"Co mi powiesz jak Cię złapię?!" Marcin Perchuć

W sobotnim programie Marzeny Rogalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" zagości aktor Marcin Perchuć.

Marzena Rogalska zaprosiła na przedpołudniową, sobotnią rozmowę, aktora Marcina Perchucia . Przygotujcie się na pełną emocji i zaskakujących wątków dyskusję.

Marcin Perchuć - jest aktorem teatralnym i telewizyjnym. Znany z takich seriali jak: "Ekipa ", "Twarzą w twarz ", czy kultowe "Usta Usta ". Dubbingował w filmach: "Zło w Potrawce ", "Harry Potter i Komnata Tajemnic " ( Gilderoy Lockhart ), czy "The Ring ". Od dziesięciu lat działa w grupie Montownia .

Wysłuchaj audycji Marzeny Rogalskiej:

Nie śmieszny Perchuć

Drabina w Chicago

Na planie serialu Szpital Alicji i Siła Wyższa

Co śmieszy Marcina Perchucia

Najpiękniejszy erotyk Tuwima

Czy poczucie humoru się dziedziczy?

Jak działa Marcin na Marzenę?

Co się wydarzyło w Seulu?

Druga żona Marcina

Czy dzieci Marcina mają poczucie humoru?

Bez seksu i kobiet

Plany na wiosnę

Nie śmieszny Perchuć.

Marzena Rogalska - Co mi powiesz jak Cię załapię?! Marcinie Perchuciu.

Marcin Perchuć - Witam, dzień dobry. Złapałaś i co powiem?

Marzena Rogalska - No kawa?

Marcin Perchuć - Bardzo się cieszę, bardzo. Że znowu, że z Tobą.

Marzena Rogalska - Wytłumacz się na dzień dobry, dlaczego uważasz że nie jesteś śmieszny?

Marcin Perchuć - A jestem śmieszny?

Marzena Rogalska - Bardzo zabawny, dowcipny mężczyzna.

Marcin Perchuć - Dziękuję Ci, naprawdę.

Marzena Rogalska - Widzisz? Może być miło?

Marcin Perchuć - No może być miło, śmiesznie i bez alkoholu o tej porze.

Marzena Rogalska - No właśnie z samego rana.

Marcin Perchuć - Nie, nie jestem śmieszny. Boże pewnie gdzieś tam jestem może śmieszny, ale są śmieszniejsi ode mnie.

Właśnie to jest chyba tak, że jak się prosi o anegdotę, wiesz kogoś i się uważa że ktoś jest taki "haha" do przodu, to ten nagle okazuje się wycofany.

To dobrze świadczy o tym człowieku.

Marzena Rogalska - To ja to sprawdzę, czy jesteś wycofany i to dobrze o Tobie świadczy.

Marcin Perchuć - Gadać będę, natomiast czy śmiesznie?

Drabina w Chicago

Marzena Rogalska - Marcin Perchuć złapany w moje sieci, w sieci anegdot, chociaż trochę próbuje się wyplątać z tych sieci?

Marcin Perchuć - Nie, dlaczego? Jestem przygotowany.

Marzena Rogalska - Marcinie, Ty jesteś aktorem, ale Twoja przeszłość jest barwna, bo też radiowa. Lubisz radio, pracowałeś w radiu, ale też, szarpnąłeś się na założenie teatru.

Marcin Perchuć - Tak, lubię. Ta Montowania gdzieś, bardziej była założona przez moich trzech kolegów, a ja potem dokooptowałem do tego, ale ciągnąłem ten teatr i radio równolegle przez jakieś 5 lat, co było wielką przygodą. Natomiast już teraz bym się na to nie zdecydował, bo radio jest bardzo odpowiedzialnym medium. Teatr również, więc dwie odpowiedzialne rzeczy to jest za dużo, jak na takiego nieśpiesznego człowieka jak ja.

Marzena Rogalska - Chodziłam również na spektakle Teatru Montownia, jeszcze nie znałam Cię Panie aktorze, nie byłam z Tobą po imieniu.

Marcin Perchuć - Ja tez nie znałem Cię, jak byłaś na widowni.

Marzena Rogalska - No właśnie, dobrze się bawiłam, to może jakaś anegdota związana z Montownią?

Marcin Perchuć - To znaczy jest coś takiego że nasz teatr jest o tyle specyficzny dla braci teatralnej że jesteśmy bardzo bezpośredni w czasie pracy. Na przykład anegdota, która przychodzi mi do głowy, to rzeczywiście, jak paru reżyserów przyszło do nas, a my się wyzywali od najgorszych. Oni za każdym razem myśleli że to jest już koniec Montowni, że to już nic więcej z tego nie będzie.

