Michał Żebrowski u Marzeny Rogalskiej - przeczytaj wywiad EXTRA

Gościem sobotniego programu Marzeny Roglalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" był Michał Żebrowski. Przeczytaj już teraz cały wywiad.

 

"Co mi powiesz jak Cię złapię?!" Marzeny Roglaskiej, program z 3 grudnia 2011 roku, z udziałem Michała Żebrowskiego.

 

 

 

Pan dyrektor rumieni się.


Marzena Rogalska - Co mi powiesz jak Cię załapię? Michale Żebrowski, witaj w Radiu Złote Przeboje.

 

Michał Żebrowski - Witam, dzień dobry.

 

Marzena Rogalska - Panie dyrektorze, pan taki zajęty. Wielkie wydarzenie, że zdołałam Cię schwycić i tutaj przyprowadzić.

 

Michał Żebrowski - Rumienię się, jak ktoś chce mi wyrządzić, może nie przykrość, ale nabijać się.

 

 

To się nazywa mnie panem dyrektorem.

 

 

 

Marzena Rogalska - Nie lubisz tego?

 

Michał Żebrowski - Generalnie jestem Michał, mówią do mnie wszyscy. Chociaż nie, w teatrze mówią  rzeczywiście do mnie panie dyrektorze, ale jakby nie przywiązuję się do tego. Dyrektor to brzmi strasznie sztywno. Przypomina mi się ta anegdota, jeszcze za komuny, co mówiono że mój mąż jest z zawodu dyrektorem.

 

Marzena Rogalska - O tak, o tak!

 

Michał Żebrowski - Więc ja nie chciałbym być z zawodu dyrektorem, tylko może z powołania, a może po prostu przez, no przez to, że tak wyszło.

 

Marzena Rogalska - To jeszcze raz sobie pozwolę, panie dyrektorze. Zajrzymy za kulisty Teatru „6. piętro” i będziemy też na scenie.

 

 

 

Co nie wróci więcej?

 

Marzena Rogalska - Michale, znowu mi się ciśnie na usta słowo dyrektor, bo powiem Ci szczerze, ja na przykład, nie spodziewałam się tego po Tobie, że Ty będziesz chciał mieć swój teatr. Wystartowała Twoja kariera bardzo tak, pięknie, spektakularnie i myślałam że będziesz się pławił w sławie, przyjmował role, autografy, wizyty w zakładach pracy. Rozumiesz o co mi chodzi?

 

Michał Żebrowski - Ale to już było, i nie wróci więcej. Nie, może wróci. A mówiąc poważnie, ja tak na przykład mam do mojego ulubionego teatru z lat '70, kiedy można powiedzieć że Polska była przedmurzem teatralnym Rosji na zachód. Wszystkie programy Teatru Dramatycznego, który prowadził Chlubek, w sposób legendarny, wspaniały. Oczywiście to były inne czasy. Czasy teatru, praktycznie literackiego opartego na wielkiej literaturze, wspaniałym aktorstwie, reżyserii, warsztacie.

 

Ja byłem fanem i dlatego właśnie żałowałem że urodziłem się 20 lat później, ale gdzieś tam zawsze roiło mi się marzenie stworzenia zespołu, czy miejsca takiego. Natomiast nie było z kim, i tak naprawdę generalnie, powstanie Teatru 6. piętro, jest konsekwencją mojej działalności, produkcyjnej, teatralnej z Eugeniuszem Korinem, który ze mną robił dyplom.

