James Blunt i jego "The Afterlove" - jak powstawała płyta?

Przybliżamy kulisy powstawania ostatniego albumu wokalisty, który rozkołysze warszawski Torwar już 12 maja 2018 roku! Kogo artysta zaprosił do współpracy i skąd wzięła się nazwa płyty?

Miłość to najbardziej nośny temat dla artystów w każdej sferze artystycznej. Bywa jednak, że wielka miłość z czasemsię kończy. Rzadko jednak artyści decydują, aby zająć się tym trudnym tematem - co dalej? Co następuje po wielkiej miłości? James Blunt nie boi się jednak wyzwań i to "The Afterlove" - czyli "Po miłości" - jest tytułem jego nowego albumu.

Żadna z piosenek na płycie nie nosi jednak takiej nazwy. Zapytany o genezę, James odpowiedział:

Tytuł albumu wziąłem od grupy KLF, która miała w swojej piosence frazę "After Love is Gone", więc wziąłem to i skróciłem.

Od czasu ukazania się w 2013 roku płyty "Moon Landing" bardzo dużo zmieniło się w życiu Jamesa Blunta. Płyta, która zdobyła miano platynowej w Wielkiej Brytanii, do teraz wywiera duży wpływ na jego twórczość. Autor utworu "You're Beautiful" po długo wyczekiwanej przerwie przedstawił swoim fanom swój nowy album - "The Afterlove", który bezpośrednio odnosi się zarówno do "Moon Landing" w całości, jak i do hitu "You're Beautiful".

 

Sam album jest bardzo ciekawym efektem pracy wielu osób. Pomocą w kompozycji służył również ulubieniec publiczności - Ed Sheeran . Jednak nie tylko nazwisko tego znanego artysty znajduje się na liście osób, które współpracowały z Jamesem, aby stworzyć tę płytę. Ryan Tedder, Amy Wadge, Johny McDaid, Stephan Moccio i MoZella to nazwiska producentów i kompozytorów, którzy postanowili dać płycie "The Afterlove" coś z siebie.

Singlem zapowiadającym płytę jest "Love Me Better"- utwór zachowujący znane dla twórczości Blunta standardy: przyjemny i lekki dla ucha, niesie ze sobą jednak cierpki tekst.

 

James Blunt znany jest nie tylko z poczucia humoru, ale także z dystansu do samego siebie. Zapowiedział swoją płytę już w 2016 roku i definitywnie nie można pominąć sposobu w jaki to zrobił!

Jeśli myślicie, że 2016 rok był zły, to informuję, że w 2017 roku ukaże się moja płyta. Powinniście się bać!

Opowiadając o procesie tworzenia album wspomina, że zazwyczaj przygotowuje 25 utworów, z których wybiera 10 najlepszych. Zazwyczaj przy 9 i 10 kawałku zastanawia się czy są one wystarczająco dobre i czy nie powinien napisać czegoś innego. Tym razem jednak Blunt przeszedł samego siebie, gdyż przygotowując ten album napisał... ponad 100 utworów !

Czego możemy spodziewać się po koncercie Jamesa Blunta na warszawskim Torwarze? Na to pytanie odpowiedział Janusz Stefański z agencji Prestige MJM, która jest organizatorem koncertu.

To będzie cudowny wieczór. James Blunt nie jest artystą, który nagrywa jedynie dla zysku, nie jest produktem. Każdy utwór tego wokalisty jest wyjątkowy i to nie tylko muzycznie, ponieważ także jego przekaz zawsze niesie ze sobą ukrytą historię i emocje.

James BluntJames Blunt materiały prasowe materiały prasowe

POLECAMY!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!