więc ja się postukałam w głowę, co Ty w ogóle mi tu imputujesz?

 

No więc wróciwszy do domu, zaczęłam się zastanawiać i no rzeczywiście ten test wykonałam i okazało się że to moje zatrucie pokarmowe, nie było zatruciem pokarmowym.

 

Marzena Rogalska: A czym to było?

 

Anna Dereszowska: No było ciążą. Było Lenką, która mi się później urodziła. Ale też była bardzo śmieszna historia, ponieważ nie wiem czy państwo tam pamiętają. Bohaterka Izy Kuny, zachodzi w ciążę, bardzo stara się zajść w tą ciążę i tak leży z nogami do góry i kręcąc biodrami, dzwoni Isztwan. Bohaterka Izy - Gosia odbiera telefon i mówi:

 

Isztwan właśnie zachodzę w ciążę. Trzymając te nogi do góry i kręcąc biodrami, no ja ucząc się scenariusza, ucząc się roli, tak własnie leżałam z nogami do góry, potwornie się śmiałam z tego i też sobie mówiłam właśnie zachodzę w ciąże.

 

Marzena Rogalska: Prorocze to było.

 

Anna Dereszowska: No właśnie, jak się okazuje prorocze słowa.

 

 

Na planie filmu Lejdis

 

Marzena Rogalska: Jesteśmy na planie filmu Lejdis. Boże, przypominasz sobie, ile milionów widzów obejrzało tę komedię?

 

Anna Dereszowska: Dwa i pół, to był olbrzymi sukces, rzeczywiście, i to bardzo dużo zmieniło w moim życiu. Zupełnie inaczej mnie później pozycjonowano zawodowo.

 

Marzena Rogalska: Od razu półeczka wyżej?

 

Anna Dereszowska: Tak, od razu półeczka wyżej. No i też ciągnie się za mną do tej pory Lejdis, przede wszystkim dostaje propozycje podobne do Korby, bo okazało się że Dereszowska sprawdza się w takich rolach, więc takie w tej chwili propozycje dostaję i nad czym ubolewam, bo chciałbym zagrać coś innego.

 

Marzena Rogalska: Reżyserzy lubią was tak poszufladkować, a wy tego nie znosicie. Ale Twoja rola z Twierdzy Szyfrów nie przypominała Korby?

 

Anna Dereszowska: Nie, absolutnie nie.


Marzena Rogalska: No właśnie.

 

Anna Dereszowska: To było zupełnie coś innego, i to był taki przełomowy moment w moim życiu, bo z kolei w tedy poznaliśmy się z Piotrem. W prawdzie tak zupełnie przelotnie, do tego stopnia przelotnie, że z tym się wiąże taka anegdota. Finałowa scena mojej bohaterki, kiedy tam do swojego ukochanego jechała na widzi. Po latach wojny i nagle dostrzega go jadącego Jeepem z kolegami z wojska, wśród których właśnie był mój obecny ukochany. Piotrusiu pozdrawiam Cię serdecznie.

 

Marzena Rogalska: Grabowski Piotrusiu.

 

Anna Dereszowska: Grabowski Piotrusiu.

 

Marzena Rogalska: Proszę być tutaj.

 

Anna Dereszowska: No więc wracając do Twierdzy Szyfrów, gramy sobie tą scenę, ja mam potwornie dramatyczną, taki moment, rzucam się na bramę która okazuje się zamknięta i krzyczę Johan, Johan. No i panowie mieli ze mną tak potworną polewkę, przejeżdżali obok tym jeepem udając że nie słyszą tego wahania i

 

potem dowiedziałam się po latach, jakie były komentarze. Bardzo niecenzuralne.

 

Marzena Rogalska: Nie chcesz przytoczyć?

 

Anna Dereszowska: Wolałbym nie przytaczać, ale w każdym razie chodziło tam o to że tam musiało się dziać, w łóżku musiało być mega gorąco, skoro ona tak strasznie woła i z takim jeszcze dramatyzmem.