 

 

Jest 20 lat starszy, jest osobą, która fenomenalnie prowadziła przez wiele lat Teatr Nowy w Poznaniu, człowiekiem na wskroś przesiąkniętym kulturą teatru.  W tym zespole, rzeczywiście, było możliwe, teraz jest to lokomotywa już rozpędzona, zapraszamy innych reżyserów, garną się do nas aktorzy, coraz więcej będzie tych premier. Wydaje nam się że stworzymy w ciągu najbliższych lat, instytucję Teatru 6.piętro, które nie będzie robić tylko przedstawienia teatralne, ale, może nie będę zdradzał szczegółów, ale chcemy bardzo szeroko to rozwinąć. Istotą naszego Teatru 6.piętro, jest autentyczny, prawdziwy przepływ energii między widownią a sceną. To jest dla nas istota teatru. Jest ten przepływ energii, jest ten przepływ informacji. To jest teatr, bo dla nas pusty teatr nie jest teatrem.

 

 

 

Za co lubią Małgorzatę Sochę?

 

Marzena Rogalska - Michale, parę dni temu Edukacja Rity, mam do tego osobisty stosunek sentymentalny. Uwielbiam tę sztukę. Zaprosiłeś do tego spektaklu Małgosię Sochę. To jest dziewczyna z takim temperamentem, nie dość że śliczna to jeszcze fajny człowiek i jeszcze utalentowana. Co ona tam wyprawiała?

 

Michał Żebrowski - My ją razem z Eugeniuszem Kolinem, z dyrektorem drugim Teatru 6.piętro i z całym zespołem, bardzo lubimy. Bo rzeczywiście, Gosia jest przykładem aktorki, niezwykle pracowitej proszę zwrócić uwagę że ona „Zagraj to sobie jeszcze raz sam”, że ona gra tam osiem ról.

 

 

Ona schodzi ze sceny i naprawdę, proszę mi wierzyć uczy się między przerwami tekstu do serialu, który ona tam gra, dwóch nawet. Ostatnio tak nawet, grałem w „Westerplatte” i wstawałem o 5 rano i musiałem cały dzień grać tutaj w hali na Chełmskiej, a potem biec jeszcze na przedstawienie do teatru, i myślę sobie, boże jaki ja jestem wykończony, jeszcze dziecko, noc jeszcze to, boże. A potem sobie myślę, zaraz, zaraz przecież „moja” aktorka Socha, ma tak od paru lat. Więc co to jest za wysiłek.

 

 

A przy Ricie, było tak że schodząc ze sceny, Gośka mówi: „kurczę ja gram tutaj osiem takich małych rólek, ale jestem taka trochę sfrustrowana, bo wolałabym zostać dłużej na tej scenie i tak się wygrać. Mam takie poczucie że jestem niezrealizowana. Ja mówię, o jesteś taka pewna, naprawdę? No i następnego dnia, przyniosłem jej Edukację Rity, po konsultacji oczywiście z Eugeniuszem. I to jest ewenement, bo zazwyczaj to grają aktorki, trochę starsze i doświadczone. Gośka ma 30 lat, jest teraz na mega topie popularnym. Wydawało nam się, że jest jej potrzebny teraz taki egzamin, szansa wyjścia na taki Olimp aktorski, czym jest ta rola, u boku Piotra Fronczewskiego.

 

Marzena Rogalska - Fantastycznego, genialnego aktora.

 

Michał Żebrowski - No właśnie, więc to było dla niej, taki wydaje mi się wielki prezent, i kredyt zaufania. Ale proszę mi wierzyć, Gośka go oddała nam go z wielkim procentem. Zaczęliśmy premierę 20 minut później, ponieważ było tyle ludzi.

 

 

Dostaliśmy taką bardzo fajną recenzję. Jeżeli paparazzi przychodzą i mówią z takim poważnym wzrokiem: „oby tak dalej panie Michale, Boże jaka fajna sztuka, super, naprawdę”. Ktoś podszedł i mówi że wreszcie słychać ciszę w tym teatrze. No między nimi jest coś niesamowitego, między Piotrem a Gośką. Oni do siebie pasują.

 

 

Marzena Rogalska - Dobra chemia? Pytam bo jeszcze nie byłam, nie widziałam. Ale wybieram się, bo mam bardzo osobisty stosunek.

 

Michał Żebrowski - Dostaniesz zaproszenie, bo biletów nie można kupić, na szczęście.

