Marcin Prokop u Marzeny Rogalskiej - przeczytaj wywiad EXTRA!

Gościem sobotniego programu Marzeny Roglalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" był Marcin Prokop. Przeczytaj już teraz cały wywiad.

Awantura

Marzena Rogalska - Co mi powiesz jak Cię złapię Marcinie Prokopie? Witaj w Radiu Złote Przeboje.

Marcin Prokop - Dzień dobry. To jest to krótkie wejście?

Marzena Rogalska

Teraz będzie awantura. Chyba z sześć razy musiałeś pójść po dziecko do przedszkola, pomimo, że w sobotę nie ma przedszkola. Odkładałeś spotkanie ze mną, a zapewniałeś zawsze, że darzysz mnie sympatią ogromną mnie.

Marcin Prokop - No właśnie, nie chciałem, żebyś się rozczarowała, kiedy zaprosisz mnie do studia i zobaczysz smutnego, starszego pana siedzącego naprzeciwko o średnio atrakcyjnej urodzie i nadwiłym oddechu, to pomyślisz sobie, że jak Ty właściwie mogłaś takiego człowieka lubić. Nie chciałem zepsuć wrażenia dobrego na mój temat.

Marzena Rogalska - Nie, mój drogi. Taka odpowiedź jest akceptowana.

"W telewizji nie wygląda Pan na tak dużego"

Marzena Rogalska - Nie mieści się w studiu Radia Złote Przeboje, tak Ci on wysoki. To jest głupie, bo za każdym razem kiedy Cię widzę, mówię: Marcin, jaki Ty wysoki. Czy z Twoim wzrostem wiążą się jakieś dziwne historie? Czy ten wzrost przeszkadza Ci w życiu?

Marcin Prokop - Ten wzrost jest generalnie przyczynkiem do tego, żeby różni ludzie mieli pretekst do tego, żeby zaczepić mnie na ulicy, albo w innym okolicznościach publicznych. No i niestety większość ludzi, jest bardzo mało oryginalna. Najczęściej zadawane mi pytanie to gdzie pan kupuje ubrania? Najczęściej słyszę hasła, że w telewizji nie wygląda pan na tak dużego. I trzecia ewentualność czy grał Pan w koszykówkę kiedykolwiek.

Marzena Rogalska - No wiesz, byłbyś naszą chlubą. Wcześniej byśmy tej chluby się doczekali, nie musielibyśmy na Gortata czekać.

Marcin Prokop - Wyobrażasz sobie, że ktoś na ulicy, albo w pociągu podchodzi do Wojciecha Mana, przysiada się, patrzy mu głęboko w oczy i mówi: ale pan gruby panie Wojciechu. Jest pan większy  niż w telewizji, albo do Doroty Welmman coś takiego.

A do mnie wszyscy podchodzą, walą prosto z mostu, ale z pana monstrum, ciekawe gdzie pan kupuje ubrania, pewnie w monster shopach haha. Wydaje mi się, że wyobraźnia ludzi jest bardzo ograniczona, mało pomysłowi są. Mogliby o wędkarstwo mnie spytać na przykład.

Marzena Rogalska - Wędkujesz?

Marcin Prokop - A czy ja wyglądam na kogoś, kto by wędkował?

Marzena Rogalska - Chciałam zaspokoić, Twoją potrzebą pytania o wędkarstwo. Również jestem częstowana takimi uwagami, że na żywo jestem znacznie ładniejsza i szczuplejsza. Co mam z tym zrobić?

Marcin Prokop - Uderzyć.

Marzena Rogalska - Dobrze, będę od dzisiaj bić. Marcinie, Twój wzrost, ja wiem, że czasem nogi Ci się plączą.

Marcin Prokop - Nogi mi się plączą w tańcu, dlatego zawsze mówię, że jestem z gatunku tańczących inaczej. Pamiętam jak kiedyś poszedłem na koncert zagranicznego zespołu, pierwszego w moim życiu który przyjechał do Polski. W ekstazie pod sceną, rozpocząłem swój taniec. Okazało się po kilku sekundach, że robiła się wokół mnie duża przestrzeń, dość duże koło bo ludzie się odsunęli. Ale jedna z osób nie zdążyła, był to człowiek, któremu złamałem nos. Gdy podczas jednego z wymachów w tańcu dostał w papę. Okazało się co gorsza, że byłem na koncercie punkowym, miałem na sobie koszulkę z napisem Sex Pistols.

