7 powodów, dla których pokochaliśmy Davida Bowiego

Wspaniały muzyk, genialny artysta oraz niezwykła postać sceniczna. Tak właśnie zapamiętamy Davida Bowiego, którego niespodziewana śmierć zasmuciła wszystkich fanów muzyki. Oto kilka faktów z jego życia, które zapewniły mu nieśmiertelność.

1. "Space Oddity"

Krążek "Space Oddity", pierwotnie zatytułowany David Bowie, ukazał się w 1969 roku i od razu przypadł do gustu brytyjskiej i amerykańskiej publiczności. Ich serca podbił w szczególności tytułowy kawałek, który przedstawia historię nieszczęśliwego astronauty, Majora Toma. Postać stała się pierwszym wcieleniem Bowiego, do którego artysta kilkakrotnie powracał.

Pierwszy hit muzyka został wydany tuż przed lądowaniem Apollo 11 na księżycu. Tym samym brytyjska stacja BBC zdecydowała się wykorzystać "Space Oddity", jako ścieżkę dźwiękową w czasie transmisji tego wydarzenia.

2. Ziggy Stardust

Prawdziwa eksplozja artystycznej wizji Bowiego nastąpiła wraz z pojawieniem się jego nowego alter ego. W 1972 roku ukazał się album "The Rise and Fall of Ziggy Stardust". Album, który przez wielu uznawany jest, za najważniejsze muzyczne dzieło XX wieku. Album, dzięki któremu poznaliśmy nowe i najbardziej znane wcielenie artysty - Ziggy'ego Stardusta.

Nachalny i arogancki kosmita, szybko stał się ulubieńcem publiczności, a sam Bowie mógł w końcu wyrazić samego siebie. To właśnie za sprawą tej postaci, poruszył On temat homoseksualizmu oraz publicznie przyznał się do bycia biseksualistą.

3. Wyzwolenie seksualne

Bowie otwarcie mówił o tym, że jest biseksualistą. Jego kontrowersyjny wizerunek (długie, farbowane włosy, mocny makijaż i obcisły strój) oraz charakterystyczne i momentami wręcz obsceniczne zachowanie, wynikały z wolności, jaką dawała mu postać Ziggy'ego, oraz chęci wyrażenia siebie i pokazania, że nie każdy musi być heteroseksualny.

David jako jeden z nielicznych artystów w tamtym okresie, publicznie przyznał się do bycia biseksualistą. Ponoć miał On nawet romans, z wokalistą The Rolling Stones- Mickiem Jaggerem.

4. Ikona Glam Rocka

Twórczość Davida Bowiego, jego wizerunek sceniczny oraz koncerty, przypominające przedstawienia teatralne, uznawane są za bodźce, które zapoczątkowały erę glam rocka. Artysta stał się prawdziwym wzorem do naśladowania dla, dopiero rozpoczynających karierę, muzyków.

Działalność artystyczna Bowiego dała także początek tzw. nowe fali, a w szczególności nurtowi new romantic. Artyści reprezentujący ten gatunek i skupieni wokół klubu Blitz, wystąpili nawet w teledysku do utworu "Ashes to Ashes".

5. "Under Pressure"

W 1981 roku David Bowie spotkał się w Szwajcarii, z muzykami Queen. Spotkanie, które odbyło się w studiu należącym do brytyjskiej kapeli, przerodziło się w niewielki jamming.

[...] Powstał dzięki temu pewien szkielet piosenki. Pomyślałem, że to niezła melodia, więc postanowiliśmy dopracować ją. Coś z tego wyszło, ale myślę, że mogło być o wiele lepiej. Wszystko działo się tak szybko. To jedna z takich rzeczy, które powstają w ciągu dwudziestu czterech godzin. Moim zdaniem utwór brzmiał lepiej w wersji demo. Powstał tak szybko, że słysząc teraz część tekstu, aż kurczę się ze wstydu.- wspomina Bowie.

Efektem ich współpracy, jest jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Queen, "Under Pressure". Utwór, który dzięki świetnej melodii i genialnym wokalom Bowiego i Mercury'ego, stał się ulubieńcem nie tylko fanów rocka, ale muzyki w ogóle.

6. Przedłużenie ery Disco

Takiego scenariusza, nie napisałby nawet Bareja. Albowiem któż mógł przypuszczać, że najlepiej sprzedającym się albumem Davida Bowiego, okaże się utrzymane w klimacie post-disco "Let's Dance"? W zasadzie to któż mógł przypuszczać, że zdecyduje się On w ogóle nagrać taką płytę?

A jednak. W 1983 roku na rynku ukazał się album, dzięki któremu poznaliśmy kolejne oblicze Davida Bowiego. Artysty, który po raz kolejny pokazał, że jest muzykiem wybitnym i nietuzinkowym.

7. Artysta ponad wszystko

Mimo zmagania się z ciężką chorobą (rak), utrzymywaną w tajemnicy, David Bowie nie zrezygnował z działalności artystycznej. Przez ostatnich kilka miesięcy pracował, nad jak się okazało, ostatnim w swoim życiu krążkiem. "Blackstar" ukazał się w dniu 69. urodzin artysty, zaledwie dwa dni przed jego niespodziewaną śmiercią.

David wiedział od ponad roku, że zmaga się z nieuleczalną chorobą. Jego ostatni krążek "Blackstar", miał być pożegnalnym prezentem dla fanów.- powiedział wieloletni producent artysty, Tony Visconti.

W tych okolicznościach, teledysk do utworu "Lazarus", staje się jeszcze bardziej wymowny.