Marzena Rogalska - Bo Wy tak grubo do siebie?

Marcin Perchuć - Oj bardzo grubo, oj bardzo, i to bez żadnych zahamowań i żadnych granic.

Marzena Rogalska - Musiałbym pikać, gdybyś tutaj cytował.

Marcin Perchuć - To znaczy, generalnie miałabyś tutaj jeden wielki pik. O tym jednym piku chce powiedzieć, bo chciałem to utrwalić gdzieś. Pojechaliśmy do Chicago żeby zagrać spektakl. My sami ustawiamy sobie światła i dźwięki, była tam scena czterometrowa, wysokość cztery i pół metra. Jedna drabina, to się wszystko chwiało, losowaliśmy kto wchodzi na te cztery i pół metra i ustawia te światła. No i wszyscy: lęk wysokości, lęk wysokości.

Rzeczywiście, ale trzeba było to ustawić, i Rafał Rutkowski, mój kolega, powiedział: dobra, pi pi pi to ja wejdę. Mam to na kamarze i to jest najdłuższy monolog, gdzie nie ma żadnego normalnego słowa.

Marzena Rogalska - Nie.

Marcin Perchuć - Nie ma żadnego. To jest po prostu taka wiącha rzucona, że nikt by nie uwierzył, ale to wszystko jest i jeszcze ma sens. Bo to są naprawdę zamienniki czasowników.

Marzena Rogalska - Czyli używa słów wulgarnych?

Marcin Perchuć - Tak, opowiadał całą historię jak boi się, jak wchodzi na drabinę, jak to światło ustawić i nie powiedział żadnego normalnego słowa. Mam to utrwalone. To tylko w Montowni może się zdarzyć. Puszczałem paru osobą, to po prostu oczy. I to nie ma nic wspólnego z wulgarnością, mimo że to jest wulgarne.

Marzena Rogalska - Bardzo dziękuję za tę opowieść, ale czy mogłabym kiedyś wpaść do Was na małą kawę? Na taki malutki seansik?

Marcin Perchuć - Ależ z wielką przyjemnością, z wielką przyjemnością. Bardzo, bardzo z wielką przyjemnością. Tutaj się to też powtarza, jak jedziemy gdzieś w Polskę autobusem.

Jak sięzatrzaskują drzwi od autobusu, to jest inny świat. Nie mówię już nawet o języku, tylko o braku granic w rozmawianiu na wszelkie tematy.

Marzena Rogalska - Męska szatnia na określenie na to co się dzieje w waszym samochodzie to eufemizm?

Marcin Perchuć - Tak, gorzej niż na Legii, w szatni. To jest naprawdę gorzej, ale przez to śmiesznie.

Na planie serialu Szpital Alicji i Siła Wyższa

Marzena Rogalska - Marcinie, jak Ciebie już tutaj mam, to nie sposób nie wyrazić swego uwielbienia, za to co zrobiłeś w serialu Usta Usta. Rozumiem że jeszcze jesteś zaczepiany, dziękują Ci ludzie?

Marcin Perchuć -

Tak, wyzywają od Krzysztofów i takich innych.

Najfajniejsze jest dla mnie to, że ta rola, gdzieś w pierwszym sezonie była bardzo nie lubiana przez wszystkich telewidzów, że to taka menda chodząca.

Marzena Rogalska - Taki urzędas?

Marcin Perchuć - Taki urzędas. Nagle po trzecim sezonie, zauważyłem że ludzie znają go, współczują, że chcą. I to samo o Magdzie, myślę fajnie napisana para, ten Krzysztof i Agnieszka, że najbardziej rozwojowa i najwięcej różnic tam było do zagrania. Bardzo, bardzo mnie to zakręciło.

Marzena Rogalska - Byłam zawiedziona, że nie wróciłeś do żony, chociaż wygrałam zakład, bo ja obstawiałam, że nie wrócisz już do żony. No dobrze. Zamknijmy rozdział Usta Usta.

Marcin Perchuć - Się zamknęło.

Marzena Rogalska - Się zamknęło, ale się otworzyły wrota do innego serialu.

