Golec uOrkiestra u Marzeny Rogalskiej - przeczytaj wywiad EXTRA!

Gościem wigilijnego odcinka programu Marzeny Roglalskiej "Co mi powiesz jak Cię złapię?!" były bracia Golec. Przeczytaj już teraz cały wywiad!

Prezenty dla Marzeny od braci Golec.

Marzena Rogalska - A kto to zawitał, proszę do mojego radiowego domu? Któż mnie odwiedził?

Golec uOrkiestra - Dwa święte Mikołaje.

Marzena Rogalska - Jeden to Łukasz Golec, a drugi to Paweł Golec. Chłopaki, co macie tam za pazuchą?

Golec uOrkiestra

Karpik oczywiście że tak, za chwilę wyląduje sobie na patelni rozgrzanej.

Marzena Rogalska - Widzę że smażone, dobrze, a Ty?

Golec uOrkiestra - Na margarynie będziesz smażył czy na oleju? - Tradycyjnie Łukasz.

Marzena Rogalska - A Ty Łukaszku co przyniosłeś gospodyni Marzence?

Golec uOrkiestra - A ja przyniosłem taki fajny prezent, a co to za prezent? Płyta niech będzie, świąteczna.

Marzena Rogalska - Będziemy przygotowywać się do wigilii i troszeczkę sobie pokolędujemy. Moje serce się raduje, bracia Golec w Radiu Złote Przeboje.

Jaka wigilia, taki cały rok.

Marzena Rogalska - Odpowiedzmy sobie na kluczowe pytania. Karp czy inna ryba?

Golec uOrkiestra - Kiedyś jadano u nas pstrągi jesiotry. Teraz to są, że tak powiem luksusy. Jesiotr czy szczupak teraz to jest nie lada rybka. Natomiast karp jest hodowlaną rybeczką, wszędzie go można dostać w dużych ilościach. Jeszcze pamiętam, że kiedyś jadano śledzia. Po prostu robiono śledzie na wigilię.

Marzena Rogalska - Kiedyś? U mnie cały czas się je.

Golec uOrkiestra - Kiedyś nie było karpia, tylko był sam śledzić. Także też, gdzieś tam wspomnienia od rodziców znane.

My znamy przede wszystkim karpia. Ja na tego karpia czekam, praktycznie cały rok i w żaden inny dzień, w żadną kolację, nie smakuje ten karp jak w wigilię. Nie wiem czy to jest jakiś tylko mój przesąd, mój wymysł czy wspomnienia z dzieciństwa.

Marzena Rogalska - Powiem wam, że u mnie jest tak samo. Mogę liczyć te ości, niezliczonej ilości. Jakoś to mnie nie przeraża i też mi ten karp tego dnia akurat dnia bardzo smakuje. To dzisiaj będziemy sobie dłubać. Tradycyjnie, smażony karpik?

Golec uOrkiestra - Smażony. W panierce.

Marzena Rogalska - Fajnie kiwnęliście jednocześnie głowami.

Golec uOrkiestra - Smażony przez nas i przyrządzony. Nie patrzymy się jak to nasze żony robią to, przygotowują, tylko autentycznie bierzemy czynny udział w przygotowywaniu.

Marzena Rogalska - Tak?

Golec uOrkiestra - Tak, oczywiście. Akurat do męskiej roli w naszym domu należało rozprawienie się z karpikiem. Biedne karpie. No nie biedne, taki los.

Marzena Rogalska - Taki los ryby w wigilijny wieczór.

Golec uOrkiestra - Co zrobisz, takie życie. Jest takie powiedzenie w górach: Jaka wigilia, taki cały rok.

Także uśmiechajmy się, kochajmy, nie kłóćmy. Zapraszajmy kolędników do środka.

Marzena Rogalska - Nie denerwujmy się, jak coś nie wyjdzie to nie wyjdzie. Po prostu spokój i relaks, to ma być przyjemność.

Kolędy

Marzena Rogalska - Łukaszku, Pawełku, wiecie czym grozi śpiewanie pastorałek? Że ja was nie wypuszczę i będziecie musieli zostać u mnie na wigilii.

