Rodzina zdradziła, jak wyglądały ostatnie dni życia Whitney Hosuton

Piosenkarka zmarła 11 lutego 2012 roku w wieku 49 lat.

Życie prywatne legendy muzyki nie było usłane różami. Od niemal samego początku kariery zmagała się z wieloma problemami. Jednym z nich było uzależnienie od narkotyków, które ją doprowadziło na samo dno.  Whitney Hosuton zmarła w hotelu w Beverly Hills 11 lutego 2012 roku w wyniku przypadkowego utonięcia, do którego mogło przyczynić się zażycie kokainy i problemy z sercem.

Szwagierka piosenkarki Tina Brown w jednym z ostatnich wywiadów opowiedziała o ostatnich dniach życia gwiazdy.

Całymi dniami siedziała zamknięta w sypialni w kałużach moczu, paląc crack. Nawet się nie myła, a podczas transów narkotycznych sama się okaleczała. Gdy trzeźwiała, mówiła, że zaatakował ją diabeł.

Przypominamy, że trwają prace nad filmem biograficznym o życiu Whitney Hosuton. Nad produkcją pracuje sam Anthony McCarten, twórca scenariuszy do takich filmów jak "Bohemian Rhapsody" czy "Teoria wszystkiego".

Film pod tytułem „I Wanna Dance With Somebody” powstaje za zgodą rodziny zmarłej piosenkarki. Nieoficjalnie mówi się, że obraz ma poprawić wizerunek Whitney Houston, po dokumencie "Whitney" z 2018 roku. Przedstawiono w nim wiele kontrowersyjnych faktów z życia gwiazdy, które nie do końca przedstawiały ją i jej rodzinę w dobrym świetle.

Polecamy również:

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!