Marcin Perchuć -

Teraz kręcimy Szpital Alicji, a już zdążyliśmy nakręcić Siłę Wyższą, gdzie z Montownią razem, gramy wreszcie we czterech i gramy bardzo śmieszne postaci, bo gramy czterech polityków, którzy do klasztoru zostali zamknięci. Każdy z innej opcji, żeby dostać świadectwo prawości i moralności.

Marzena Rogalska - A to piękny pomysł.

Marcin Perchuć - Klasztor prowadzi Piotr Fronczewski, no i myślę że nasz wątek, tych polityków będzie bardzo kręcący dla społeczeństwa. Natomiast fajnie, że tak sobie wymyśliliśmy, że jednym, właśnie w Szpitalu Alicji, będę miał brodę, wąsy, zarośnięty będzie, zupełnie inny człowiek. A w tej Sile Wyższej, będzie zupełnie inny człowiek i mam nadzieję, że to widzowie docenią.

Marzena Rogalska - To teraz znajdziemy się na planie Siły Wyższej czy Szpital Alicji?

Marcin Perchuć - Szpital Alicji, to niedawno właśnie miałem pierwszy dzień tam, i to jest taka anegdotka jakby szersza, a propo takiej magii telewizji. Miałem w pierwszej scenie grać w koszykówkę, a w koszykówkę nigdy, ale to nigdy mi nie wychodziło. Siatkówka okej, ale ta gra kontaktowa, że tu w łeb można dostać, tu w bok. No i reżyser właśnie mówi, jest scena wymyślona, że gramy z Pawłem Małszyńskim w koszykówkę, we dwóch. I ja mam strzelić trzy razy do kosza.

Ostatnie zdanie które mówię, to: widzisz, można wolno. I słuchaj, jest plan ogólny, gramy całość sceny po raz pierwszy i ja dwa razy wrzucam z bardzo długiej odległości od kosza, elegancko, żadnej barierki, nic. Wpada ta piłka do kosza.

Marzena Rogalska - Czyściusieńko?

Marcin Perchuć - Czyściusieńko, a za trzecim razem jak mówię: można wolno. Rzucam i ta piłka zostaje w koszu. Nie spada w ogóle, w życiu nie widziałem czegoś takiego. Rzucasz z dalekiej odległości, ona tak hop i tak zostaje.

Marzena Rogalska - Tak Ci się właśnie przytrafiło?

Marcin Perchuć - I słuchaj, reżyser i tak wszyscy tak na mnie, czy ja coś. Takie ujęcie, to jest magia. Że stajesz się postacią, która umie grać w kosza, mimo że wcześniej nie grałeś, jeszcze na pstryk, piłka zatrzymuje się.

Co śmieszy Marcina Perchucia?

Marzena Rogalska - Jak Ty reagujesz, jak proszą Cię znajomi: weź powiedz coś śmiesznego?

Marcin Perchuć - Nie proszą, no proszę Cię, nie. Ja generalnie dobrze umiem słuchać, i lubię słuchać, jak się ktoś wygada. A powiedz coś śmiesznego? Nie to Ty jesteś śmieszniejszy. Co u Ciebie? I tak.

Marzena Rogalska - Potrafisz to tak sprytnie to odwrócić?

Marcin Perchuć - Tak, tak.

Marzena Rogalska - A co Cię śmieszy?

Marcin Perchuć - A mnóstwo rzeczy.

Koledzy z Montowni to na pewno, śmieszy mnie Monty Pyton, jeśli parząc szerzej. Bardzo śmieszy mnie Paweł Wilczak jak rozmawiamy prywatnie, Wojtek Mecwaldowski mnie śmieszy, jeśli wracamy do Usta Usta.

Ze studentami, teraz się bawię, na zajęciach w mówienie wiersza na pierwszym roku. Śmieszy mnie na przykład, szukanie w wierszach dla dzieci, odnośników dorosłych, jak to można uchwycić. Mam taki ulubiony, ale to może potem opowiem o tym.

Marzena Rogalska - Taki typ, raczej z cicha pękł?

Marcin Perchuć - Tak, ale się dogadujemy, nie, jeśli chodzi o to? Ty masz podobne poczucie humoru?

Marzena Rogalska - Czasem za bardzo wyegzaltowana ze mnie panna.

Marcin Perchuć - Nie, bez przesady.

Czasami chcesz zrobić miło i się śmiejesz za głośno, ale w porządku.

Marzena Rogalska - Koniec programu, dziękuję.

Najpiękniejszy erotyk Tuwima

Marzena Rogalska - O swoim gościu mówiłam, że aktor, że ojciec, że człowiek, ale nie wiedziałam że

Marcin Perchuć - Pan pedagog.