 

Marzena Rogalska - No ja mogę tam na przystawkę.

 

Michał Żebrowski - Postaramy się żeby wygodna była ta przystawka. Największym atutem tej roli, tego przedstawienia jest to że on jest naprawdę Gośki. Też próbowaliśmy przychodzić na próby, ale powiedzieli nam, wiecie co?  Idzcie sobie.

 

 

 

Robokop aktorski

 

Marzena Rogalska – Ten program jest o takich sytuacjach, w których aktorzy czują się zakłopotani, zagotowani mówiąc waszym slangiem. Powiedz mi, czy Ty jesteś na planie, filmu, serialu czy też na scenie teatralnej, tak skupiony że takie sytuacje Ci nie grożą?

 

Michał Żebrowski

 

 

Mnie przezywają Robokop aktorski. To znaczy że jestem, nie lubię takiego rozprężenia, ale to jest blokada mojego aktorstwa niestety, bo to pasuje do takich ról poważnych i tak dalej, a tam wszędzie gdzie potrzeba jakiś luz i improwizacji szlachetnie pojętej między aktorem a widownią, mi tego brakuje.

 

 

Ja się muszę tego trochę nauczyć, takiego odpuszczania, ale ja kiedyś Ani Cieślak, naszej aktorce Teatru 6.piętro, wchodząc na scenę, mówię do niej: Boże jaki ja jestem wykończony, ja nie wiem. A ona mówi: czym? Ja mówię: ja się tak wszystkim przejmuję, to jest okropne, mnie to denerwuje że wy macie takie dobre poczucie humoru, że jesteście tacy rozluźnieni, a ja cały czas się denerwuję że coś się wydarzy i dlaczego wy jesteście tacy roześmiani? Mnie to irytuje, ja nie mogę, ja się tym strasznie stresuję. A ona mówi: ale nie zmieniaj tego, a ja, jak to nie zmieniaj? Ale mnie to męczy. To jest Twój urok, zostań taki.

 

 

 

Pierwsze role Michała Żebrowskiego

 

Marzena Rogalska – Cofniemy się w czasie, Twoje pierwsze role. Jak zostałeś zaproszony do wielkich produkcji, czy czułeś się trochę zagubiony?

 

Michał Żebrowski – Ja byłem bardzo zarozumiały, pewny siebie, ale nie pewny o to jak wszystko wyjdzie, prawda?

 

 

Ja byłem bardzo przygotowany, ja śniłem o tym, marzyłem, modliłem się nocami, żeby...

 

 

Marzena Rogalska – Poważnie traktowałeś?

 

Michał Żebrowski – Strasznie poważnie, tylko, że ja byłem osobą strasznie zahukaną, w tym sensie że słabo się uczyłem, grałem tylko w piłkę.

 

Marzena Rogalska – Jezu, ja myślałam że Ty tylko poezję czytałeś?! Jak to grałeś tylko w piłkę?

 

Michał Żebrowski – Byłem takim chłopakiem z boiska.

 

Marzena Rogalska – Hulaka?

 

Michał Żebrowski

 

 

Hulaką totalną. Testosteron i inne głupoty mi przez uszy wyłaziły. I generalnie ostatnia rzecz to była nauka. Ale jeżeli coś było moją pasją, naprawdę z prawdziwym zainteresowaniem no to było mnie trudno od tego odciągnąć.

 

 

To była piłka nożna, to był sport, potem to były te konkursy recytatorskie. Dlaczego? Bo to była jedyna płaszczyzna na której, ja się czułem gdzieś tam wyjątkowo. No bo generalnie z matematyki byłem beznadziejny, z fizyki jeszcze gorszy, z chemii to samo, polski jeszcze jako tako i nagle się pojawił, ta poezja i jakoś zaakceptowała mnie widownia, i jakoś się poczułem taki, kurczę, no może jest jednak coś, co ja powinienem robić. Potem rzeczywiście studia, no i były miejsca gdzie ja po prostu byłem liderem, i po prostu dzień i noc ja to wszystko katowałem.