Golec uOrkiestra - Kolędować do pasterki? Spokojnie, damy radę.

Marzena Rogalska - "Oj maluśki" to jest moja ulubiona pastorałka, śpiewałam ją jeszcze będąc dzieckiem z moją siostrą, w Kościele. Lubicie tę pastorałkę, czy macie jakąś inna ulubioną?

Golec uOrkiestra - Bardzo lubimy tę pastorałkę.

My kochamy bardzo repertuar kolędowy. To jest bardzo duży repertuar.

Marzena Rogalska - Podobno Polska ma tych kolęd najwięcej.

Golec uOrkiestra - Tak chyba z 600 kolęd, pastorałek. Różni, znani ludzie sięgali do tej Matki Bożonarodzeniowej. Warto podkreślić że Fryderyk Chopin, cytuje dwie kolędy - Jezus malusieńki i Lulajże Jezuniu. Można sobie w takim repertuarze posłuchać kolęd, np. Stanisław Moniuszko, notabene wieloletni organista Wileński, też napisał kilka piękny kolęd. Franiczek Karpiński "Bóg się rodzi".

Kolędy miały też również, patriotyczny wymiar. Właśnie tak było z "Bóg się rodzi". Lenartowicz, no wielu, wielu.

Marzena Rogalska - Straszny prymus z Twojego brata Pawełku.

Golec uOrkiestra - Tak, ale też bracia Golcowie piszą kolędy. Piszemy, pastorałki, oczywiście.

Marzena Rogalska - A mamy tutaj te kolędy? Czy to jest na tej płycie co przyniosłeś?

Golec uOrkiestra - To jest na tej płycie.

Marzena Rogalska - No to zaraz sobie puścimy. Co Pawełku mówiłeś?

Golec uOrkiestra - "Przysiadło słonko na Jezuska żłobie", moja ulubiona. Bardzo ładna. Która napisał nasz starszy brat Rafał Golec, i autentycznie utwór przecudnej urody i treści.

Marzena Rogalska - Czy w waszym domu, zawsze się kolędowało?

Golec uOrkiestra - Od zawsze. Tak.

Marzena Rogalska - Czyli Wy, od takiego małego berbecia mieliście rozśpiewany, świąteczny dom?

Golec uOrkiestra -

Dokładnie. Jak pamiętam, to bracia powiedzieli, że jak mieliśmy 3 latka, dostaliśmy pod choinkę cymbałki, na których zagraliśmy po raz pierwszy kolędę, fragment "Lulajże Jezuniu". To była autentycznie nasza pierwsza kolęda, którą opanowaliśmy, do tego zaczęliśmy śpiewać na dwa głosy.

Marzena Rogalska - Tak sami od siebie?

Golec uOrkiestra - Taki był talent. Na talent nie ma rady. Samo wyszło, no i tak już idzie.

Marzena Rogalska - Skoro mówimy o śpiewaniu, to trzeba zaśpiewać a nie gadać.

Golec uOrkiestra - Łukarenki i fujarecki.

Marzena Rogalska - Łukarenki i fujareczki, a te łukarrynki to instrumenty są?

Golec uOrkiestra - To jest z gliny instrumencik, na którym grali pastuszkowie u żłóbka u Jezuska małego, w stajence.

Odwiedzamy się.

Marzena Rogalska - Co najważniejszego, przejęliście od swoich rodziców? Od mamy, taty, babci Helenki, podczas świąt Bożego Narodzenia, które my Polacy, tak bardzo kochamy.

Golec uOrkiestra - Uszanowanie tradycji przede wszystkim, szacunek do tej tradycji i wierność tej tradycji. Jaka wigilia, taki cały rok. Taki jest przesąd w górach, czyli faktycznie.

To jest pierwsza sprawa, a teraz druga, same święta, oprócz szumu w dzisiejszej dobie, tego takiego medialnego wow, to jakby są jednak duchowe święta, do których trzeba w odpowiedni sposób się przygotować.

Marzena Rogalska - Pawełku, przygotowujecie się do tego czasu?