Marzena Rogalska - Że pan pedagog, o tak.

Marcin Perchuć - Jeziurski mówił Gog.

Marzena Rogalska - Panie Gogu.

Marcin Perchuć - Panie Gogu.

Marzena Rogalska - Panie Gogu, na takich zajęciach z młodzieżą to na pewno jest wesoło.

Marcin Perchuć - Na pewno wesoło, ale musi być pracowicie, bo dzisiaj ten zawód wymaga jednak dosyć dużych umiejętności. Jeśli ktoś chce się przebić, no bo nie wiem czy państwo wiedzą, ale rocznie, te państwowe szkoły teatralne i filmowe opuszcza około 100 osób, nie licząc prywatnych szkół.

Marzena Rogalska - Przepraszam, gdzie ich upychać?

Marcin Perchuć - Gdzie ich upychać? No jeżeli ktoś ma ambicje, żeby tylko tam świecić twarzą w serialu, no to seriali jest tez ograniczona ilość, prawda? No więc staram się, żeby ci ludzie byli wszechstronnie wykształceni, żeby się sprawdzali na różnych polach, bo kończenie tej szkoły również daje szanse zaistnienia w innych zawodach, bo daje taką bezpośredniość i duże umiejętności na przykład w tych korporacyjnych rzeczach się szkoli ludzi. Bardzo wielu aktorów robi takie zajęcia.

Marzena Rogalska - Znam takich.

Marcin Perchuć - No i to też jest bardzo szlachetne, bo to można też na śmiesznie robić i można się bardzo fajnie spełniać. Ale mówię o tym że to są ciężkie studia. Rzeczywiście przychodzą o 8 rano, wychodzą o 8 wieczorem, są zasypywani różnymi ćwiczeniami.

Marzena Rogalska - No a Ty ich zasypujesz?

Marcin Perchuć - Ja zasypuje zadaniami aktorskimi, prowadzę elementarne zadania aktorskie z pierwszym rokiem i wiersz.

Odkrywamy uroki, bo jako ojciec mam dzieciaki, i bardzo lubię im czytać wieczorem. I tak pomyślałem że fajnie czytać wiersze dla dzieci po dorosłemu. Bo Tuwim sam powiedział, albo Tuwim albo Brzechwa, że nie dzieci kupują książki tylko rodzice, czyli on pisze dla rodziców.

Marzena Rogalska - Ale po dorosłemu chodzi o interpretację?

Marcin Perchuć -

Uważam że najpiękniejszy erotyk jaki popełnił Tuwim to jest pstryczek.

Marzena Rogalska - Pstryczek elektryczek?

Marcin Perchuć - No bo zobacz, wciśnie taki pstryczek, pstryczek elektryczek, jak tym pstryczkiem zrobić pstryk to się widno zrobi, bardzo łatwo, pstryk i światło. Potem jak to dziewczyna mówi, to się zastanawia, ale skąd to się wziął? Co to jest? Ten mały pstryk, może ognik, może chochlik, jak się tu dostał i skąd? To nie ognik. To przewodnik, taki drut, a w drucie prąd i stąd właśnie światło stąd. Jak to dziewczyna mówi to nabiera po prostu takiej przestrzeni zupełnie innej.

Marzena Rogalska - To Wy się tak bawicie na zajęciach? Drut, przewodnik? Co tam jeszcze było? A w nim prąd.

Marcin Perchuć - Tak, to fantastyczne. Stąd się wzięło właśnie wzięło. To uruchamia wyobraźnię, że nie patrzysz wprost na rzeczywistość, tylko pod różnymi kątyma za przeproszeniem.

Marzena Rogalska - Bardzo, bardzo

Marcin Perchuć - To nie ja wymyśliłem, to znaczy akurat to ja wymyśliłem.

Marzena Rogalska - Właśnie.

Marcin Perchuć -

Parę rzeczy jest tu kręcących w tym, tak jak nikt nie wie że Słowacki, że popełnił Pana Tadeusza, popełnił osiem stron, trzynastozgłoskowcem, w którym tak się nabija z Mickiewicza, że dzisiejszy kabaret Moralnego Niepokoju to jest pokuś. To jest tak smaczne, dowcipne, kończy się  tym że do Soplicowa Napoleon przyjeżdża, Zosia jest w szoku stojąc.Przecudowne. Więc szukanie takich rzeczy i otwieranie na inne światy uważam za cel swój.