 

Marzena Rogalska – Czy na planie Pana Tadeusza, bo ja w tedy po premierze Cię poznałam, pamiętam, dziennikarska rozumiesz grupa, ze strachem w oczach, do Ciebie szła, bo Ty nie lubiłeś udzielać wywiadów. Byłeś mało medialny.

 

Michał Żebrowski

 

 

 

To znaczy ja byłem bardzo medialny, natomiast jeszcze ta medialność podsycałem tym że nie robiłem żadnych wywiadów, więc dostawały szału panie dziennikarki, które mówiły że: proszę pana, ma pan obowiązek brać udział tutaj w promocji, pan jest młody, robi karierę, więc pan musi tutaj tego.

 

 

A ja napięcie się odwracałem, byłem przerażony, bo kompletnie nie miałem nic do powiedzenia, słowo honoru. Proszę sobie wyobrazić, miałem w tedy 25 lat, ale nagle tutaj teledyski, Heleny, nie Heleny, po prostu 7 milionów ludzi na Panu Tadeuszu, to znaczy na Ogniem i Mieczem, potem 6 na Panu Tadeuszu. Jeszcze pamiętam, jak na planie, ktoś zwrócił uwagę reżyserowi, panu Andrzejowi uwagę, że jakiś tam tekst nie pasuje, Mickiewicz tego nie napisał. A pan Andrzej odpowiedział: Przecież nikt nie czytał Pana Tadeusza. Czasami na mnie patrzono z taką pobłażliwością, bo byłem bardzo poważny. Gdzieś tak powaga, nie przystawała do tego miejsca gdzie ja byłem, przecież ja miałem tam w tedy 27 lat, i wyglądałem na młodszego, byłem strasznie serio generalnie. Kiedyś pamiętam jak nagrywałem z dziewczynami w Panu Tadeuszu, z Jopek, z Nosowską, płyty. Pamiętam jak Ania Jopek powiedziała mi: Michaś, to bardzo fajny chłopak, tylko musi jeszcze w dupę kopa dostać w tedy będzie naprawdę fajny. Ja sobie myślę:

 

 

Jezus Maria, co za małość, jak można komuś tak życzyć. Ale to były święte słowa, mimio że bolało to ja się cieszę.

 

 

Pomyłka Pana Tadeusza

 

Marzena Rogalska – Zakochałeś się w recytowaniu wierszy, mówieniem wierszem i tak dalej i tak dalej. A miałeś jakąś, taką spektakularną pomyłkę?

 

Michał Żebrowski – Pomyłkę taką dykcyjną?

 

Marzena Rogalska – Tak.

 

Michał Żebrowski – Mam anegdotę, pewno pana profesora, który uczył nas w szkole teatralnej, który miał program w Panu Tadeuszu, w Teatrze Komedia w reżyserii Jana Englerta, nasz jeden z ukochanych profesorów, który mówił monolog:

 

 

Tadeusz jedną ręką wskazał tego. I powiedział przy całej Sali: Tadeusz jebn*ł ręką

 

 

Marzena Rogalska – No to pan teraz jeee, panie Michale.

 

 

 

Drugi tor myślowy

 

Marzena Rogalska – Michale, jak to jest powiedz, że na scenie jesteś Robokop?

 

Michał Żebrowski – Ja to rzeczywiście, przez tą dyrekcję, prowadzenie tej firmy, która produkowała z Eugeniuszem Kolinem przez te lata przedstawienia. Mogę powiedzieć, że ja wchodząc na scenę myślę o światłach, o scenografii, o kostiumach.

 

Marzena Rogalska – Błagam Cię, grasz i jeszcze organizujesz, masz taki drugi tor myślowy?

 

Michał Żebrowski – Generalnie tak, od wielu lat, od wielu lat. To jest męczące.

