Znane głosy: wczoraj i dziś

"Żeby być dobrym lektorem trzeba mieć w głosie klej, który przytrzyma widza przy telewizorze" - tak wypowiada się o swoim zawodzie jeden z nich. Charyzmatyczny, charakterystyczny, niezapomniany, takim głosem należy dysponować, by pozostać zapamiętanym przez słuchacza. Jaki głos pamiętamy z przeszłości? Który wciąż do nas powraca? Zerknijmy na listę i posłuchajmy.

Jan Suzin i Edyta Wojtczak Jan Suzin i Edyta Wojtczak AGENCJA GAZETA

Ktoś siedzi i szepta ci do ucha

 

Człowiek, głos legenda. Jako młody architekt wziął udział w konkursie na spikera telewizyjnego, tak rozpoczął i pozostał.  To on witał z widzami kolejny Nowy Rok. Pracę spikera wspomina jako nerwową, która wtedy dawała mu wiele satysfakcji.

 

Jana Suzina cenimy nie tylko za aksamitny głos, ale za nierozłączne połączenie głosu i dbałości o wygląd.

 

Sam nauczył się zawodu lektora. Początkowa krytyka zaowocowała opanowaniem i profesjonalizmem. Stare filmy z jego głosem to przede wszystkim westerny. Czytał również programy popularnonaukowe. Podkreśla, że bycie dobrym lektorem, to tak jakby ktoś w kinie szeptał ci coś do ucha. Dziś nie wyobrażamy sobie tamtych filmów czytanych przez kogoś innego, bo Jana Suzina sposób czytania to osobna wartość (według Globisza).

 

Przypomnijcie sobie ten jedyny głos:

 

Lektor z przypadku

 

Gdy Tomasz Knapik pojawia się w towarzystwie, ktoś ze znajomych krzyczy "Ściszcie ten telewizor". Odbiorcy znają go głównie z kreskówek i klasyki kina akcji. Dawniej lektor Polskiej Kroniki Filmowej, dziś możemy go usłyszeć m.in. w warszawskich autobusach.

 

Jego głos często kojarzony z filmem "Szczęki" i "Żywotem Briana". To, że został lektorem, można uważać za przypadek, zawdzięcza to polonistce, która "wyłapała" jego głos z tłumu.

 

Pierwsze zmagania z mikrofonem wspomina jako ogromne wyzwanie: "Stare czasy to była adrenalina, musiałeś pilnować słów" mówi. Wielokrotnie wybuchał śmiechem w czasie nagrania, bo jego wyobraźnia płatała mu figle. Głos ma mocny, idealnie pasujący do filmów sensacyjnych, poza tym nie stroni od wulgaryzmów.

 

Zobaczcie i posłuchajcie charakterystycznego głosu z manierą:

 

Kacze opowieści

 

Jego głos przypomina nam o amerykańskich serialach dla dzieci i młodzieży. Gdyby nie on nie byłyby nam znane "Kacze opowieści" czy "Wojownicze żółwie Ninja".

 

Marek Gajewski swoją barwą umilał programy oświatowe, edukacyjne, a przede wszystkim dokumenty. Kojarzony również z filmem "Książę w Nowym Yorku", czy z "Niekończącej się opowieści".  Dziś nie ma go już z nami, dlatego przypomnijmy sobie jaki był:

 

Niezastąpiony wzór-lektor doskonały

 

Jerzy Rosołowski był nierozerwalną częścią Polskiej Kroniki Filmowej. Zapamiętany nie tylko jako lektor, ale także spiker i dziennikarz. Odznaczony wieloma nagrodami ( "Złoty mikrofon", "Złoty Krzyż Zasługi").

 

Jego wyrazisty głos idealnie wkomponowywał się w serial kryminalny "Miami Vice". Z filmów,w których podkładał głos warto przypomnieć: "Ostatni pociąg z Gun Hill", a także "Działa Navarony". Dziś te filmy są emitowane z inną wersją lektorską. Potrafił przełożyć słowo pisane na treść mówioną i robił to nie tylko prawdziwie, ale także z wdziękiem.

 

Przypominamy jeden z odcinków Polskiej Kroniki Filmowej z Rosołowskim w tle:

 

Długowłosy brunet w okularach

 

Z zawodu jest ekonomistą. Pracował w instytucie naukowym. Przypadek spowodował, że zmienił zajęcie. Wziął udział w konkursie na spikera i pozostał nim do dziś. Początkowo związany z radiem - prowadził programy, koncerty, czytał wiadomości.