Marzena Rogalska - Dobrze Panie Profesorze.

Marcin Perchuć - Oni mówią do mnie Panie Marcinie, jak obronię doktorat to może zastanowię się nad tym tytułem.

Czy poczucie humoru się dziedziczy?

Marzena Rogalska - Marcin Perchuć, pedagog, aktor, ojciec, człowiek

Marcin Perchuć - Ostatnie wejście będzie jak będziesz wymieniała tylko i do widzenia.

Marzena Rogalska - Czy poczucie humoru, to jest rzecz którą się dziedziczy? Czy można się jakoś uwrażliwić i nabyć poczucia humoru?

Marcin Perchuć - Nie wiem, jak bardzo lubię podpisywać się pod słowami Wojciecha Młynarskiego, który w Truskawkach z Milanówka, popełnił taki tekst:

wytworne żarty od niechcenia, pracowały pokolenia na formy i ich treść. Gdzieś tu myślę, jest odpowiedź na Twoje pytanie.

Marzena Rogalska - Jestem usatysfakcjonowana.

Marcin Perchuć - Tak? Ja myślę że tak.

Jak Marcin działa na Marzenę?

Marzena Rogalska - Maaaaaarrcin

Marcin Perchuć - Aaaarcin, zatrudnię starego klauna.

Marzena Rogalska - Marcin Perchuć, dalej z nami. Nie wiem, jakoś tak na mnie działasz, wiesz, Ty jakoś zrównoważony, a gdzieś masz jakąś taką tajną broń, która powoduje że jestem rozkojarzona.

Marcin Perchuć - Matko jedyna, i żona Todorczuk Perchuć to słucha teraz tak?

Marzena Rogalska - Słucha. Żono pozdrawiam Cię. Lubię i szanuje.

Marcin Perchuć - Bardzo dobrze, ja się bardzo cieszę.

Marzena Rogalska - Dobrze, to wyciągamy tajną broń, ja mam na myśli anegdoty.

Marcin Perchuć - Asy z rękawa.

Aneta i Marcin Perchuć.Aneta i Marcin Perchuć. kapif

Co się wydarzyło w Seulu?

Marzena Rogalska - Marcinie, wspomniałeś o swoich kolegach z Teatru Montownia, powiedziałam że jesteś taki niby zrównoważony, a gdzieś tam masz takie moce wewnętrzne, które powodują że ja tutaj po prostu uspokoić się nie mogę, tylko się chichram. Powiedz mi jak jest jak gracie? Czy jesteś podatny na to, żeby wytrącić Cię z równowagi? Czy aktor czajnik?

Marcin Perchuć - Czy aktor czajnik, czy nie aktor czajnik?

Marzena Rogalska - No

Marcin Perchuć - Tak, czasami jest czajnik, ale to zależy od skupienia. Bo jak człowiek tak rzeczywiście się skupi, za przeproszeniem to mało co potrafi wytrącić. Ale podatny, podatny. Na scenie tak.

Marzena Rogalska - No właśnie, nie wiadomo jaki jest rodzaj skupienia, a Rutek, który zastanawiam się z jakieś planety przybył.

Marcin Perchuć - Tak, Rutkowski Rafał.

Marzena Rogalska - Rafał Rutkowski. On ma coś takiego w sobie że trupa by ożywił.

Marcin Perchuć - Tak.

Nie wiem, to jest połączenie jakieś bezpośredniości z umiejętnością kojarzenia faktów i dośmieszania sytuacji.

Marzena Rogalska - Dośmieszania? Nie znałam takiego słowa. Cudowne.

Marcin Perchuć - Dośmieszenie sytuacji. Ostatnio na próbie, Zatrudnimy Klauna, Marcin Hycnar, reżyser coś na poważnie próbował nam wytłumaczyć. Rafał ma taką bardzo specyficzną rzecz, że szuka przedmiotów na przykład, no widzi przedmioty.

Taka rura leżała i on wykonał w czasie omówienia poważnego, taką etiudę skoku o tyczce. Wziął tę rurę, zaczął biec z nią, potem, sam dla siebie to robi, nie robi z tego przedstawienia, tylko ach nie wyszło, odrzucił ją, posmarował sobie czymś ręce. Zrobił całą historię Kozakiewicza, czy tam naszego mistrza najnowszego skoku o tyczce.

Taka umiejętność, na przykład, potrafi znaleźć w ziemi cegłę której nie ma. Tak ją obrysowuje, my tak podchodzimy, co to za cegła? On to wyjmuje gdzieś, dobudowuje historię, co on tam nie znalazł.

