10 wymarzonych prezentów na Dzień Dziecka... 30 lat temu! [GALERIA]

To będzie niezwykła podróż w czasie. Gdy obecnie nasze dzieci marzą o tabletach, laptopach albo quadzie na komunię, nasze marzenia sprzed lat były zupełnie inne. Chociaż również dotyczyły przecież zabawek. Pamiętacie, o czym marzyliście, co śniło wam się po nocach 30 - 40 lat temu? Gotowi na podróż w czasie do lat dzieciństwa? Zaczynamy!
zegarek z melodyjkami zegarek z melodyjkami wymarzone zabawki z dzieciństwa

1. Zegarek z siedmioma melodyjkami / kalkulatorem

W siermiężnych latach 80. to był szczyt elegancji i dobrego stylu. Miałeś taki zegarek - od razu byłeś kimś. Przynajmniej w oczach kolegów. Z czasem, oczywiście moda się zmieniła, a praktyka pokazała, że zamiast melodyjek, bardziej przydaje się w zegarku kalkulator. Zwłaszcza na lekcjach matematyki.

Tak czy owak, oba modele to był absolutny "must have" i bez wątpienia najczęściej wręczany prezent komunijny. Obecnie dzieci zegarków nie dostają, a ponieważ "szczęśliwi czasu nie mierzą",  chyba możemy założyć, że obecne pokolenie jest szczęśliwsze od naszego. Czy aby na pewno?

cdp-101 cdp-101 Sony

2. Pierwszy odtwarzacz CD

Takie oto rzeczy śniły się obecnym czterdziestolatkom. Dość szybko zaczęło nas irytować, że w radiu zagaduje się muzykę. Marzyliśmy o swoim pierwszym odtwarzaczu CD, niektórzy - jak na przykład piszący te słowa - pierwszy kompakt zrobili sobie sami. Oczywiście z gotowych podzespołów, które można było dostać na jednej z licznych giełd elektronicznych. A ponieważ były to czasy  wszechobecnych wypożyczalni płyt kompaktowych (cóż tam prawa autorskie...) pewnie pamiętacie to radosne podniecenie, gdy wracało się do domu z pożyczonymi płytami i kilkoma nowymi kasetami (czasami nawet CHROMOWYMI !!!!) i dokonywało aktu piractwa fonograficznego....

.Pegasus .Pegasus fot. Ktoso the Ryba/ domena publiczna/ via wikimedia commons

3. Pegasus

Początek lat 90.  Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że Pegasus jest klonem pewnej japońskiej konsoli, a nawet gdybyśmy wiedzieli, to pewnie byłoby nam wszystko jedno. Mając kartridż z nową grą pędziliśmy do domu. I nikt wtedy nie narzekał na rozdzielczość 256x240 i paletę 64 kolorów. Co ciekawe tylko 25 mogło się wyświetlać jednocześnie.... Pokolenie, które przeżyło ZX Spectrum i ładowanie gier z magnetofonu kasetowego (.. oj znowu się nie wczytało..) było zafascynowane.

Turbo Clasik Turbo Clasik Turbo Clasik

4. Guma Turbo

Nie czarujmy się... nie chodziło wcale o gumę. W świecie dziecięcych prezentów, które dostawało się na Dzień Dziecka, gumy były zwykle dodatkiem, ale... jakże cennym. Po latach oczywiście zachodzimy w głowę, jak mogły tworzyć się dziwaczne hierarchie klasowe - ten kto miał najwięcej obrazków z samochodami, zwykle był najważniejszy. Turecka firma, która była producentem gum, zapewne zrobiła na nich majątek, inna sprawa, że kupowanie gum po latach okazało się całkiem niezłą inwestycją. Kolekcje obrazków można znaleźć w internecie,  ceny niektórych sięgają nawet 500 złotych. A tak poważnie.... ma ktoś całą kolekcję? I pamiętajcie... bez Vectora się nie liczy....

marzenie naszego dzieciństwa marzenie naszego dzieciństwa szklane kulki

5. Kulki

Kulki były, są i będą. Zmieniają się wzory, mody,  materiały ... i kształty. Bo przecież rzeczy, które obecnie można wyciągnąć z automatów, często kulkami nie są, a mimo to pełnią tę samą rolę... No właśnie - i tu zaczyna się najtrudniejsze zadanie, bo nikt po latach nie może sobie przypomnieć, po co te kulki były tak  pieczołowicie gromadzone. Tak czy inaczej, jeżeli Twoje dziecko na deptaku w Szczawnicy prosi Cię  o dwa złote do automatu, dla świętego spokoju daj. Bo prędzej, czy później i tak dasz. A są to najlepiej zainwestowane dwa złote. Przynajmniej według Twojego dziecka...