Golec uOrkiestra - Tak, zdecydowanie, to już jeszcze po rodzicach. To mądre pytanie bardzo. Oni wszystkim nam pokazali, jak oni spędzali te święta i ja myślę, że to też jest bardzo ładne.

Marzena Rogalska - A Wy dzięki rodzicom, potraficie po prostu podczas świąt ze sobą być.

Golec uOrkiestra - Przebywać rodzinnie, spędzać rodzinnie. Gramy, śpiewamy, kolędujemy, idziemy do znajomych z tą kolędą, albo do nas przychodzą znajomi, rodzina. Odwiedzamy się.

Tour The Kolenda

Marzena Rogalska - Jak namówić ludzi do śpiewania, kolędowania?

Golec uOrkiestra - Powiem na przykładzie naszego domu. Mamy taką starodawną kantyczkę, ma ona ze 150 lat podajże i faktycznie, co wigilię, ta kantyczka, była w naszych rękach. Śpiewaliśmy kolędy od dechy do dechy jak to się mówi. Jeżeli nawet było 35 zwrotek, to nie opuszczaliśmy żadnej, tylko od początku do końca.

Marzena Rogalska - Nie. Niewierze! 35 zwrotek jechaliście.

Golec uOrkiestra - I co mało tego, my śpiewaliśmy z karteczki, a nasza mama, babcia, tata oni z pamięci jechali. 82 lata i wszystko pamięta.

Marzena Rogalska - Kto 82 lata?

Golec uOrkiestra - Babcia Helenka.

Marzena Rogalska - Słynna babcia Helenka pamiętała?

Golec uOrkiestra - Oczywiście. Świetna recepta na pamięć. Nasza mama, też ma genialną pamięć. My odziedziczyliśmy, ale tylko w pewnym sensie, ale na pewno trzeba ćwiczyć, trzeba trenować. Apelujemy do wszystkich którzy nas słuchają, żeby brać książeczki i trenujemy kolędy. Ale nie tylko pierwszą drugą zwrotkę, tylko tak jedziemy od dechy do dechy.

Marzena Rogalska - To jest dobre ćwiczenie. Powiedzcie, ja wy mieliście w waszym domu, rozdzielone role? Kto na czym gra, kto śpiewa? Kto generalnie dyryguje, czy to samo się bierze.

Golec uOrkiestra - Dyrygentem jest mama. Musi być kierownik, który rozporządzi, teraz idziemy kolędę na a. Jedziemy po kolei. Kwestia tonacji, bo mama ma wyższy głos, niż my wszyscy. Zawsze ta tonacja nam odpowiada. Więc my się męczymy szybko, w tedy wyciągamy instrumenty, to jaki ma pod ręką, a są to różne, bo gramy na skrzypcach, wiadomo gramy zawodowo na trąbkach. Bierzemy kontrabas, skrzypce albo akordeon, gitara. No i gramy, śpiewamy. Później schodzą w okolicy pasterki, bo idziemy.

Marzena Rogalska - Idziecie całą gromadą?

Golec uOrkiestra - Tak, od wielu lat. Praktycznie od 4 klasy podstawowej idziemy grać na pasterkę. Albo w Milówce albo w Łodygowicach tam gdzie mieszkamy. Albo one są góralskie, albo są wymieszane z orkiestrą jeszcze dochodzi chór.

Także praktycznie wszyscy śpiewają grają. Na bogato. Szumnie jak to mówią górale śląscy. No i po tej pasterce idziemy dalej grać. W tedy odwiedzamy naszych przyjaciół na Podhalu. Był taki okres licealno - studencki, jak byliśmy piękni i młodzi, robiliśmy tak zwane tour the Kolenda.

Marzena Rogalska - A to jest dobry zwyczaj i trzeba by go zapożyczyć.

Golec uOrkiestra - Po całym łuku Karpat, dwa autka jechały z muzykantami, oczywiście byli kierowcy.

Marzena Rogalska - Właśnie chciałam zapytać, czy zakrapiane są te Kolendy?

Golec uOrkiestra - Zrobiłem pigwówkę na spirytusie, i oczywiście cytrynówka, która jest co roku wystawiana przeze mnie.