Marzena Rogalska - No dobrze, dobrze, ale to może jakaś historia Twoja z nim?

Marcin Perchuć - Jak spaliśmy razem w jednym łóżku w Seulu, to rzeczywiście wytrącił mnie z równowagi.

Marzena Rogalska - W Seulu? W jednym łóżku? No, no. To rozwijaj się, rozwijaj, proszę.

Marcin Perchuć - Nie no, to rzeczywiście jest po 11, a powinno być po 11 wieczorem. Dużo jeździliśmy razem we czterech po świecie.

Marzena Rogalska - Ale co, przytulał się w tym Seulu, w łóżku jak do żony?

Marcin Perchuć - Nie no, najpierw losowaliśmy, potem robiliśmy sobie zdjęcia, takie zawody bardzo dziwne.

Marzena Rogalska - No ale zawody dotyczące czego?

Marcin Perchuć - No jak myślisz do czego mogą być zawody? Zawody, jak to faceci, spotykają w Seulu. Zawody, potem mieliśmy dość duży kłopot, kto idzie wywołać te zdjęcia, bo to jeszcze były wywoływane na filmie, więc do tego Koreańczyka trzeba było pójść i tam proszę tu zdjęcia, każdy okulary zakładał, czapki, że to nie on jest na tym zdjęciu. No takie zabawy szczeniackie. Ale myślę że z takiego szczeniackiego podejścia do niektórych spraw do życia, rośnie też taka, nie chce użyć słowa przyjaźń, ale taka zażyłość na scenie. Że to co wcześniej powiedziałem o tym w dosyć ostrym języku co się posługujemy o właśnie takich głupich zabawach.

Cały czas jesteśmy chłopakami mimo wszystko w środku, którym chce się robić durne rzeczy ku uciesze gawiedzi. Co ostatnio Janek Gebert po premierze powiedział to jest połączenie takiego teatru ludycznego z elementami dworskiego, ale ludyczny przeważa. Teatr Montownia, zapraszam serdecznie.

Druga żona Marcina

Marzena Rogalska - Wróćmy z Seulu, gdzie robiliście z kolegami z Teatru Montownia, dziwne rzeczy, dziwne zawody, a potem wstydziliście się wywoływać zdjęcia, odbierać te zdjęcia.

Marcin Perchuć - Tak, dokładnie.

Marzena Rogalska - Marcinie, no to może tak, za kulis Teatru Montownia, przejdźmy na takie podwóreczko rodzinne.

Marcin Perchuć - Ten zawód jest jakoś tak spaczony, taką rzeczą, ja mam największe problemy z tym co powiedzieć córce, co tatuś robił w pracy? Wiadomo, w przedszkolu, gdzie ona jest, wiadomo, dzieciaki rozmawiają: mój tatuś jest

Marzena Rogalska - Strażakiem.

Marcin Perchuć - No, ale biznesmenem, albo robi poważne rzeczy, buduje domy, broni ludzi, a twój tatuś jest aktorem. To tłumaczenie, bo też można wrócić do czasów studenckich, że jak o ósmej rano, proponuję żeby dzieciaki, studenci udawały pieski, kotki na pierwszym roku i potem im mówię, wyjrzyjcie przez okno, zobaczycie normalnych ludzi, którzy idą do pracy, załatwiają poważne rzeczy, a wy tutaj się taplacie, "chau chau" robicie.

Jest to dziwny zawód. Tak samo wytłumaczyć córce, co tatuś robił w pracy, że w rajstopach wyskakiwał ze skrzyni na przykład. To córeczka, może gdzieś tam zagubić się w przedszkolu, bo skojarzenia są jednoznaczne.

Kiedyś zabrałem właśnie Zosię, na plan Usta Usta, jak kręciliśmy w Chorwacji i tam też była taka dziwna sytuacja, dziwna dla niej, bo tak nieopatrznie z Magdą kręciliśmy scenę jakiś spacer nad morzem i ona zapytała mojej siostry, a z kim tatuś? A moja sisotra powiedziała no z żoną. Przyjechała do domu i mówi:

mamo, poznałam żonę taty.

Marzena Rogalska - Oto śliczne.

M arcin Perchuć - Serial, tłumaczenie że to jest serial, ze to nie jest prawda. Ona oczywiście gdzieś to łapie że my coś udajemy, zabieramy ją za kulisy.

Marzena Rogalska - Dla odmiany, mama Aneta Todorczuk Perchuć, także jest aktorką żeby było ciekawiej.