A człowiek którego trafiłem w nos, był najprawdopodobniej skinheadem, gdyż miał łysą czaszkę, wąskie spodnie podwinięte do góry i wypastowane glany. Kiedy jego koledzy zobaczyli, że trafiłem go w nos, i że mu złapałem i leci krew. Przyszli dużą ilością, żeby pomścić tą zniewagę. No i w tedy była dramatyczna ewakuacja. To mniej więcej jedna z tego typu historii. Po prostu Prokop bije ludzi, jutro na plotek.pl

Marzena Rogalska - Sama pierwsza zrobię taki donos.

Jak Prokop uczył Hołownię gry w bilarda

Marzena Rogalska - Szymon Hołownia i Marcin Prokop "Bóg, kasa i rock&roll", świeżutka książka. Powiem Ci, że nie dobrnęłam do końca lektury, ale z przyjemnością ją zaczęłam czytać.

Marcin Prokop - Czyli nie mówić kto zabił?

Marzena Rogalska - Nie mówić, absolutnie nie mówić. Marcinie drogi, jesteście dość dziwnym duetem. Taki chudy i chudy, wierzący i niewierzący.

Marcin Prokop - Przeciwieństwa się przyciągają, przecież to nie od dzisiaj wiadomo. Tam gdzie jest różnica potencjałów, tam gdzie jest plus, gdzie jest minus to tam płynie prąd, to lubię powtarzać.

Nasza relacja, wędruje czasami w dziwnych kierunkach, bo Szymon jest istota nie z tego świata, dosłownie, nie uczestniczy w pop kulturze, nie słucha muzyki, nie ogląda filmów, to go w ogóle nie interesuje.

Marzena Rogalska - Haha i dlatego prowadził znany i lubiany program "Mam talent"? No bardzo śmieszne, okej.

Marcin Prokop - "Mam talent" to jedna historia, ale jak na przykład puścisz mu zespół Black Sabat, albo powiesz mu że istnieje film Przełamując fale to on otworzy szeroko oczy i powie: ojej, naprawdę? Istnieje coś takiego? Nie jest konsumentem wytworów kultury. Ja go trochę w ten świat wprowadzam. Ostatnio jak byliśmy na wakacjach w Norwegii, to wprowadzałem go w świat nocnych rozrywek. Poszliśmy do klubu, który mógłby uchodzić za nocny i po raz pierwszy raz, Szymon zobaczył z bliska stół do bilarda.

Marzena Rogalska - Powiedz, że to jest nieprawda co mówisz?

Marcin Prokop - To jest prawda. Ale przecież on jest cudowny, on jest człowiek utkanym z ducha, nie z materii. Czemu wzięłaś szalik i chcesz mi nim coś zrobić?

Marzena Rogalska - Bo stukasz bardzo w stolik i mam nadzieję, że nie zagłuszasz tych wspaniałych opowieści. Pukaj sobie po moim szaliku. Miętol go, miętol.

Marcin Prokop - Stół do biliarda. Widziałem że Szymon chce bardzo zagrać, ale wstydzi się zapytać jak się do tej sprawy zabrać, bo tu widzi kij, tu widzi bilę. Nie wiadomo o co chodzi. Więc postanowiłem go poinstruować, no i tak jak na filmach, kiedy pan z panią, uczy panią strzelać z pistoletu. Uchwyciłem jego ręce w swoje, stanąłem za nim, pochyliłem się nad nim, on z tym kijem mierzącym się do bili. Ja dwa razy większy od niego, łapiący go za ręce, zachodzący od tyłu.

Marzena Rogalska - Ktoś był, ktoś to zdokumentował?

Marcin Prokop - I ktoś, nagle ktoś wszedł do Sali bilardowej i powiedział po angielski: aha panowie tutaj, to ja nie przeszkadzam i się wycofał. Ale Szymon, dzięki temu nauczył się grać.

Bóg, kasa i rock&roll.