Marzena Rogalska - Taka naleweczka do Kolendy to dobrze kolędzie robi.

Golec uOrkiestra - Tak. Cytryna, miód i kawa. Coś pysznego.

Jaki śpiewniczek każdy powinien mieć?

Marzena Rogalska - Zdradźcie jaką Kolendę, bądź pastorałkę, kochała wasza babcia Helenka, której tak dużo zawdzięczacie?

Golec uOrkiestra - ( śpiew )

Marzena Rogalska - Chłopaki.

Golec uOrkiestra - I tam jest jeszcze 35 zwrotek, większość znamy.

Marzena Rogalska - Takich przygotowań do wigilii to ja jeszcze nie miałam, naprawdę. Strasznie dobrze z wami, po prostu pyk i proszę bardzo Kolenda.

Golec uOrkiestra - Śpiewać możemy do rana. W Kalwarii Zebrzydowskiej powstał kiedyś super śpiewnik. Ksiądz Mioduszewski stworzył w 1800 którymś roku, stworzył taki piękny śpiewnik z kolędami. Faktycznie, pozbierał z różnych regionów Polski, no i warto mieć taki śpiewniczek.

To może po śledziku?

Marzena Rogalska - Chłopaki pomagają mi w przygotowaniach do wigilii.

Golec uOrkiestra - Kroimy sałatkę. A Paweł obiera ziemniaki.

Marzena Rogalska - A śledzika można zjeść?

Golec uOrkiestra - Można, trzeba.

Marzena Rogalska - Śledzika to trzeba. To może po śledziku?

Golec uOrkiestra -

Po śledziku. W śmietanie czy w occie? I z cebulką.

Marzena Rogalska - Z cebuleczką, tak. Nie mogę się skupić.

Kogo wrobili w różowy kolor?

Marzena Rogalska - Jak wy zapamiętaliście, jak byliście takimi małymi brzdącami? Co było najfajniejszego w świętach Bożego Narodzenia?

Golec uOrkiestra - Czekaliśmy aż pierwsza gwiazdka zabłyśnie na niebie. No i u nas jest taka tradycja, że pod choinkę przynosi aniołek prezenty. Trzeba było gdzieś wyjść, aniołek już wszedł, gdzie wszedł? Jak wszedł? Którędy? Prezenty były pod choinką, no i faktycznie, to był magiczny okres.

Marzena Rogalska - Czy wy musieliście mieć zawsze to samo?

Golec uOrkiestra - Większości mieliśmy podobne, albo wspólne zabawki. Ale np. Łukasz miał czapkę w kolorze różowym, a ja w niebieskim.

Marzena Rogalska - Łukasza wrobili w różowy kolor?

Golec uOrkiestra - Tak z pomponem.

Marzena Rogalska - Ee Zyk Zyk marcheweczka. Który facet w różowej czapce chodzi?

Golec uOrkiestra -

Raz dostaliśmy narty, które były za duże. Czekało się faktycznie na te cytrusy, bo tego nie było.

Marzena Rogalska - O nie było, ja też to pamięta,

Golec uOrkiestra - Jakaś pomarańcza, tak pachniała.

Marzena Rogalska - Właściwie była raz do roku prawda?

Golec uOrkiestra - Tak. Raz do roku była pomarańcza.

Marzena Rogalska - My, dzieci komunizmu pamiętamy te czasy. Trochę kombatanctwa nam tutaj nie zaszkodzi.

Golec uOrkiestra - Pamiętam, że zawsze wieszaliśmy cukierki na choince, ale przed wigilią nie było już żadnego. Wszystkie zjedliśmy. Wszystko zjedzone i same papierki tak wisiały puste. Raz ktoś tam, chciał się poczęstować i nie trafił na żadnego. My zawsze w wigilię z rana, chodziliśmy po ciotkach, wujkach, właśnie kolędować po najbliższej rodzinie.

Jest taka w Milówce tradycja, że w wigilię rano, młodzi chłopcy chodzą, młodzi jurni, chodzą po domach i winszują. Jest nawet taki przesąd, że kobiet w wigilię do południa nie można puszczać.