 

Marzena Rogalska: Johan!

 

Anna Dereszowska: Johan! Ja się tak rzucałam na tą bramę, po czym naprawdę, chyba to tak przeżywałam. Następnego dnia zobaczyłam na biodrze, taki mega siniak. Ale taki po prostu, którego w ogóle nie czułam. To taki dramatyzm sytuacji, że rzucając się na tą bramę, że nie czułam, że tam jest tłuczone za każdym razem.

 

Marzena Rogalska: To jednak stwierdzam że było ostro. Więc dołączam się do opinii że było w łóżku ostro.

 

 

Grzeczna dziewczynka

 

Marzena Rogalska: Aniu, powiedziałaś mi już że Ty jesteś raczej opanowaną osobą na scenie, ale być może Ty masz taką zdolność że kolegów i koleżanki, wyprowadzasz, wytrącasz z równowagi i rozśmieszasz?


Anna Dereszowska: Bywa tak. Rzeczywiście, ale chyba ja nie jestem z tych, którzy tak.

 

Marzena Rogalska: Ty mi nie wyglądasz na grzeczną dziewczynkę.

 

Anna Dereszowska: Nie, nie, bo nie jestem straszliwie grzeczna. Ale jakoś tak powiem Ci, że na scenie tak wolę, może nie koniecznie tak strasznie zgodnie z tekstem, bo bardzo lubię improwizację i to jest mega przyjemne, ale jednak tak tymi znanymi torami wolę iść, jeśli reżyser nas tak ukierunkował, to tak wole.

 

Pod tym względem jestem nudna.

 

Marzena Rogalska: Nudna? Nic podobnego, ale bardzo Ci dziękuję tutaj za skromność i szczerość.

 


Intensywne doświadczenia z rajdu samochodowego

 

Marzena Rogalska: Aniu Dereszowska, wiesz tutaj mam takie na poły zawodowe, na poły osobiste pytanie. Piotrek Grabowski, Twój partner, ojciec Twojej cudownej córeczki Lenki o której też rozmawiałyśmy, no jest aktorem, prawda?

 

Anna Dereszowska: Tak. Nam się zdarzyło kilkakrotnie grać razem, teraz będziemy grać wspólnie w serialu „Wojna Płci”. Zakończyliśmy zdjęcia do „Siły wyższej”, która w styczniu wyjdzie na antenę.

 

Marzena Rogalska: W Telewizji Polskiej.

 

Anna Dereszowska: Tak, w Telewizji Polskiej, oczywiście. Kłaniamy się Telewizji Polskiej. Po za tym, gramy razem w spektaklu, w Teatrze Prezentacje. A też mamy takie intensywne doświadczenia z rajdu samochodowego. Byliśmy w zeszłym roku na rajdzie Maroka. W tym roku na rajdzie Maroka. No i w tym roku, potwornie się uśmiałam bo wróciliśmy z Bożyszcza, z wyjazdu, no i już wspomniany wcześniej Gąs,

 

mówię: to trzymajcie za nas kciuki, jedziemy na rajd. Gaś się odzywa i mówi: tak będziemy trzymać kciuki, żeby wam się związek nie rozpadł.

 

Rzeczywiście, muszę mu przyznać rację. Dwoje żyjących na co dzień ludzi razem, w samochodzie, w pracy, w domu i do tego jeszcze 10 dni zamknięci w puszce samochodu. Do przejechania 10 tysięcy kilometrów. W dzień dzień taka wiesz, mega adrenalina. No i rzeczywiście było tak, że było „too much”. Prawie, gdyby nie to że team musi dojechać w komplecie do mety każdego odcinka .Czyli nie może dojechać sam kierowca, albo sam pilot. No to by było wiesz, wysiadka no niestety. Ja jestem potwornie taka ambitna straszliwie, ja nie popełniam błędów, inni owszem.

 

Marzena Rogalska: Aa okej, czyli doprowadziłaś spokojnego...

 

Anna Dereszowska: Piotr jest mega spokojny i cierpliwy, naprawdę.