Marzena Rogalska - Marcinie, powiedz mi, dlaczego wdałeś się w dyskusję z Szymonem Hołownią i postanowiłeś tę dyskusję umieścić na papierze? Powstała z tego książka "Bóg, kasa i rock&roll".

Marcin Prokop - Najkrócej jak się da odpowiadając, dlatego, że ludzie którzy mnie otaczają, zajmują się rzeczami z punktu widzenia kompletnie nieistotnymi.

Marzena Rogalska - Czyli?

Marcin Prokop - Na przykład śmiercią Hanki Mostowiak. Pół polski, przez pół roku żyło tym, że ona w te kartony kiedyś wjedzie. Co to w ogóle trochę obchodzi jak ma trochę rozumu w głowie? A z drugiej strony jest zażenowanie rozmów o sprawach naprawdę ważnych i fundamentalnych. Wydaje nam się, że to jest zarezerwowane dla wąskonosych, łysogłowych filozofów w powyciąganych jasnych swetrach, którzy wciągają wstecznie gila i piszą książki w piwnicy, których później nikt nie czyta. To nie jest prawda, bo każdego z nas tego rzeczy dotyczą. Sprawy makro tak zwane. Ja tez się nad nimi zastanawiam i chciałem się z tymi refleksjami z ludźmi podzielić, nie po to żeby pokazywać że jestem fajny, mądry, inteligentny i czytałem dużo książek.

Tylko po to, żeby inni ludzie, może się ośmielili aby o tych rzeczach myśleć i rozmawiać, a po drugie żeby do tej naszej argumentacji przyłączyli. To jest spotkanie dwóch ludzi, którzy mają przeciwstawne poglądy na wiele tematów.

Cukier

Marzena Rogalska - W warunkach zawodowych, w studiu, prowadzisz właśnie program, albo inny program ze swoich rozlicznych teleturniejów. Teleturniejów czy teleturnieji?

Marcin Prokop - Skąd ja mam to wiedzieć?

Marzena Rogalska - Właśnie, skąd mamy to wiedzieć? Marcinie, bo wiesz, Twoja partnerka Dorota Wellman, często mówi: co ja mam z nim zrobić? I tak przerzuca odpowiedzialność za głupoty, głównie na Ciebie. Że ty jesteś taki

Marcin Prokop - Ten program jest pewną konwencją oczywiście. Z Dorotą weszliśmy w pewne role, ona taka świętobliwa, ciocia dobra rada, co to zna odpowiedź na każde pytanie. A ja zawsze wygłupiam się o poranku, ale to nie jest ani prawda na nasz temat, ani co, co chciałbym teraz komentować, bo fajność tego programu polega na tym że musimy być wiarygodni, ale rzeczywiście w tym programie wiele tych rzeczy, zaskakujących, nieprzewidywalnych dzieje, bo to jest program na żywo. Ta jak wiadomo, niczego nie da się wyciąć, niczego nie da się cofnąć. Ostatnio była sytuacja, co nawet kosztowała to naszą stację pieniądze. Gdyż nie zauważyłem, że wejście kuchenne, sponsorowane jest przez producenta cukru. Specjalnie pod tego producenta tworzone są wypieki, ciasteczka i inne babeczki.

Marzena Rogalska - Rzuciłeś babeczką o ścianę? Ugryzłeś, skosztowałeś, powiedziałeś: tfu, o Jezu jaka niedobra.

Marcin Prokop - Nie, kiedy schodziliśmy na inny materiał z tej rozmowy, o produktach light podajże i powiedziałem coś w stylu:

No teraz proszę państwa, zostawmy tą plugawą białą śmierć, która kosztowała życie i dobre wyniki cholesterolu tylu pięknych i młodych ludzi. Zobaczmy coś zdrowego, posmakujmy coś naprawdę pysznego. Podejrzewam, że w dziale sponsoringu telefony się rozdzwoniły.

Marzena Rogalska - Jak Cię nie kochać? Jak Cię nie kochać Marcinie Prokopie? Czekaj, czekaj. Biała plugawa śmierć? Ja już dawno z nią skończyłam, ja tylko miód.

Marcin Prokop - Tak, miód?

Marzena Rogalska - Miód.

