8 niezwykłych wielkanocnych zwyczajów

Są takie wielkanocne zwyczaje, które znamy wszyscy. Pisanki, palemki, święconka. Ale ja dzisiaj przybliże wam te lokalne, często ludowe zwyczaje związane ze świętami, obchodzone wyłącznie tylko w niektórych rejonach Polski...
Żandary Żandary GRZEGORZ DEMBINSKI / East News

...na przykład Żandary

Są związane z poznańska Ławicą - dzisiaj dzielnicą miasta, a dawniej wsią. Tradycja narodziła się pod koniec I wojny światowej i polega na tym, że w Lany Poniedziałek, właśnie po porannej mszy w tamtejszym kościele, rusza arcyciekawy korowód, a nim dziad, baba, niedźwiedź ze słomianymi kulami przy nogach, ksiądz z kropidłem i między innymi żandarm na drewnianym koniu.

Przebierańcy smarują dzieci sadzą, młode dziewczęta polewają wodą, a za słodycze i drobinaki składają życzenia gospodarzom. Ale nie to jest nawiększą atrakcją Żandarów. Wszyscy czekają na wspinaczkę na komin piekarni. Wspina się kominiarz i baba, która w czasie tej wspinaczki pojazuje majtki z wizerunkiem diabła.

Wielkanic Wielkanic ZENON ZYBURTOWICZ / East News

Śmiergusta

Za pieczenie chleba na tydzień przed Niedzielą Palmową aż do Wielkiego Tygodnia gospodynie mogły narobić sobie kłopotów, bo wierzono, że to może sprowadzić suszę na całą wieś. Winna gospodyni zostawała ukarana wyrzuceniem jej i jej garnków do pobliskiej wody. Czy taki zakaz obowiązywał również w Wilamowicach nie wiem, wiem za to, że tu wciąż żywa jest tradycja Śmiergusta.

Niby chodzi o zmoczenie wodą panien na wydaniu, ale różnica w tym, że śmierguśnicy muszą być odpowiednio przystrojeni w pstrokate stroje, kapelusze z kolorową bibułą no i koniecznie, żeby ich nikt nie rozpoznał, zakładają maski.

Złapane przez nich panny lądują w wannie na rynku, ale oczywiście się tym nie martwią, bo to wróży szczęście i pomyślność.

Wielkanoc Wielkanoc FOT. ANNA KACZMARZ / DZIENNIK POLSKI / POLSKA PRESS / East News

Ręcznie robione palemki

Nie ma świąt wielkanocnych bez palemki. Ta tradycja przetrwała do dziś wszędzie, ale nie wszędzie w tej samej formie. Są bowiem miejsca w Polsce, w których Niedzielę Palmową nazywa się kwietną lub wierzbną. I gdzie palemki obowiązkowo wykonuje się własnorecznie wierząc w ich niezwykłą moc.

Rózgi wierzbowe, gałązki bukszpanu, malin, porzeczek - ozdabiano kwiatkami, mchem, ziołami, kolorowymi piórkami. Po poświeceniu palemki biło się nią lekko domowników i inwentarz, by zapewnić im szczęście na cały rok. Wierzono też, że połknięcie wierzbowego kotka miało zapewnić zdrowie i chronić przed bólem gardła.

Wykonany z palemki krzyżyk wtykano w pierwszą zaoraną skibę, by chroniła przed gradobiciem, gałązki wkładano także pod próg, by strzegły domowników przed chorobami, a te zatknięte pod strzechą chroniły dom przed piorunami.

Żur Żur Marszull/FOTONOVA/ East News

Pogrzeb żuru i śledzia

Wielkanocny stół ugina się wprost pod bogactwem smakołyków i pod względem kulinarnym jest chyba jednak atrakcyjniejszy niż ten postny wigilijny. Nic dziwnego, skończył się okres wielkiego poszczenia, dawniej bardzo ściśle przestrzeganego, i pora pofolgować. I z tym właśnie łączy sie kolejna ludowa świąteczna tradycja - pogrzeb żuru i śledzia.

Po powstrzymywaniu się od jedzenia mięsa, cukru, a nawet nabiału i po ograniczaniu się do jedzenia praktycznie wyłącznie żuru i śledzi, Wielki Piątek przynosił wyczekiwany koniec wyrzeczeń. Urządzano uroczysty pogrzeb żuru i śledzia. Wszyscy mieszkańcy wsi z okrzykami radości zakopywali w przygotowanym dole "znudzone" pożywienie, z którym rozstawali się na cały rok.

W niektórych regionach Polski zasypywano dodatkowo garnek z popiołem, który symbolizował koniec smutku i nadejścia radości, a śledzia z wielką ulgą przybijano do drzewa.

