Piłka nie zawsze jest okrągła, a bramek być nie musi

Znali ją Egipcjanie, grali w nią Grecy i Rzymianie, a w państwie Azteków miała nawet specjalne znaczenie polityczne i religijne. Piłka, nie koniecznie nożna, towarzyszy nam od wieków. Ale nie zawsze stawką był pozłacany puchar i sława. Oto krótka historia piłki.  

Na staroegipskich rycinach odnaleźć można przedmioty w kształcie piłki, robione ponoć dla dzieci i zwierząt, a służące zabawie. W prymitywną odmianę piłki grają do dziś Aborygeni, a zdaniem Homera bogowie również pogrywali w odmianę futbolu połączoną z tańcem . Jest to jakiś pomysł na urozmaicenie gry w polskiej lidze, może połączenie piłki z pląsaniem w rytm muzyki pozwoli nam łatwiej znosić niemal ustawiczne porażki naszych.

U Azteków w piłkę grało się w oparach ideologii, religii i polityki. Ullamaliztli - bo tak nazywała się aztecka gra, polegała na trafieniu piłką w kamienne ucho zainstalowane na ścianie specjalnej areny, na której grano. Grą rozstrzygano nieraz poważne konflikty i zatargi wśród władców i kapłanów.

Niektórzy twierdzą, że przegraną przypłacało się czasem życiem... gdyby dziś wprowadzić tę zasadę, na korytarzach PZPN'u wiałoby pustką .

O dziwo, w piłkę grają również Eskimosi, choć nie mają stadionu narodowego w budowie, i właściwie lepiej by było gdyby zajęli się gwiazdami tańczącymi na lodzie , ale nie - oni kopią piłkę zrobioną z czaszki morsa i twardo rozgrywają nią mecze. Nagrodą jest podobno futro foki.

Rzymianie woleli grać w piłkę w termach, uprzyjemniając sobie pobyt w łaźni. Znany był rodzaj gry zwany trójkątem, który, jak sama nazwa wskazuje polegał na turlaniu piłeczki od jednego gracza do drugiego i trzeciego. Może warto się zastanowić, czy nie przeorganizować polskiego systemu rozgrywek tak, żeby etap pucharowy polegał właśnie na turlaniu piłeczki w łaźni , w trójkę, wtedy puchar mamy gwarantowany.

Jarek Barwiak

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!