Marcin Prokop - Ale teraz jednak, chciałbym troszeczkę zagrać na korzyść, moich stacji, także ten cukier był naprawdę pyszny. Wszystkie inne cukry to faktycznie syf, ale ten jeden był wybitny, smaczny i niezwykły. Cukier krzepi.

Człowiek wiecznie spokojny

Marzena Rogalska - Dwumetrowy człowiek.

Marcin Prokop - Już wiem o co chcesz spytać. Jestem proporcjonalny.

Marzena Rogalska - Wszystko mam duże. Słuchaj, czy Ciebie jest coś w stanie wytrącić z równowagi? Ty się nie gotujesz, to mnie denerwuje.

Marcin Prokop - Mam najfantastyczniejszą robotę na świecie, bo jestem trochę jak pilot Boeinga. Startuję z Nowego Jorku, lecę do Warszawy i nigdy nie wiem co się wydarzy, czy jak mi nie wyjdzie podwozie czy zdołam wylądować. Tak samo jest w telewizji. Sytuacji na antenie, na wizji jest miliard. Goście są nieprzewidywalni, tematy przybierają bieg, którego czasami mnie same zaskakują, chociaż robię to od 10 lat i to jest w tej pracy najlepsze.

Marzena Rogalska - A Ty co, zawsze taki opanowany? Denerwujesz mnie, na pewno musiało coś Ci się takiego zdarzyć, że  zabrakło Ci języka w gębie. Przypomnij sobie.

Człowiek jajcarz

Marzena Rogalska - Czujesz uwielbienie Pań?

Marcin Prokop - Szczerze mówiąc to zupełnie nie, ja myślę, że większość kobiet ma do mnie taki stosunek jak do owada w teraurium na którego można popatrzeć, poszturchać patykiem, zobaczyć jak śmiesznie się rusza. Raczej myślę, że jestem ciekawostką zoologiczną dla kobiet.

Marzena Rogalska - Przez wzrost, czy przez to co wychodzi z Twoich ust?

Marcin Prokop - Ogólnie przez to, źe kobiety nie traktują mnie poważnie, ponieważ mam wizerunek wiecznego jajcarza, człowieka który nieustająco się wygłupia. I zasadniczo jestem śmiesznym kolegą, to raczej wyklucza bycie tym męskim, seksownym kolegą o niskim głosie, który mówi: mała będę Cię brał.

Marzena Rogalska - Okej, to jest zarezerwowane w takim razie dla Małaszyńskiego. Dla Łukasza mojego partnera. Pozdrawiam Cię Łukaszu. Chciałbym mówić tak jak on.

Marcin Prokop - Nikt nie umie mówić tak jak on.

Marzena Rogalska - No właśnie. Jak traktować poważnie tego człowieka? Ja już rozumiem Dorotę.

Wpadki Marcina Prokopa

Marzena Rogalska - Lubię go ale mnie denerwuje. Denerwuje mnie dlatego, powtórzę to po raz kolejny, Marcin Prokop. Mówi śmieszne rzeczy, jest fircykiem w zalotach, jest jajcarzem, ale jego tak ciężko wyprowadzić z równowagi, tak trudno Cię rozbawić żebyś zaśmiał się swoim perlistym śmiechem. Dlaczego się tak dzieje? Pomimo, że program na żywo ma mnóstwo takich pułapek.

Marcin Prokop - No tak, tak. Po pierwsze, ja trochę siebie traktuję jak władca marionetek, który bawi się własną marionetką, jest jednocześnie pomniejszenie siebie samego, ale generalnie stoję trochę z boku i tego Prokopa z telewizji uruchamiam i animuję, to nie do końca jestem ja. Po drugie, nawet mnie zdarzają się sytuacje, które zdarzają się zaskakujące. Ostatnio jak skleiły mi się kartki w scenariuszu programu porannego i na pewniaka otworzyłem sobie na kolejnej stronie wprowadzam temat, patrząc publiczności w oczy, wymachując rękami, mając mądrą minę: a teraz proszę państwa porozmawiamy, o pierwszym świadomym macierzyństwie w życiu naszych gości. Tak czuję, że nie zgadza mi się coś z tym co mówię, patrzę na kanapę zestaw gości typu Dorota Stalińska, Magdalena Cwenówna. Na co Magdalena Cwenówna, przez chwilę przerażona patrzy na mnie jakby nie wiedziała co mi chodzi. Mówi tak, tak, na ten temat również możemy porozmawiać. Także i ona się odnalazła i ja się odnalazłem, chociaż to było kompletnie absurdalne. A druga podobna historia, która mi się przydarzyła, to też ze sklejenia kartek w scenariuszu. Kiedy widzę, że za chwilę mamy rozmowę z astrologiem, bo to się zbliża koniec roku.