 

Marzena Rogalska – Czy to jest tak że na scenie, pan poważny a w życiu no potrafisz być wariat, wygłupiać się, a czasem wiesz jak mają komicy? Że są tacy śmieszni na scenie, a w domu są ponurakami.

 

Michał Żebrowski – Ostatnio mi Malicki powiedział, Waldemar, który u nas też ma spotkania z publicznością, powiedział mi tak:

 

 

Proszę pana, pan ma tremę, jak wchodzi pan na scenę, a ja mam odwrót, jak schodzę ze sceny zaczynam mieć tremę.

 

 

Nie umiem śpiewać!

 

Marzena Rogalska – Michale wspomniałeś o nagrywaniu z Anną Jopek, Kasią Nosowską. Ja pamiętam jak Anna Seniuk, chyba Twoja ulubiona pani profesor powiedziała: niech się on nie boi, niech coś pośpiewa, on tylko tym głosem.

 

Michał Żebrowski – Ja nie umiem śpiewać, słowo honoru. Mam bardzo dobrą barwę podobno i mocny głos.

 

Marzena Rogalska – Ale Ty naprawdę nie musisz tak, wiesz, nie udajesz tylko jak szepczesz naprawdę masz baryton, powiem kolokwialnie spod koła?

 

Michał Żebrowski – Tak po prostu tak mam.

 

 

 

Generalnie umiejętność mówienia, nie recytowania, tylko mówienia wierszem, polega na tym żeby mówić po prostu.

 

 

A mowa, żeby układała się w wiersz samoczynnie, żeby nie mówić wieresza, tylko wierszem. Jak to się mówi, nie pałuje się głosem, bo to jest fatalne, aktorzy są tacy z drewna: pni Halinko ja poproszę herbatę i kawę. To jest strasznie pretensjonalne. Potem nie mogę powiedzieć na scenie kocham Cię prawdziwie.

 

Marzena Rogalska – Michale Żebrowski, czy zapamiętałeś ze szkoły teatralnej jakąś uwagę, wspomnianej Anny Seniuk?

 

Michał Żebrowski – Tak.

 

Marzena Rogalska – Powiedz proszę.

 

Michał Żebrowski – Pani Anna Seniuk, była naszą opiekunką, fenomenalnym pedagogiem, i powiedziała kiedyś że muszę pokochać samogłoski. Generalnie, na pierwszym roku, miałem tyle temperamentu w sobie, a w ogóle nie przygotowany warsztat. Ja dostałem pałę ze scen na I roku, musiałem te same sceny, po wakacjach zagrać jeszcze raz. Tylko po polsku, a nie po chińsku, jak mi mówili.

 

 

 

Tu się trochę pochwalę, sukcesem jest to że ja dostałem pałę z dykcji na pierwszym roku, a jak kończyłem to chyba miałem jedną z najlepszych dykcji na roku, bo włożyłem przez te 4 lata wielką pracę w to, a to dlatego że moim mistrzem był Zapasiewicz.

 

 

Marzena Rogalska – W takim razie, proszę Cię, zamień się w radiowca na chwilę i powiedz Radio Złote Przeboje, słuchają państwo programu Co mi powiesz jak Cię złapię?! Po swojemu.

 

Michał Żebrowski – Radiowiec powie tak: Radio Złote Przeboje.

 

Marzena Rogalska – O w życiu tak nie mówiłam! Jesteś podły! Ja mówię normalnie!

 

Michał Żebrowski – Nie mówię że Ty. Mówisz tak: Radio Złote Przeboje normalnie mówię.

 

Marzena Rogalska – Nie, nie prawda. Że trochę sztucznie?

 

Michał Żebrowski – Ja nie wiem czy sztucznie, nie wiem co znaczy sztucznie. Jeżeli to odpowiada.

 

Marzena Rogalska – Niektórzy mają taką manierę, prawda?