Wielka Sobota w Warszawie Wielka Sobota w Warszawie MARIUSZ GACZYNSKI / East News

Boże Rany

Drogie słuchaczki - czy wiecie na przykład, że - jeżeli w Wielką Sobotę obmyjecie twarz w wodzie, w której gotowały się jajka na święconkę, to znikną piegi i inne mankamenty urody?! Że już za późno? Nigdy nie jest za późno.

W każdym razie na to, żeby zabrać się za wychowanie męża. W ramach zwyczaju zwanego Bożymi Ranami to żony chłostały domowników rózgami. Dzieci dostawały na zapas na cały rok, w kolejności od najstarszego na najmłodszym kończąc, ale co ciekawe to smaganie zaczynało się zawsze od mężów.

Słuchajcie - tradycja święta rzecz, może pora ją przywrócić powrzechnie? Aha! A propos jajek na święconkę - dawnej to wyłącznie kobiety zdobiły jajka na Wielkanoc, a mężczyznom nie wolno było nawet wchodzić do pokoju, gdzie je malowano! Do dzisiaj pisankami gdzie niegdzie gra się w walatkę polegającą na stukaniu się czubkami jajek lub toczeniu pisanek po stole, tak by się zderzyły. Wygrywa ten, którego jajko rozbiło pisankę przeciwnika. Emocje... nadzwyczajne.

Siuda Baba Siuda Baba Lasyk/REPORTER / East News

Siuda Baba

Święta wielkanocne silnie wiążą się z odejściem zimy. Do takiego wypędzania tej pory roku nawiązuje zwyczaj obecny jeszcze w niektórych podkrakowskich wsiach - ludowy zwyczaj Siudej Baby.

Nawiązuje jeszcze do słowiańskich obrzędów. Według pogańskiej legendy, w świątyni pod Kopcową Górą ognia strzegła kapłanka, która wychodziła z niej tylko raz do roku. Po to wychodziła, żeby znaleźć sobie następczynię. W obawie przed wybraniem, panny chowały się, gdzie tylko mogły!

W związku z pełnionymi obowiązkami Siuda Baba jest cała czarna, bo ten świątynny ognień zdrowo ją okopcił. Tradycyjnie za niechlujną i usmoloną Siudą Babę przebiera się mężczyzna, który w towarzystwie Cygana i paru krakowiaków zbiera datki wśród mieszkańców.

Poczernienie twarzy przez Siudą Babę to dobra wróżba, zwiastująca pomyślny przyszły rok, a pannie ma przynieść szybkie zamążpójście. Chcecie na własne oczy zobaczyć jak to wygląda? To wybierzcie się do Lednicy Górnej - pół godziny od Krakowa.

Rękawka Rękawka ANNA KACZMARZ / DZIENNIK POLSKI / POLSKA PRESS / East News

Rękawka

To zwyczaj wielkanocny nawiązujący do słowiańskich wiosennych Dziadów, a znany i obchodzony jest w Krakowie. Tak stary, że i ponoć w samym Krakowie nie wiedzą na pewno od czego wzięła się ta nazwa. Jedno z przypuszczeń ustala, że pochodzi od kopca Kraka, który podobno wzniesiono ziemią noszoną w rękach.

W każdym razie polega rzecz na tym, że po stoku tego kopca toczono jajka, a co możniejsi również jabłka, pierniki, szewskie placki, które trafiały prosto do rąk biedniejszej ludności i dzieci. Po przekopaniu wzgórza przeniesiono zabawę i współczesne Święto Rękawki odbywa się na Wzgórzu Lasoty i pod Kopcem Krakusa.

Pucheroki Pucheroki Chojnacki/FOTONOVA / East News

Pu-che-roki

Nazwa tajemnicza, ale tylko dla tych, którzy nie znają krakowskich zwyczajów wielkanocnych. Łacińskie "puer", czyli chłopiec, odnosi się do krakowskich żaków i ich danych kwest w czasie Niedzieli Palmowej. Żacy wygłaszali w kościołach żartobliwe oracje i komiczne rymowanki. Z uwagi na niewybredne żarty chłopców, zakazano ich wystąpień w miejskim kościele, więc przenieśli się na podkrakowskie wsie.

Do dzisiaj można zwyczaj zobaczyć w Bibicach, Zielonkach, Tomaszowicach i Trojanowicach, gdzie spotkać można chłopców z wysokimi, stożkowymi czapkami z bibuły, ubranych w kożuchy i z ubrudzonymi smołą twarzami. Śpiewają i wygłaszają oracje oparte na dawnych pieśniach i wierszykach, za co dostają drobne podarki zbierane do koszyka.