No i widzę, siedzi jakiś facet za stołem, długie włosy zaczesane na bok., jakaś taka metalowa obroża na szyi, generalnie wygląda dziwnie, więc na pewniaka jadę: teraz przed nami wróż Krzysztof, który opowie nam co czeka nas w roku 2011.

Marzena Rogalska - A wróż wyciąga pejcz.

Marcin Prokop - Nie, a wróż mówi z kamienną miną: bardzo pana przepraszam, ale ja nie jestem wróżem. Nazywam się profesor Olszewski, jestem z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, ale oczywiście o wróżbach też możemy porozmawiać. Okazało się, że facet jest etnografem i antropologiem. Jego dziwny wygląd wynika z charakteru jego pracy, ale mógłby spokojnie zagrać w Harrym Poterze, złego czarnoksiężnika. Także widzisz, jeśli po stronie prowadzącego i gościa jest wola do tego, że mimo presji jakoś z niej wyjść i kontynuować program, to zawsze się uda.

Marzena Rogalska - No nie jestem rozczarowana, ale trochę zawiedzona, że mało kompromitujące były historie, taką bym chciała pogrążającą, żeby Cię tak pogrążyć, żeby wszyscy mówili: Zyk, Zyk marcheweczka, nawet temu wspaniałemu Prokopowi takie rzeczy się przydarzają. No ale może się doczekam?

Marcin Prokop - Nie no, zdarzyło się.

Marzena Rogalska - Jest taki dowcip: puk puk, kto tam? Na pewno nie Hanka Mostowiak. Słyszałeś to?

Marcin Prokop - Nie, ale śmieszny.

Mama z telewizji

Marzena Rogalska - Głaszcze sobie świeżutko wydaną książkę, Twoją i Szymona Hołowni "Bóg, kasa i rock&roll" i skoro tak miotasz się z pytaniami o absolut to się zastanawiam czy czasami się modlisz się do czegoś, czemu ufasz?

Marcin Prokop - Ufam w siłę konsekwencji, wymyślam nie marzenia tylko cele. Staram się znaleźć sposób na ich realizację. Wiem, że to brzmi strasznie arogancko i mało romantycznie, ale myślę, że nic nam z nieba nie spadnie, co najwyżej cegła na głowę, jak będziemy przechadzać się w niewłaściwych miejscach. Irytuje mnie strasznie, taka roszczeniowa postawa wobec  losu, którego obserwuję u wielu ludzi, którzy zazdroszczą innym, którzy odnieśli sukces, bo oni nie mieli takich dobrych kart w życiowym rozdaniu. No ja też nie miałem, wychowałem się w małym czterdziesto metrowym mieszkaniu z czwórką osób, którzy musieli na tej powierzchni mieszkać.

Nikt nic za darmo nie dał mi w życiu, nikt mi niczego nie ułatwiał, moi rodzice nie pracują w mediach. W związku z czym, nie mam żadnych pleców. Krystyna Prokop, o której myślą że jest moją mamą, która pracuje w telewizji, która rzekomo załatwiła mi posadę w posadę 2, jest kobietą, której nawet nie znam.

Marzena Rogalska - Nie wiem, czemu pomyślałam o Doktorze Housie, on bardzo podobnie.

Marcin Prokop - Był bardzo konsekwentny.

Światłość spod gazety

Marzena Rogalska - Prokopie, pamiętam jak zaprosiłam Cię, do mojego dawnego programu telewizyjnego i strasznie Ci wygrażałam palcem, pytałam Cię, czy Ty jesteś skąpy, że takie słuchy chodzą o Tobie, że nie lubisz kasy pożyczać i tak dalej, i tak dalej. Powiedz, czy coś się zmieniło w tej materii, i czy masz jakąś fajną historię pożyczania właśnie pieniędzy.