Marzena Rogalska - Moja mama absolutnie stosuje się do tego przesądu. Ja to przejęłam na siebie. Ja dzisiaj z wami się spotkałam i będę miała szczęście przez cały rok.

Golec uOrkiestra - I to podwójne.

Marzena Rogalska - Podwójne dzięki Pawłowi i Łukaszowi.

Golec uOrkiestra - W każdym razie, chce dodać tyle, że chodząc po tych sąsiadach, wujkach, ciotkach, właśnie do babci Helenki, pierwsi zaczęliśmy kolędować. Dostawaliśmy takie drobne grosiki, za które kupowaliśmy prezenty, rodzeństwu, rodzicom. Drobne bo drobne. Jeszcze sklepy w wigilię były czynne w Milówce. Cokolwiek się tam kupiło. Perfumik Brutal. Takie wiadomo, coś drobne.

Marzena Rogalska - Jakich zwyczajów przestrzega się w waszych domach?

Golec uOrkiestra - Pod obrusem, pod każdym talerzem muszą być pieniądze. Sianko musi być. My dajemy jeszcze koszyk z burakami, ziemniakami pod stołem.

Marzena Rogalska - Co symbolizuje?

Golec uOrkiestra - To się generalnie dzieli tym posiłkiem, ze zwierzętami, które się tam ma w zagrodzie, ale już tego mamy coraz mniej. Teraz to już pies Burek został. No i jest chleb, odkraja się piętkę, z piętki wydłubuje się środek, tam się daje kolorowy opłatek z miodem dla zwierząt.

Jest osobny talerz i zawsze pierwsza łyżka z talerze, nie wędruje do nas, tylko do tego talerza. To jakby dzielenie, się z tymi zwierzątkami. Tak idziemy psy to dać później. Rzekomo że mówi ludzkim głosem - ja słyszałem! Po północy, pozdrawiał mnie. - Po pasterce słyszał. Pościmy też. Ryba, śledzik w dzień.

Międzynarodowa wigilia

Marzena Rogalska - Tak sobie myślę, że wy nigdy nie przeżyliście takiej kameralnej wigili, zawsze było was dużo?

Golec Orkiestra - Raz była taka wigilia, jak pracowaliśmy za granicą pamiętam w Niemczech, czy w Holandii. W tedy mieliśmy taką wigilię po raz pierwszy poza domem. Sami sobie organizowaliśmy tą kolację, mieliśmy tam ludzi z Afryki, z Brazylii, Niemcy, Włosi, Argentyna z Rosji. Taka międzynarodowa wigilijka. Dla nich pewne rzeczy były nowe, umówiliśmy się tak, że oni coś swojego zrobią, my swojego.

Marzena Rogalska - Co zrobiliście? Potrafiliście coś zrobić? No tak wy pomagacie żoną.

Golec uOrkiestra - Myśmy barszcz zrobili, z Jasiem Fasolką, u nas się je właśnie barszcz z Jaskiem Fasolka i rybę smażyliśmy, ale karpia nie zdobyliśmy niestety tam, tylko jakieś inne ryby. Oni bardzo się dziwili naszej kapuście.

Mówili, że to jest zepsuta kapusta. Nie no, tego się nie da jeść.

Marzena Rogalska - Panowie, to barszcz czy grzybowa?

Golec uOrkiestra - Jedno i drugie mamy w domu, ale zaczynamy od grzybowej. Z własnego ogródka grzybki, spod brzózek.

Marzena Rogalska - Kapustka zepsuta, jak to mówią.

Golec uOrkiestra - Łazanki, łazanki.

Marzena Rogalska - Łazaneczki.

Golec uOrkiestra - Właśnie mama co roku robi te łazaneczki, też właśnie grzyby suszone, także przepyszny zapach się rozchodzi po całym domu. Na pewno w galarecie od jakiegoś czasu mamy rybki w różnych postaciach. Pstrąg. Groch z fasolą.

Marzena Rogalska - Groch z fasolą to tez podstawa.

Golec uOrkiestra - Uwielbiam groch z fasolą i kaszą. Rybka po grecku.

