Znani, którzy odeszli w ostatnim roku

Ostatnie 12 miesięcy przyniosło nam wiele strat w ludziach, których ceniliśmy i kochaliśmy ich twórczość. Przypomnijmy sobie o nich raz jeszcze!

George Michael

Jeden z najbardziej charakterystycznych i najbardziej rozpoznawalnych głosów. George'a Michaela trudno pomylić z kimkolwiek innym.

Może nie wszyscy wiedzą, ale George Michael był na wpół grekiem, na wpół anglikiem. Śpiewał, komponował, pisał, był także muzycznym producentem.

Zanim jednak to się stało, artysta imał się rozmaitych zajęć. A to był kelnerem, a to zarabiał pracując fizycznie, a to śpiewał w nocnych klubach czy na stacjach londyńskiego metra.

Mniej więcej w tym czasie poznał Andrew Ridgleya, z którym na początku lat 80. założyli słynny duet Wham!. Jednak nie od początku ich kariera była usłana różami. Żeby zarobić na życie i rozkręcenie zespołu, obaj z Ridgleyem byli m.in. kelnerami w klubie Tropicana od którego wzięli później tytuł jednego z największych przebojów duetu Wham!.

Kariera muzyków nabrała rozpędu dopiero po wydaniu drugiej płyty. To na niej znalazły się takie przeboje jak "Wake Me Up Before You Go Go" czy "Careles Whisper".

Po kilku latach George Michael postanowił zacząć karierę solową. Zresztą niezwykle udaną. Album "Older" został uznany za jedną z najlepszych płyt lat 90. Mogliśmy na nim znaleźć takie fantastyczne kawałki jak tytułowa piosenka czy "Jesus To a Child".

Ostatni studyjny album George Michael nagrał w 2004 roku.

Zbigniew Wodecki

Często mówi się, że są artyści, po których odejściu świat muzyczny nie jest już taki sam. I często też jest to nieco wyświechtane stwierdzenie. Ale na pewno nie w przypadku Zbigniewa Wodeckiego. Legendy naszej polskiej sceny muzycznej.

Można było odnieść wrażenie, że nie ma rzeczy której Wodecki by nie zaśpiewał. Jak trzeba było zaśpiewać piosenki najpopularniejszych to śpiewał. Falsetem? A jakże. Tak było choćby w piosence o Pszczółce Mai.

Zbigniew Wodecki był także świetnym instrumentalistą, grał na trąbce, skrzypcach i na fortepianie.

Nagrał też kilka świetnych duetów, wśród nich ten chyba najpopularniejszy, ze Zdzisławą Sośnicką, czyli piosenkę "Z Tobą chcę oglądać świat".

Kilka lat temu na nowo nagrał swój mało w sumie znany materiał sprzed 40 lat, razem z formacją Mitch and Mitch.

Często żartował że dzień zaczyna od. Bacha. Tak jak w jednym z jego największych przebojów.

Leonard Cohen

Jego głos trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Czarował nas nim za każdym razem, kiedy rozbrzmiewały jego piosenki. A raczej songi. Takie jak "In My Secret Life" czy "Dance Me To the End of Love".

Początkowo Leonard Cohen pisał wiersze i powieści. Wydał ich w sumie kilkanaście, jednak jak przyznawał w wielu wywiadach, zaczął śpiewać, bo z pisania ciężko mu było wyżyć. Jako trzynastolatek nauczył się grać na gitarze, do której wrócił już jako dorosły mężczyzna. Piosenki pisał sobie sam, śpiewając tym swoim charakterystycznym, nieco zachrypniętym barytonem.

Co ciekawe, w latach 80. był dużo popularniejszy w Polsce niż w rodzimej Kanadzie. Głównie za sprawą wielkiego fana i popularyzatora twórczości Cohena, Macieja Zembatego. Zembaty tłumaczył jego wiersze, a także sam je śpiewał. Robił to w fajny i ciekawy sposób zwłaszcza, że barwę głosu miał dość zbliżoną do Leonarda Cohena.

W latach 90. z kolei, piosenkę Cohena mogliśmy usłyszeć w filmie "Sara" Macieja Ślesickiego, którą w polskim tłumaczeniu śpiewał sam Bogusław Linda.

Koncerty Leonarda Cohena miały zawsze niesamowity klimat i niezwykły nastrój. Artysta potrafił zaczarować publiczność jak mało kto. Mogliśmy się o tym przekonać i u nas, gdyż Cohen wystąpił w Polsce wiele razy.

Jerzy Kossela

Był jednym z tych pięciu muzyków, którzy w połowie lat 60. Założyli jeden z najpopularniejszych polskich zespołów, czyli Czerwone Gitary. Jerzy Kossela przede wszystkim był gitarzystą, ale pisał także teksty i komponował muzykę.

Zanim pojawiły się Czerwone Gitary, Kossela grał w takich zespołach jak Niebiesko-Czarni czy Pięciolinie.

Dla Czerwonych Gitar skomponował m.in. "Bo ty się boisz myszy", "Maturę" czy słynną "Historię jednej znajomości".

Sam zespół Kossela zakładał jeszcze będąc w wojsku. Po prostu wpadł do Gdańska na przepustkę, spotkał się z kumplami i tak właśnie powstał zespół-legenda. Kossela odszedł z grupy dość szybko, bo zaledwie po dwóch latach od założenia zespołu.

W połowie lat 70. zaczął pracę jako prezenter dyskotekowy i robił to przez następnych 15 lat. Potem wrócił do Czerwonych Gitar i z niewielkimi przerwami grał z nimi do końca. Ostatni koncert z zespołem zagrał na niespełna dwa miesiące przed śmiercią, w listopadzie 2016 roku.