Muzeum w Chlewiskach Muzeum w Chlewiskach Romet Pony

6. Motorynka / Simson

Tak naprawdę marzyły o niej... pewnie ze dwa pokolenia. Produkcja zaczęła się pod koniec lat 70. i trwała do połowy lat 90. I zapewne dla wielu to był pierwszy pojazd silnikowy. Co prawda złośliwi twierdzili, że jeździ się jeden dzień, a dwa dni naprawia, ale bądźmy szczerzy - naprawianie motorynki to też była atrakcja. I pewnie dzisiaj trudno sobie wyobrazić pojazd silnikowy bez prędkościomierza i z dzwonkiem rowerowym, ale wtedy nikomu to nie przeszkadzało, tym bardziej, że prędkość maksymalna wynosiła mniej więcej 40 km/h.

I wszystko było pięknie do dnia, gdy okazywało się, że wszyscy twoi kumple przesiedli się na Simsony, a ty na swojej motorynce wyglądasz jak ich młodszy brat.

Tetris Tetris W Tetrisa można już było sobie pograć, teraz będzie go można też pooglądać

7. Gry komputerowe

Tu nic się nie zmienia od lat. Gry były i są w dalszym ciągu jednym z najbardziej wymarzonych prezentów na dzień dziecka. Jedno co się zmieniło, to sposób ich zdobywania. Bo dawniej trzeba było się zmierzyć z tłumem na jednej z licznych giełd elektronicznych. Nikt wtedy oczywiście nie zawracał sobie głowy prawami autorskimi, na handlu grami pewnie wyrosła niejedna obecna fortuna... I nie ma wątpliwości, że gry komputerowe miały wpływ na kilka pokoleń. Bo przecież projektanci nowoczesnych osiedli musieli za młodu grać w Tetrisa...

zdalnie sterowany samochód zdalnie sterowany samochód wymarzone prezenty na Dzień Dziecka 30 lat temu

8. Zdalnie sterowany samochód

Pokolenie, które dorastało w latach 80. też miało takie, z tym, że ... na kablu. I zdziwienie niektórych, że to może jeździć bez kabla  trwa do dzisiaj. Przedmiot pożądania, zwykle jest tak, że brak wspomnianego przewodu prowadził do późniejszych dramatów. Po jakimś czasie,  pilot zdalnego sterowania oczywiście musiał się zgubić i cała zabawka była bezużyteczna.

Drogie panie...  jeżeli planujecie zakup takiej zabawki dla swoich pociech, wiedzcie, że najwięcej czasu na zabawie spędzą... wasi mężowie. Na szczęście dzień dziecka jest raz w roku.

Gwiazda Śmierci, wersja Lego Gwiazda Śmierci, wersja Lego Lego.com

9. Klocki lego

Kto z nas o nich nie marzył... Oczywiście w latach 80. i 90. klocki były na wagę złota.. i ileż to razy, kiedy jakiś drobny element został wessany do odkurzacza, trzeba było potem... no wiecie co. Teraz  pewnie nikt tego nie robi, inne rzeczy związane z klockami pozostają niezmienne od dekad. Choćby okrzyk, kiedy w środku nocy bosą stopą na taki klocek się nadepnie... Okrzyk porównywalny z tym, który wydałem z siebie, kiedy dowiedziałem się ile kosztuje marzenie moich dzieci, czyli zestaw "Gwiazda Śmierci" - Kubusiu, chyba trzysta, nie trzy tysiące?!  Nie jednak trzy tysiące...

Kinder Niespodzianka Kinder Niespodzianka fot. Anna Rogowska-Grabińska

10. Kinder niespodzianka

Początków Kinder Niespodzianki pewnie nie pamięta nawet obecne pokolenie 40. latków, ponieważ debiut miał miejsce na początku lat 70.,   w Polsce zapewne gdzieś na początku lat 90. I od tego czasu nic się nie zmieniło... Już w latach 90. to był  najlepszy prezent, o jakim mogło zamarzyć dziecko. Czekolada w dwóch smakach, ale przecież od pokoleń najważniejsze było odkrywanie tego, co jest  w plastikowym żółtym  jajeczku.

Po latach wielu z nas pewnie uważa, że Jajko Niespodzianka miało jeszcze jeden walor - edukacyjny. Pamiętacie jak to po raz pierwszy okazało się, że w życiu nie zawsze dostaje się to czego chcieliśmy?