Marcin Prokop - Coś się w tej kwestii zmieniło. Zmieniło się tyle, że rzeczywiście przygnała do mnie jakaś taka etykietka człowieka, który nie lubi się rozstawać z pieniędzmi i wynikało to z tego, że w pewnym momencie mojego życia, będąc konsekwentny w realizacji moich celów, mówiąc krótko chciałem kupić sobie mieszkanie.

Ponieważ ojciec nauczył mnie tego, że kredyty są złe i nie należy kupować niczego na co cię nie stać. Po prostu zbierałem gotówkę, aż będzie mnie stać.

Marzena Rogalska - Boże, Ty jesteś człowiekiem co kupił mieszkanie za gotówkę?

Marcin Prokop - No ale pracowałem na to dziesięć lat.

Marzena Rogalska - Wyjdź stąd, nienawidzę Cię. Jak mogłeś mi to zrobić? A ja we franku szwajcarskim.

Marcin Prokop - Ale kochanie, kiedy Ty mieszkałaś w luksusowym apartamencie, ja mieszkałem w czterdziesto metrowym mieszkanku z cegły, która była tak przeżarta i nabrzmiała, że kiedyś wpadłem z kiblem do bramy. Siedzę sobie kiedyś na toalecie, bo czasami każdy tam siada. Patrzę sobie w podłogę tam leży jakaś gazeta, mówię sobie: a se podniosę se tę gazetę i se poczytam. Podnoszę gazetę, a pod gazetą widzę, że światłość. Bije światłość spod gazety. Patrzę bliżej, a tam normalnie na przestrzał, przez podłogę, a ja mieszkałem nad brama akurat wjazdową do budynku, a tam dziura normalnie, widzę co się dzieje w bramie. Więc zacząłem dłubać, patrzę a ta dziura się powiększa. Gips namiękł od wody, był tak miękki i plastyczny jak modelina, że mogłem grzebać tę dziurę, że mogłem pięść tam włożyć. Nagle widzę, że pode mną jacyś ludzie się przemieszczają w tej bramie. Ale co gorsza, czuję jakiś wstrząs, jakby ziemia się poruszyła. Ja wywierający presję nad muszlą klozetową. Dokonałem takiego poruszenia struktury, że mało brakowało, a razem z tą toaletą wpadłem w tą bramę i już by mnie tu nie było, ale potem przyjechali ludzie i powiedzieli:

Panie, pan już nie żył prawie. Pan powinien pójść pomodlić się do Kościoła.

Marzena Rogalska - To by była, tak zwana głupia śmierć. Wyobrażasz sobie plotki, czy tam pudelki, że wszyscy piszą, że zginął tragicznie.

Marcin Prokop - Wiesz co by napisali?

Że Prokop prze*rał życie.

Cekin intelektu

Marzena Rogalska - Nie wiem co zrobić, żeby przytrzymać Cię dłużej kolego mój Marcinie Prokopie.

Marcin Prokop - Złap mnie za nogi.

Marzena Rogalska - Ale gdybyś miał mój drogi, znowu przytulam książkę, zaraz mi napiszesz dedykację. To jakbyś zachęcił do przeczytania tej książki?

Marcin Prokop - Jeśli macie Państwo dość bycia otaczanymi przez banał, głupotę, truizm.

A chcecie być obsypani cekinami intelektu.

Marzena Rogalska - Cekiny intelektu?! Bosko.

Marcin Prokop - Tak. Oraz innymi rzeczami, to sięgnijcie po tę książkę. Zupełnie serio, myślę że to ciekawsza lektura niż kolorowe pisma które czytacie na co dzień.

Marzena Rogalska - To mówił on, cekin intelektu - Marcin Prokop. Bardzo dziękuję Ci za to spotkanie.

Kliknij i posłuchaj wywiadu z Marcinem Prokopem! >>>

Słuchaj programu Marzeny Rogalskiej " Co mi powiesz jak Cię złapię?! " w każdą sobotęod 10:00 do 12:00, tylko w Radiu Złote Przeboje!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!