 

Później pojawiła się propozycja czytania filmów. Również jej nie odrzucił. Jako debiut lektorski Maciej Gudowski wymienia film "Południe". My znamy jego mocny głos głównie z "Zabójczej broni", "Imię róży", cyklu "Akademii Policyjnej", czy serii "Jamesa Bonda".

 

Najbardziej lubi niedzielę, bo jak mówi, wtedy nie czyta. Pytany o ulubione filmy wymienia Indianę Jones, Kino Woody'ego Allena i Spilberga. W swojej pracy ceni możliwość oglądania filmów, ale większość z nich jest jego zdaniem poniżej poziomu. Ze śmiechem wspomina film tunezyjski. Koleżanka-tłumaczka dała mu cenną radę: "Gdzie przeczytasz, będzie dobrze". Największa wpadka Gudowskiego? Powiedział:"zapraszam panią na kompromitację" zamiast na kolację.

 

Lubi to, co robi bo to jest jak "opowiadanie ludziom baśni"- komentuje. Do dziś współpracuje z radiem, poza tym słyszymy go w stacji TVN, a także umila nam podróż czytając stacje w warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej.

 

Nie przepada za tasiemcami, ale swego czasu czytał "Dynastię":

 

 

Posłuchajcie również innego wcielenia Macieja:

 

Lektor nie może przeszkadzać

 

Janusz Szydłowski jeden z bardziej znanych lektorów wspomina swoją największą wpadkę. W kinie przeczytał "Jedzie kareta", a na ekranie pojawił się wózek inwalidzki. O swoim zawodzie wypowiada się jako o ciężkiej pracy.

 

Należy wyrzeźbić gardłem kilkadziesiąt stron dialogu-tłumaczy. Szydłowski może poszczycić się głosem dość odważnym, ale zachowującym umiar. Przeczytał m.in. "Monty Pythona". Zobaczcie:

 

 

Znany również z "Twin Peaks", "Batmana", a także "Skrzypka na dachu". Bardziej współcześnie rozpoznawany w "Zagubionych". Uważa , że lektor musi stać z boku, być niewidocznym tak, aby nie przeszkadzać. A teraz oglądnijcie słyszalną wpadkę Szydłowskiego:

 

 

I nieco bardziej poważnie:

 

Pomysł na wykorzystanie swoich umiejętności

 

Jest prezesem Stowarzyszenia Lektorów od 2008 roku - Stanisław Olejniczak. Na początku był nauczycielem języka rosyjskiego, jednak w szkole prowadził wszystkie uroczystości. Sam zgłosił się do Polskiego Radia, chciał zostać spikerem.

 

Miał pomysł na to jak spożytkować swoje umiejętności.  Początkowa współpraca wakacyjna przerodziła się w stałą pracę. Dyrektor radiowy zgłosił go do nowych tamtych "Wiadomości".

 

Dalej czytał już filmy fabularne. Dawniej kojarzony z serialem "Allo Allo". Starsze filmy z Olejniczakiem to także "Tańczący z wilkami", oraz "Mały wielki człowiek". A kolejno "Forrest Gump", a także słynny "Titanic". Chociaż najbardziej znany jest z niekończącej się "Mody na sukces".

 

Miękki, jasny, zrównoważony, spokojny-tak można powiedzieć o tym głosie.

 

Słuchajcie:

 

Najlepsza kobieta-lektor

 

Miłośnicy filmów przyrodniczych, dokumentalnych ("Zwierzęta świata") i "Panoramy" wiedzą już o kim mowa. Oczywiście o Krystynie Czubównie. Mniej znana z programu "Wieści ze świata" o tematyce historyczno-edukacyjnej. Doskonała dykcja, jedyny taki kobiecy głos.

 

Z zawodu jest prawnikiem. Swoją drogę dziennikarską rozpoczynała w radiu. Czterokrotna właścicielka telekamer w kategorii "Informacje". Po jej odejściu z telewizji, jej głos można podziwiać w reklamach. Dziś możemy ją słuchać w radiu.

 

Zrelaksujcie się jej barwą:

 

 

 

Nieprzerwanie do nas mówią tzw. "szeptanki". Zdało by się powiedzieć "szeptem do mnie mów, mów szeptem"...lektorze!

 

 

 

Elwira Juzwenko

za polscylektorzy.pl, stopklatka.pl, filmweb.pl, rzeczpospolita.pl, przekroj.pl, czubowna.pl, gazetapraca.pl, wikipedia.org,