 

Michał Żebrowski – Mają taką manierę że mówią, Michał zaczynamy zaraz audycję: dzień dobry państwa, witamy… Zmieniają głos, barwę.

 

Marzena Rogalska – Siebie

 

Michał Żebrowski -  No i siebie. Aczkolwiek, no tak.

 

Marzena Rogalska – Gdyby Żebrowski pracował w radiu, to jakby przytrzymał słuchaczy?

 

Michał Żebrowski – Przede wszystkim nie pracowałbym w radiu. Ja naprawdę bez oszustwa, podziwiam dziennikarzy, że wy umiecie czy to na żywo, czy przed kamerami, czy mikrofonem prowadzić rozmowę.

 

 

Ja bym umarł ze stresu. Mówię zupełnie poważnie, to jest osobny talent. Umiejętność takiego awista, prowadzenia audycji.

 

 


Najbliższe wydarzenia w Teatrze "6. piętro"


Marzena Rogalska – Powiedz co tam Ci świta w głowie? Zwierzaj się tutaj.

 

Michał Żebrowski – Słuchajcie, 10 grudnia, to jest wielkie wydarzenie, 50lecie pracy artystycznej Daniela Olbryskiego i po drodze Madison, premiera sztuki na podstawie filmu tej książki, Co się wydarzyło w Madison County? Pamiętamy wielki romans, melodramat z Clinetem Eastwoodem i dzisiaj w tej roli u nas, Dorota Segna i Daniel Olbryski, wspaniałe przedstawienie. Przyjedzie cały świat.

Marzena Rogalska – Oni tak do siebie pasują?

Michał Żebrowski – Idealnie, a co masz do Daniela? 65 lat. Czy Ty wiesz że Daniel Olbryski robi pompki normalnie? Przychodzę, jak teraz robiliśmy film, wspólnie Semp, podczas wakacji.

 

 

 

Sam przygotowywał się do roli, schudł 10 kg, robił normalnie, regularnie pompki.

 

 

Marzena Rogalska – Powiedz jak to tak, przychodzi Żebrowski do Olbryskiego. Kiedyś ten Żebrowski, był chłopczykiem, świeżo ze szkoły teatralnej, wyszedł i z Olbryskim grał.

 

Michał Żebrowski – Tak, ale kiedyś ten chłopczyk, jak miał 27 lat, to dostał telefon od Olbryskiego i mówi tak:

 

 

 

Synku, podoba mi się jak Ty grasz, Ty jesteś w ogóle fajny, weź sobie zapisz numer telefonu do takiej pani z Paryża, to jest moja agenta i ona Ci pomoże.

 

 

Marzena Rogalska – Taki był?

 

Michał Żebrowski – Taki był. Daniel jest fenomenalnym facetem, jest po prostu oddany ludziom, nie zazdrosny, jest człowiekiem spełnionym, kocha życie. Rzeczywiście, jak ja widzę, z jaką odgorliwością odpisuje na każdy list z prośbą o autograf. A przychodzi ich setki do teatru. To ja sobie myślę...

 

Marzena Rogalska – To jest pokora, to jest ta wielkość

 

Michał Żebrowski – Tak, to jest ta wielkość to jest ta pokora. No bo on, przepraszam bardzo. Życzę każdemu, młodemu, starszemu, innym aktorom, żeby sobie pojechał w wieku 65 lat do Hollywood, do Angeliny Jolie, i zagrał sobie za wielką stawkę film w Hollywoodzkim przeboju.

 

Marzena Rogalska – Proszę państwa ja chciałam powiedzieć, tego nie widać w radiu, ale ten Żebrowski się trochę puszy, że ten polski aktor co zagrał w Hollywoodzie, w Teatrze 6.piętro. Chciał się napić wody, odłożył.