Marzena Rogalska - Rybka po grecku, to ja akurat nie przepadam. Pierogi występują na stole?

Golec uOrkiestra - Też pierogi. Zdecydowanie. Ja też uwielbiam, ale to jest przepis teściowej, karp robiony z rodzynkami. Krótko mówiąc na słodko, zapiekany w piekarniku z bułka tartą, rodzynki, marchewka. Coś pysznego.

Marzena Rogalska - Słuchajcie, jak wy pozakładaliście swoje rodziny, to czy dalej dążycie do tego żeby wszyscy byli razem na wigilię?

Golec uOrkiestra - Co roku ta wigilijka jest praktycznie u kogoś innego. Raz u mamy, raz u Pawła, raz u mnie, brat z Warszawy przyjeżdża.

Marzena Rogalska - Ale jednak staracie się być razem?

Golec uOrkiestra - Tak oczywiście. Święta to rodzinnie, razem. W jeden dzień u brata, w drugi u mamy, żeby te siły porozkładać, bo faktycznie około 20 osób zasiada przy wigilijnym stole, więc trochę tej roboty jest. Mamy gdzieś zdjęcie, jak te pierogi były lepione, cztery takie duże stoły, które mają trzy metry długości.

Marzena Rogalska - To ile takich pierogów Pawle? 300?

Golec uOrkiestra -

Spokojnie, spokojnie. Pięć osób naprawdę przed 4 godziny ma co robić. My w ogóle na święta bijemy świnkę, mamy swoje wyroby.

Marzena Rogalska - Szczęśliwą ekologiczną świnkę?

Golec uOrkiestra - Choinkę z własnego lasu. Zawsze latem idziemy sobie upatrzyć - a to teraz Ty będziesz moja i w tą wigilię, ozdobą centralnie w pokoju.

Marzena Rogalska - Naprawdę celebrujecie ten czas.

Golec uOrkiestra - Jeszcze uwielbiam kompot z pieczorek, czyli suszone owoce.

Marzena Rogalska - Pieczorek?

Golec uOrkiestra - Tylko nie pieczarki, kompot z pieczorek, upieczonych inaczej owoców. Gruszka, jabłko i śliwka.

Codzienne pielgrzymki do domu Golców.

Marzena Rogalska - Czy zdarzyło się, że do waszego domu w Milówce, zawitał ktoś obcy i zajął to puste miejsce przy stole?

Golec uOrkiestra - Byli znajomi którzy się zapowiedzieli, ale żeby ktoś z ulicy wszedł to raczej To miejsce jest zawsze przygotowane.

Marzena Rogalska - Myślicie że w nas jest taka otwartość na tego kogo zostawiamy to puste nakrycie, czy tylko zostawiamy bo jest taki zwyczaj?

Golec uOrkiestra - Nasz dom jest zawsze pełen ludzi, także my jesteśmy przygotowani. Codziennie są wycieczki, które objeżdżają Wisłę, później Milówkę, ze względu na Adasia Małysza.

A Wisła i Milówka, to są dwie ze sobą sąsiadujące gminy. Automatycznie muszą Golców odwiedzić, codziennie pielgrzymki do naszego domu wchodzą.

Marzena Rogalska - Czyli gdyby ktoś zapukał, dzień dobry nazywam się Zofia Nowak, to wasza mama by powiedziała proszę bardzo, tu jest nakrycie, barszczu, grzybowej. Tak by się zachowała?

Golec uOrkiestra - Jedzenia by starczyło spokojnie, wydaje mi się, że nie byłoby z tym problemu, bardzo gościnną osobą jest, zresztą my też. Jakoś dalibyśmy radę.

Marzena Rogalska - Panią Irenkę, bardzo serdecznie pozdrawiamy.

Słodka tradycja

Marzena Rogalska - Kto u was pierwszy przemawia, składa życzenia i wyciąga opłatek?

Golec uOrkiestra - Najstarszy, który jest przy stole, czy babcia, wcześniej nasz tata jak żył, mama teraz.

Marzena Rogalska - Wspominacie tatę głośno, czy cichutko każdy w sercu?