 

Marzena Rogalska: ...do białej gorączki?

 

Anna Dereszowska: Doprowadziłam go

 

do po prostu skrajnego zdenerwowania, rzucanie kur***mi.

 

Marzena Rogalska: Jak żeś Ty to uczyniła Dereszowsko?

 

Anna Dereszowska: No widzisz, ma się te umiejętności.

 

Marzena Rogalska: Ja myślałam że raczej po prostu, cudowna atmosferka, bo wyjaśnijmy słuchaczom Radia Złote Przeboje, że Piotr Grabowski ma cudowne poczucie humoru. Jest typem który ja uwielbiam. Z cicha pękł. Jest cicho, a jak coś powie to...

 

Anna Dereszowska: Tak, tak.


Marzena Rogalska: To już powie. I Ty takiego niesłychanie spokojnego człowieka.

 

Anna Dereszowska: Zaczęło to się tak, że pierwszy odcinek prowadziłam ja. Piotrek był pilotem. Później Piotrek prowadził, a ja jestem pilotem. No i ruszamy z tego startu, tacy strasznie nabuzowani, wyjechaliśmy ze startu, jedziemy do pierwszego pointa.

 

Piotrek mówi: Gdzie teraz, gdzie teraz? A ja: Nie wiem! Piotrek: Jak to nie wiesz? Odczep się! Ja: Nie wiem! Piotrek: Jak to nie wiesz? Pie***ol się! Jak to nie wiesz? Ja: No nie ma tu nic, nie ma tu nic. No jak poszło, ruszyło z kopyta. Do tego stopnia że się zatrzymaliśmy, wszystkie załogi obok nas. A my po prostu do gardeł, ale tak - wysiadaj! Nie wysiądę! Spadaj! Nie! To Ty spadaj. To ja poprowadzę! Nie, nie zostawię Cię tu! A ja Cię zostawię.

 

Masakra.Jeszcze mieliśmy tego dnia z tyły pasażera, takiego chłopaka, który przymocował nam kamerę. I był mega biedny, mnie było go strasznie żal, bo był świadkiem tego naprawdę takiego do gardeł sobie skakania i to jeszcze to nie, że znajomi tylko partnerzy, więc się już zaczęło wyciąganie różnych brudów. Mega nieprzyjemnie. Ale oczywiście skończyło się bardzo sympatycznie.

 

Marzena Rogalska: Kochacie się i wszystko jest okej. Odetchnęłam z ulga.

 

 

Ważny moment w karierze

 

Marzena Rogalska: Aniu moja droga, aktorko, wokalistko.


Anna Dereszowska: Zaraz się rozpłaczę.

 

Marzena Rogalska: No właśnie, mnie też jest smutno bo tak podniosłaś adrenalinę tą ostatnią opowieścią o rajdzie.

 

Anna Dereszowska: Mnie też od razu zrobiło się ciepło.

 

Marzena Rogalska: Tak, tak, tak, tak. To niesamowite. Aniu zaprośmy na premierę Twojej płyty.

 

Anna Dereszowska: Oczywiście z wielką przyjemnością, bardzo serdecznie, wszystkich państwa zapraszam „Już nie zapomnisz mnie”,

22 listopada premiera mojej solowej płyty. Myślę i mam taką cichą nadzieję że będzie się państwu podobała.

 

Marzena Rogalska: To ważny moment w twojej karierze, prawda?

 

Anna Dereszowska: Bardzo, bardzo ważny. Ogromnie mnie to cieszy, bo mnie piosenka bardzo interesuje od lat i tak ją gdzieś liznęłam troszkę tu troszkę tam, tym razem pełną garścią czerpię z tej czary i mam nadzieję że z sukcesem.

 

 

 

Kliknij i posłuchaj wywiadu z Anną Dereszowską już teraz! >>>

 

 

Słuchaj programu Marzeny Rogalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" w każdą sobotę od 10:00 do 12:00, tylko w Radiu Złote Przeboje!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!