Michał Żebrowski – Ja przepraszam bardzo, to jest wielki przywilej, że ja siedzę i z pierwszej ręki słyszę od Daniela kawał historii Europy, kawał historii Polski, kawał historii kultury naszej. To jest chodząca legenda i to, że ja siedzę i mogę słuchać to jest wielki mój przywilej. Jak się dowiedziałem że to jest 50lecie i nieśmiało zaproponowałem, a Daniel przystał. I to jest dla nas wielkie wyróżnienie i wielka nagroda.

 

 

 

10 grudnia przyjdzie prezydent, premier, będą wszyscy święci, 130 vipów z Europy, z Polski, że Teatr 6.piętro, po dwóch latach będzie na ustach wszystkich tego wspaniałego jubileuszu dzięki wyborowi Daniela.

 

 

Daniel który jest z kultury z zachodu również, bo on też w Teatrze Marini, w największym prywatnym teatrze francuskim, zagrał sto razy Rete Da Telha i wie co to znaczy prywatny teatr, nie komercyjny, ale prywatny teatr. Po prostu to docenia.

 

Marzena Rogalska – Pytanie za 100 punktów, boisz się 10 grudnia?

 

Michał Żebrowski – 10 się nie boję, bo niezależnie co się wydarzy na scenie to wszyscy będą skandować Daniel, Daniel.

 

 

 

Opowieść "Ogniem i Mieczem"

 

Marzena Rogalska – Doczekam się jakieś opowieści apropo Ogniem i mieczem?

 

Michał Żebrowski – Tak. Dostałem bardzo inspirującą uwagę od Jerzego Hoffmana, który spojrzał na mnie i mówi tak:

 

 

Jak źle zagrasz to Cię zabiję.

 

 

Marzena Rogalska – Młodemu chłopakowi, świeżo po szkole teatralnej?

 

Michał Żebrowski – Tak, ale fenomenalny on miał ze mną kontakt. Przede wszystkim, zrozumiał że bardzo przeżywam tą rolę, że jestem na wskroś przygotowany, natomiast jego denerwowało to że ja jestem dobrze wychowany. Bo jak na przykład, gdzieś wychodziliśmy, to ja się podnosiłem i mówiłem:

 

 

Bardzo proszę panie reżyserze, panie Jerzy, może pan usiądzie? Jego denerwowało to, że bał się że ja to przeniosę na ekran. W końcu mówi tak: Kurde, przestań być taki grzeczny.

 

Marzena Rogalska – Nie, nie Ty od dawna nie jesteś już grzeczny, ale dobrze wychowany.

 

 

 

Stołek dyrektorski


Marzena Rogalska – Na tym stołku dyrektorskim cały czas, bo to jest ujmujące, że Ty tak cały czas mówisz, co robimy fajnego w teatrze i tak dalej, ale żebyś nie zasiedział się tylko w tym dyrektorstwie.

 

Michał Żebrowski – Broń Cię Boże, na szczęście to jest miła perspektywa, teraz jest pare premier, chyba 4, gdzie ja w ogóle się nie pojawiam, ja tylko dogrywam stare tytuły, i ja naprawdę, mogę się zwrócić teraz ku filmowi, ku Na dobre i na złe.

 

 

 

Poszedłem do wielkiego naszego producenta Tadeusza Lampki, powiedziałem: Panie Tadeuszu, już mi się nie chce wyjeżdżać na wschód, to co miałem zrobić to tam zrobiłem. Teraz mam żonę, dziecko, nie chce mi się tam po prostu latać, tymi samolotami, noce zarywać, chociaż dobrze płacą w tej Rosji. Chcę otworzyć się na film, na telewizję, bo troszkę taksówkarze tu w Warszawie mówią, że: ee panie Michałku, nie grasz pan w telewizji, szkoda, wróć pan na ekran mały, tak z żoną lubimy posiedzieć i pooglądać a pana nima nima i nima. Więc ja mówię, kurcze dobrze.

 

 

Marzena Rogalska – Czyli jest tęsknota za Tobą?

