Zawieruszone przeboje

Ile jest takich piosenek, które kiedyś nam się podobały, a teraz nigdzie ich już nie słychać?

A...

 

Zostały zastąpione przez nowe, lepsze i w efekcie - zapomniane. Jeśli gdzieś przypadkiem usłyszymy taki utwór, mówimy: "O! Znam to! Fajne! To jest... to jest... yyy... nie pamiętam...". A potem, w wolnej chwili, zaczynamy przeszukiwać zbiory płyt, kaset, taśm video.

 

To znaczy - o ile one istnieją. Później - najczęściej gdzieś tak około północy - stwierdzamy, że z poszukiwań nic nie będzie, a sprzątanie bałaganu zajmie nam następne dwie godziny. Do tego jutro od rana trzeba być w miarę przytomnym.

 

Dlatego zrobiłem to za was: pogrzebałem, poszperałem i wydobyłem to i owo z mroków niepamięci. Nie klasykę, ale właśnie wspomnienia. Teraz jeszcze muszę tylko posprzątać ten bałagan wokół siebie, ale może coś tam jeszcze wyciągnę.

 

Tymczasem mam nadzieję, że słysząc poniższe przeboje, oglądając teledyski, przypomni się jakaś miła chwila z życia.

 

A może któraś z piosenek okaże się odkryciem okraszonym słowami: "...że też ja nigdy jeszcze tego nie..."

Soul II Soul - Back To Life



Pamiętam, że przy ulicy Polaczka we Wrocławiu, tuż obok Placu Grunwaldzkiego, istniał na początku lat dziewięćdziesiątych sklep. O ile dobrze pamiętam - z płytami. Chyba sprowadzanymi z Niemiec, bo wtedy wszystko, co zagraniczne sprowadzano z Niemiec.

 

Pamiętam, że jeździłem do tego sklepu z drugiego końca miasta, żeby kupować single kompaktowe z piosenkami wykonawców:
a) których nazw już dzisiaj albo nikt nie pamięta (Intastella, na przykład);
b) które kojarzy coraz mniejsza liczba radiowców i paru historyków hip hopu (powiedzmy: Gangstarr);
c) które są uważane za filary muzyki - w tym wypadku czarnej - ale raczej należą do przeszłości.

 

Kto dziś pamięta Soul II Soul ręka do góry? Niewiele rąk uniosło się pewnie dlatego, że świetnie rozwijająca się kariera grupy założonej przez Jazziego B została nagle zmiażdżona grunge'em i brit popem. Jazzie B ciągle stoi na czele Soul II Soul, ale teraz to raczej projekt stworzony na potrzeby pokazów mody, a nie list przebojów.

 

Choć przecież jedno drugiego nie wyklucza, "Back To Life" drugi raz mu się już nie przytrafi.

 

 

Dream Warriors Dream Warriors Dream Warriors

Dream Warriors - My Definition Of A Boombastic Jazz Style

 

W tym wrocławskim sklepie przy ul. Polaczka od czasu do czasu pojawiały się single zespołów, które dziś należą do tak zwanych kultowych. Czyli wielu kojarzy nazwę, rzadko kto zna twórczość poza paroma sztandarowymi przebojami.

 

Ot, choćby Dream Warriors. Ich przeróbka utworu "Soul Bossa Nova" Quincy Jonesa była sporym hitem, ale następne produkcje kanadyjskich hip hopowców już nie cieszyły się na świecie równie dużym zainteresowaniem. Trochę szkoda, bo były coraz ciekawsze, ale też znacznie mniej przebojowe od "My Definition Of a Boombastic Jazz Style".

 

 

Will Smith Will Smith AP/Chris Pizzello

Dj Jazzy Jeff & The Fresh Prince - Summertime

 

Singiel duetu DJ Jazz Jeff & The Fresh Prince też "upolowałem" w sklepie na ul. Polaczka. Nie wiedziałem wtedy - nikt z nas nie wiedział, że Will Smith stanie się taką gwiazdą kina i show businessu.

 

Gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że hip hop mi się znudzi, to pewnie bym go wyśmiał. Jak to się może znudzić? No właśnie: to nie. Ale już te bardziej "nowoczesne" produkcje, to jednak dla mnie za wiele.