Marcin Perchuć - Także jest aktorką i w ostatnim serialu też miała trójkę dzieci, z czego miała Zosię, więc Zosia rozumiała że ma Zosię, no to

Marzena Rogalska - Misz masz.

Marcin Perchuć - Misz masz, dlaczego mamusiu, ukrywasz przede mną że mam siostrę? Albo Ty masz jeszcze jakiś inny dom o którym ja nie wiem?

Marzena Rogalska - No jak wy się tłumaczycie przed dzieckiem?

Marcin Perchuć - No trzeba dużo do teatru zabierać, pokazywać od kulis na przykład, albo na plan zabrać i pokazać że to jest nie prawda, tylko ludzie w to wierzą.

Marzena Rogalska - No ale córeczka mówiąca mamie, mamusiu poznałam żonę tatusia.

Marcin Perchuć - A tatuś nie ma z tym problemu żeby powiedzieć tak.

Marzena Rogalska - Pierwszy krok do rozwodu.

Marcin Perchuć - Dokładnie, tutaj się jakoś tego trzymam.

Marzena Rogalska - Aneto, pozdrawiamy Cię.

Marcin Perchuć - Tak jest.

Czy dzieci Marcina mają poczucie humoru?

Marzena Rogalska - Zadam teraz bardzo trudne pytanie, mojemu gościowi, Marcinowi Perchuciowi, aktorowi, człowiekowi, ojcu, nauczycielu Elu,Elu.

Marcin Perchuć - No, czekam na to pytanie.

Marzena Rogalska - Czy Twoje dzieci, mają poczucie humoru?

Marcin Perchuć - Czy moje dzieci mają poczucie humoru?

Mój syn ma poczucie humoru na pewno, ma półtora roku, więc się śmieje z byle czego. Tak, absolutnie. Moja córa, strasznie się cieszę, że lubi oglądać filmy ze mną, nie ogląda ich na przykład sama.

Marzena Rogalska - Że śmieje się w dobrych momentach?

Marcin Perchuć - Że śmieje się w fajnych momentach. Że lubi słuchać jak jej czytamy, bo jej też podkreślamy z Anetą, te momenty, które są śmieszne. Wyciskamy z niej poczucie humoru, nie no oczywiście żart.

Marzena Rogalska - Tu, tu, to jest ten moment.

Marcin Perchuć - Tu się śmiej, dlaczego się nie śmiejesz? Chociaż ona nie lubi być nagrywana na komórkę na przykład. Raczej robię to z ukrycia, bo tak ma jakoś: proszę się ze mnie nie śmiać, ja się pośmieję z kogoś innego, ale ze mnie nie. Jest to ładne takie.

Bez seksu i kobiet.

Marzena Rogalska - Mam kolejne pytanie do mojego wspaniałego gościa, Marcina Perchucia.

Marcin Perchuć - Co tam?

Marzena Rogalska - Wiesz co kobiety wymieniają na pierwszym miejscu? Na pierwszym, drugim, takich ważnych rzeczy, które powinien mieć mężczyzna?

Marcin Perchuć - Pośladki. Tak czytałem. Żona mi uświadomiła.

Marzena Rogalska - Tak. Męski tyłeczek. Co jest dla kobiet najważniejsze?

Marcin Perchuć - Żeby facet potrafił słuchać.

Marzena Rogalska - To też.

Marcin Perchuć - Na dłuższą metę. Ale ciągniesz do tego poczucia humoru, tak?

Marzena Rogalska - Tak. Słuchaj, ja się często zastanawiałam, dlaczego małżeństwo moich rodziców jest udane. I doszłam do wniosku, że jednak na pierwszym miejscu jest poczucie humoru. Że mój tato, nie ustawał w takich staraniach, żeby moja mamę rozbawiać.

Marcin Perchuć - Rozbawić, tak. Nie no, my się rozbawiamy nawzajem myślę i to nie tylko w małżeństwie, bo tak piję do tego teatru, bo też jak pytają dlaczego my piętnaście lat już egzystujemy w przyrodzie, że to poczucie humoru na scenie, poza sceną, w relacji, w pracy. To jest strasznie istotna rzecz.

Marzena Rogalska - Myślisz, że mógłbyś się zakochać w swojej małżonce Anecie, gdyby nie miała poczucia humoru? To jest raczej niemożliwe.

Marcin Perchuć - Ja pamiętam, że nawet nie patrzyłem na poczucie humoru, ale na jej uśmiech.