 

Michał Żebrowski – Podobno. Dostałem bardzo fajnie, zakasującą, dobrze napisaną propozycję w Na dobre i na złe. Poszedłem tam na pół roku. Gram tam, chodzę z przyjemnością, no mega sukin*yna gram. Takiego biznesmena.

 

Marzena Rogalska – I bardzo dobrze.

 

Michał Żebrowski – Bardzo fajnie napisana postać. Podobno wniosłem tam trochę życia i ja też czuję się fajnie w tej roli, bo jest bardzo dowcipna i kontrowersyjna. Zrobiłem Westerplatte teraz, zrobiłem Senpatem, nasz thriller psychologiczny, kryminalny z elementami porywającej miłości. To będzie wszystko w przyszłym roku. Cieszę się że gdzieś teraz tu zakotwiczyłem w Polsce, a co do teatru to ja jestem już troszkę zmęczony, takim graniem jak byłem odpowiedzialny, tym dyrektorem firmy i teatru. Grałem tyle, że teraz powiedziałem sobie że wybiorę tekst i Panią/Pana reżysera, taki który jest bardzo ważki, ważny dla mnie, z którym ja muszę wyjść na scenę, a nie dlatego że po prostu trzeba zrobić kolejną premierę.

 

 

 

Bardzo się cieszę, bo mam 39 lat, w przyszłym roku 40 i zamierzam grać wyłącznie już w rzeczach, które gdzieś mnie tam dotyczą, albo artystycznie, albo prywatnie, albo gdzieś tam emocjonalnie dotykają, żeby mieć prawdziwy, niekłamany powód. Wchodzę w taki wiek że...

 

 

Marzena Rogalska – To jest duży komfort, móc sobie powiedzieć że coś takiego będę robił.

 

Michał Żebrowski – To prawda, ale wiesz jak na taki komfort trzeba zapracować?

 

Marzena Rogalska – No tak, Ty jesteś prymus i pracuś. Apropo tej roli w Na dobre i na złe, powiedziałam że bardzo dobrze że zagrałeś takiego sukin*yna, bo wiesz to jest taka przeciwwaga do tej grzeczności.

 

Michał Żebrowski – Ja bardzo lubię grać czarny charakter, dobrze się go gra.

 

 

 

Zaproszenie na premierę

 

Marzena Rogalska – Michale Żebrowski, no pożegnanie. No zapewne wspomnimy sobie 10 grudnia. Bo to jest rzecz,

 

 

 

Boże oparł głowę, jest on przytłoczony ilością zajęć, ale będzie dobrze. Zaproś proszę Cię, Twoim głosem cudownym, barytonem,

 

 

Michał Żebrowski – Ja się w ogóle nie zastanawiam nad moim głosem. Jak zaczynasz mi mówić o moim głosie, to ja po prostu w tedy zaczynam nienaturalnie mówić. Zapraszam państwa tych wszystkich, którzy już byli albo jeszcze nie odwiedzili naszego teatru, na premierę  Madison County, z Danielem Obryskim i Dorotą Sygną z okazji 50. lecia pracy artystycznej, tego wielkiego rodaka, naszego Polaka, człowieka, artysty Daniela Olbryskiego. Piękny melodramat, wzruszająca historia, i do śmiechu i do płaczu, i do głębszych wzruszeń. Wszystkie nasze inne premiery Edukację Rity z Piotrem Fronczewskim i Gosią Sochą, czy Chorego z Urojenia z Andrzejem Grabowskim, no słowem do naszego teatru.

 

Marzena Rogalska – Michale, wszystkiego dobrego, nie zapracuj się i nie zapomnij też żyć.

 

Michał Żebrowski – Bardzo miłe życzenia, pozdrawiam państwa.

 

 

 

 

Kliknij i posłuchaj wywiadu z Michałem Żebrowskim już teraz! >>>

 

 

Słuchaj programu Marzeny Rogalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" w każdą sobotę od 10:00 do 12:00, tylko w Radiu Złote Przeboje!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!