 

A tu? Proszę bardzo: wesoła, ciepła i pełna słońca piosenka. A tego przecież nigdy za wiele.

 

 

EMF EMF EMF promo

EMF - Unbelievable

 

Jakimś cudem w tym wrocławskim sklepie, który tu wspominam, trafiał się raz po raz singiel wykonawcy, który wtedy - w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych - był naprawdę sławny. Dobrym, choć nie najlepszym przykładem byłaby tu angielska grupa EMF.

 

Kręcę nosem, bo po pierwsze nie jestem pewien, czy to rzeczywiście singiel EMF był wtedy osiągalny, czy też płyta jakiejś innej grupy, której nazwy już nawet ja sam dzisiaj nie pomnę. Tak, czy inaczej piosenka "Unbelievable" była wtedy sporym przebojem nie tylko w naszym kraju.

 

 

 

Massive Attack Massive Attack Massive Attack SP Unfinished Sympathy

Massive Attack - Unfinished Sympathy

 

Trafiały się też - i tego jestem pewien najzupełniej - płyty gwiazd, które do dzisiaj świecą pełnym blaskiem i dzięki którym muzyka ciągle się rozwija. Może raczej powinienem napisać - trafiła się płyta, bo była jedna. W tym sklepie z... niektórymi, albo może - wybranymi singlami zza granicy był dostępny tylko jeden singiel Massive Attack.

 

Ale za to jaki! To jeszcze nie były czasy multimediów, więc płytka "Unfinished Sympathy" nie zawierała jeszcze video do tej piosenki, ale i tak je pamiętałem, znałem i lubiłem. Zresztą, do dzisiaj mi się nie zmieniło: 5 minut i 21 sekund nakręcone jednym długim ujęciem kamery.

 

Zaczyna się od dwóch kul trzymanych w jednej ręce faceta, który w drugiej trzyma smycz. Na jej końcu jest pies jednej z tych ras, które uznano za niebezpieczne. Potem kamera się oddala i widzimy ulicę, na której przed jakimś sklepem, czy magazynem stoją ludzie i rozmawiają. Kamera dostrzega Sharę Nelson - ówczesną wokalistkę Massive Attack. I nie odrywa od niej obiektywu, jeśli wolno mi tak powiedzieć, aż do końca piosenki.

 

 

Deee Lite - Groove Is In The Heart

 

Nie chciałbym stworzyć fałszywego wrażenia, że w tym sklepie... powiedzmy muzycznym, były najciekawsze płyty i single pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. To nawet nie byłoby pół prawdy. Było tam trochę singielków przywiezionych przez nie wiadomo kogo, nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co.

 

Ale wtedy w księgarniach muzycznych płyty były tak drogie, że ten sklep był oazą przyzwoitości cenowej. I na szczęście wśród tego, co tam mieli udawało się znaleźć coś ciekawego. Ale częściej jednak się nie udawało. Na przykład nie było tam - o ile mi wiadomo - płyty z tym przebojem grupy Deee Lite.

 

 

Suzanne Vega vs. DNA - Tom's Diner


Na koniec jeszcze jedna piosenka, której nie znalazłem w tym sklepie. W 1990 roku brytyjska grupa DNA wzięła na warsztat taką drobinkę zaśpiewaną a capella, którą rozpoczyna się album Suzanne Vegi "Solitude Standing" z 1987 roku.

 

Rezultat tej muzycznej "obróbki" zna cały świat. Albo może znał, bo to przecież zawieruszone przeboje, które zostały zastąpione przez nowe, lepsze i świeższe. Ale przecież raz na jakiś czas można sobie powspominać, czas, kiedy najczęściej z szafy wyjmowało się szerokie spodnie.

 

 

 

 

 

 

 

Piotr Sworakowski

PS. Ciąg dalszy nastąpi... prawdopodobnie :)

Zobacz także:



Zwierzęta gwiazd
Legendarne przeboje
Najciekawsze quizy na Facebooku
Teleturnieje, którymi żyła Polska
Największe szprychy Machiny