Golec uOrkiestra - Tak. Głośno. Zawsze wszystkich co odeszli wspominamy. Modlimy się zanim wigilia się rozpocznie, już taka wieczerza, to jest modlitwa. Później są życzenia, mama składa wszystkim tam, a późnij my już sobie.

Opłatek zawsze jest posmarowany miodem.

Marzena Rogalska - Słodka tradycja.

Golec uOrkiestra - Także my się dzielimy na słodko. Później podczas kolacji omawiamy jak był ten rok. Taki bilans, co wyszło, co nie wyszło, jakie plany kolejne. W tedy też mamy rodzinne wspólne firmy więc.

Marzena Rogalska - Ale to miło sobie tak pogadać, to się nam udało, to nie. Nad tym trzeba popracować.

Golec uOrkiestra - Zawsze robimy sobie coś takiego podczas wigilii.

Marzena Rogalska - Chłopaki, tęsknicie za tatą? Zwłaszcza w takim czasie?

Golec uOrkiestra - Nasz tata stosunkowo szybko zmarł. My byliśmy w 7 klasie szkoły podstawowej. Także było czterech braci, mama sama, jeszcze pracująca i nagle taka tragedia. Nagle też zmarł, bo chorował niecały miesiąc, szok. Także wspominamy. On zmarł miał 64 lata. Człowiek taki kurcze niesamowity, bardzo mądry przede wszystkim. Bardzo mądra osoba, oczytany. On cały czas przy książkach siedział, zresztą trenował boks przed wojną. Przede wszystkim o dwie głowy wyższy od nas. Prawie jak Pudzian. No dla młodych chłopaków, to kawał faceta.

Marzena Rogalska - Jak zapamiętaliście tatę, właśnie z tego czasu świątecznego? Czy wesołkował, czy był refleksyjny?

Golec uOrkiestra - On nie był wylewną osobą, z tego co pamiętam. Natomiast zawsze, mocnym postawionym głosem, przemawiał żeby do wszystkich dotarło, to też jest bardzo ważne.

Składał życzenia i rozpoczynał modlitwą zawsze. Ale zawsze mówił że te 11 potraw czy 12, to jest za dużo.

Że to niezdrowo tak tyle jeść, tak mówił że tak po trzy, czterech. No żeby nie przesadzać z tym jedzeniem.

Marzena Rogalska - Myślę sobie, że jak wasz tata patrzy na was z góry to jest na pewno szczęśliwy, że macie takie życie, jesteście pracowici i tak wam się udaje. No bo na pewno jest z was dumny, że rodzina trzyma się razem. To czas, żeby namiastka była tego wieczoru wigilijnego.

Życzenia.

Marzena Rogalska - Panowie, czego wam życzyć?

Golec uOrkiestra - Nasza babcia Helenka mówiła, że życzy nam lekkiej roboty.

Marzena Rogalska - Lekkiej roboty? I zdróweczka.

Golec uOrkiestra - Zdrowie. Jak będzie zdrowie to wiadomo, będzie grało i buczało.

Marzena Rogalska - Bądźcie dobrzy dla swoich żon, dla dzieci. Grajcie pięknie i radujcie nasze serca.

Golec uOrkiestra - Dziękujemy.

My też życzymy, przede wszystkim spokojnych i błogosławionych świąt. Zdrówka, poszanowania, dużo miłości w ten piękny czas. No i kolędujmy.

Marzena Rogalska - Kolędujmy. Wasza ulubiona kolędziołka? Czy wy macie taką?

Golec uOrkiestra - Wśród nocnej ciszy!

Marzena Rogalska - Zaintonujemy? Kawałeczek, na pożegnanie?

Golec uOrkiestra - ( Śpiew ).

Marzena Rogalska - Wesołych Świąt.

Golec uOrkiestra - Wesołych Świąt.

Kliknij i posłuchaj wywiadu z Golec uOrkiestra! >>>

Słuchaj programu Marzeny Rogalskiej " Co mi powiesz jak Cię złapię?! " w każdą sobotę od 10:00 do 12:00, tylko w Radiu Złote Przeboje!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!