I ona przepięknie się uśmiecha i dużo się uśmiechała i to było jakby tez takie, dobry znak do tego że to poczucie egzystuje.

Marzena Rogalska - I że można życie spędzić z taką kobietą?

Marcin Perchuć - Tak, ona ma abstrakcyjne poczucie absolutnie myślenia i humoru i to jest super.

Marzena Rogalska - Ostatnia anegdota

Marcin Perchuć - Ostatnia anegdota?

Marzena Rogalska - Panie Gogu.

Marcin Perchuć - A, że tak. Jesteśmy z takim spektaklem, w którym nie używamy słów, utwór sentymentalny na czterech aktorów, który w Warszawie i w Polsce, średnio egzystuje. Natomiast, jeździmy z nim po całym świecie i ostatnio dowiedziałem się niesamowitej rzeczy. Bo jeździmy po dziwnych miejscach. Bo Jordania, bo Pekin, bo Kair i jakim kluczem? Bo jak patrzę, nie chcę porównywać broń boże, ale Walikowski, raczej zachodnia Europa, a my te islamskie kraje. Co jest bardzo fajne, bo oczywiście zwiedzamy i bardzo się z tego cieszymy.

Okazuje się, że jak jest czterech facetów na scenie i nie ma seksu. Bo tam nie ma, tam jest tylko jeden dom publiczny na scenie. Taki symboliczny.

Marcin Perchuć - Taki domeczek?

Marzena Rogalska - Domeczek publiczny, i nie ma seksu, nie ma religii w spektaklu. To ten spektakl może pojechać do krajów islamskich. Każdy spektakl przechodzi taką cenzurę, żeby wyjechać i my to wszystko spełniamy. I ministerstwo podobno

Marcin Perchuć - Wy? Montownia?

Marzena Rogalska - Tak, i ministerstwo powiedziało: jest, wreszcie jest w Polsce spektakl, który można puścić na wschód, na południe, nie ma seksu. Teraz z Piotrkiem Cieplakiem, zastanawialiśmy się, że stworzyliśmy na dobrą sprawę eneferydę. No bo wszyscy o seksie, wszyscy o kobietach, o religii, o wierze. A nam się udało stworzyć coś uniwersalnego, co egzystuje właśnie w Amanie, w Pekinie. Proszę bardzo, mogę jeździć po krajach islamskich.

Marzena Rogalska - Proszę bardzo. Zaprzyjaźniony z krajami islamskimi Marcin Perchuć, tylko on i jego koledzy z Teatru Montownia przedarli się na wschód.

Marcin Perchuć - Tak jest.

Plany na wiosnę

Marzena Rogalska - Marcin Perchuć, islamista.

Marcin Perchuć - Sama lista, istyka.

Marzena Rogalska - Powiedzieliśmy sobie już, że na wiosnę będziesz w Szpitalu Alicji, w Sile Wyższej, a spektakle?

Marcin Perchuć - Monodram, Ojciec Bóg, serdecznie zapraszam do Teatru Polonia, zapraszam na Zatrudnimy Klauna, nasz jubileuszowy spektakl, gramy go w Och-u. No i bardzo, bardzo naprawdę, pra premiera Wąsy, Macieja Kowalewskiego, prześmieszna, prze wulgarna, nie przekraczająca granic dobrego smaku, ale powiedziałbym ludyczna w dobrym tego słowa znaczeniu. Bardzo z fajną puentą. Nowy spektakl Wąsy w Och-u, 21 stycznia jest premiera.

Czterech facetów, gramy żony tych facetów, i gramy jeszcze wspomnienia z II wojny światowej i wszystko to w jednym miejscu, o jednym czasie, więc wpadajcie na Wąsy, będzie naprawdę bardzo śmiesznie.

Marzena Rogalska - To nagroda, wąsy i broda. Za takie piękne dwie godziny.

Marcin Perchuć - Rozśmieszyła mnie Marzena wreszcie.

Marzena Rogalska - Udało się, udało się jej. Tak się starała.

Marcin Perchuć - Taka nagroda wąsy i broda.

Marzena Rogalska - Marcinie Perchuciu wszystkiego co najlepsze, dziękuję Ci że do nas wpadłeś.

Marcin Perchuć - Bardzo Marzenko, dziękuję Ci za zaproszenie.

Słuchaj programu Marzeny Rogalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" w każdą sobotę od 10:00 do 12:00 tylko w Radiu Złote Przeboje!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!