Wojciech Młynarski

To bez wątpienia jedna z ikon polskiej muzyki rozrywkowej, kabaretu i tzw. piosenki literackiej.

Swoją karierę estradową zaczynał na początku lat 60., w teatrze Hybrydy. Pisał teksty dla innych wykonawców, ale wykonywał je także sam. Zarówno teksty kabaretowe jak i teksty piosenek. Jego utwory śpiewali tacy artyści jak m.in. Edyta Geppert, Irena Jarocka, Zbigniew Wodecki czy Wiesław Gołas. Ten ostatni jeszcze w latach 60. wyśpiewał piosenkę która stała się swego rodzaju hymnem kolejnych pokoleń, czyli słynne "W Polskę idziemy".

Piosenki Młynarskiego doczekały się także wielu nowych wersji śpiewanych m.in. przez artystów młodego pokolenia. Tak było choćby w przypadku piosenki "Lubię wrony", którą kilka lat temu kapitalnie zaśpiewała Gaba Kulka.

Był autorem wielu znanych przebojów dla najpopularniejszych polskich zespołów. To nie kto inny jak właśnie Wojciech Młynarski jest autorem tekstu do "Prześlicznej wiolonczelistki" śpiewanej przez Skaldów. Sama wiolonczelistka podobno istniała naprawdę. Faktycznie była piękną kobietą, do której wzdychał Młynarski. W latach 70. wyemigrowała do USA i słuch po niej zaginął.

Jednak jednym z najpopularniejszych utworów Wojciecha Młynarskiego było słynne "Jesteśmy na wczasach".

Chuck Berry

Muzyk, kompozytor, piosenkarz - uznawany także za jednego z największych pionierów rock and rolla.

Można powiedzieć, że pod koniec lat 50. Wywrócił światową piosenkę rozrywkową do góry nogami. Brzmieniem, głosem i rytmem. To właśnie Chuck Berry był także prekursorem rozpoczynania wielu piosenek od charakterystycznego, gitarowego zagrania czyli popularnego riffu.

Na brzmieniach Chucka Berry'ego wzorowały się na początku swoich muzycznych karier takie zespoły i artyści jak choćby The Beatles, Rolling Stones czy sam Jimi Hendrix.

Największe przeboje artysty to m.in. "Rock and Roll Music", "Carol", czy "You Never Can Tell". Ten ostatni mogliśmy usłyszeć także w jednej ze scen słynnego "Pulp fiction" Quentina Tarantino.

Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie Chuck Berry wymyślił słynny kaczy chód z gitarą na scenie. Podobno wyszło to całkiem przypadkowo. Ten ruch miał zamaskować wygnieciony garnitur który Chuck Berry miał  na sobie podczas jednego z koncertów.

Tom Petty

Był jednym z najpopularniejszych gitarzystów, wokalistów i kompozytorów rockowych. I choć muzyczną karierę zaczynał na początku lat 70., to największą popularność zdobył dopiero jakieś 10 lat później.

W jego muzycznej historii był i rock i punk, a także folk rock.

W wielu wywiadach podkreślał, że największy wpływ na jego twórczość mieli tacy artyści jak Bob Dylan czy grupa The Byrds. Z samym Bobem Dylanem Tom Petty miał okazję wspólnie koncertować. Zanim jednak Petty zaczął karierę solową, grał z grupą Tom Petty and the Heartbreakers. Ich największymi przebojami były takie piosenki jak "Don't Do Me Like That" czy "Here Comes My Girl".

Piosenki Toma Petty'ego pojawiały się także w filmach. Jego "Breakdown" mogliśmy usłyszeć w "Dziękuję, Zoe", natomiast "American Girl" pojawiło się w słynnym "Milczeniu owiec" z Jodie Foster i Anthonym Hopkinsem w głównych rolach.

Z kolei miłośnicy gier komputerowych i serii Grand Theft Auto z pewnością zauważyli, że Tom Petty rozbrzmiewa w jednej ze stacji radiowych w GTA San Andreas.

Najpopularniejsze piosenki Toma Petty'ego pochodzą z czasów jego solowej kariery. Tak jak choćby piosenka "Learning to Fly".

Bohdan Smoleń

Kiedy myślimy o polskim kabarecie zwłaszcza lat 80., to jednym z nazwisk które od razu przychodzą nam do głowy jest bez wątpienia Bohdan Smoleń.

Razem z Zenonem Laskowikiem przez wiele lat występowali w poznańskim kabarecie Tey, w którym stworzyli jeden z najpopularniejszych programów kabaretu "Z tyłu sklepu". To tam Laskowik stworzył specjalnie dla Smolenia postać Pelagii.

Niemniej znane były także występy Smolenia podczas kabaretowych nocy na festiwalu w Opolu. To tam festiwalowa widownia oklaskiwała jego monolog "Na chorobowym", najbardziej znany ze słynnego "A tam, cicho być!"

Zagrał kilka ról filmowych. Między innymi w "Filipie z konopi" czy "Panu Kleksie w kosmosie".

Przez wiele lat mogliśmy go także oglądać w serialu "Świat według Kiepskich" gdzie grał rolę listonosza.

Prywatnie był wielkim miłośnikiem zwierząt. Przez wiele lat prowadził z żoną sklep zoologiczny w Poznaniu.

Bohdan Smoleń bywał także wokalistą. Śpiewał piosenki w swoich programach kabaretowych, nagrał także duet z Krzysztofem Krawczykiem. Polską wersję przeboju Williego Nelsona i Julio Iglesiasa "To All the Girls I've Loved Before".