Doda - wywiad EXTRA!

W sobotnie przedpołudnie Gościem Marzeny Rogalskiej była Królowa polskiej muzyki pop - Doda! W tej gorącej rozmowie opowiada o swoich wakacyjnych pikantnych przygodach i zdradza swoje muzyczne plany...

Punktualna Doda

Marzena Rogalska - Doda witam Cię serdecznie i na początku muszę powiedzieć, że jestem w totalnym szoku. Wiesz dlaczego?

Doda - Nie. Witam.

Marzena Rogalska - Dlatego, że byłaś absolutnie punktualna, a ja zostałam jeszcze trochę mentalnie w czasach, kiedy się spóźniłaś.

Doda - To jest przypadek. Staram się być konsekwentna i zawsze spóźniać natomiast, wyjątek potwierdza regułę jedynie. Ale, ponieważ darzę Cię ogromną sympatią, postanowiłam się nie spóźnić tym razem.

Marzena Rogalska - Jesteś w dobrym nastroju w Nowym Roku?

Doda - Będę w dobrym nastroju, jak będę jedną nogą na plaży np. na Kostaryce. Wymyślam sobie kolejne destynacje, ponieważ nie pasuję jeśli chodzi...

Marzena Rogalska - Nie pasujesz do tego klimatu?

Doda - Nie, nie pasuję do tego klimatu. Szeroko pojęte słowo klimat.

Marzena Rogalska - To rozumiem, że nie chodzi tylko o warunki atmosferyczne, ale również mentalne.

Doda - Również. Dokładnie.

Doda fot. KapifDoda fot. Kapif Doda fot. Kapif

W co lubi dmuchać Doda?

Marzena Rogalska - Muszę rozpocząć nasze spotkanie, że muszę Ci powiedzieć Dodo, śmiesznie w wołaczu brzmi Twój pseudonim artystyczny.

Doda - Tak, tak, tak Dodo. Marzena Rogalska - Muszę Ci powiedzieć, że za każdym razem jak mam przyjemność spotkania z Tobą, czy to w telewizyjnym, zazwyczaj telewizyjnym. Za każdym razem jak mam przyjemność spotkania z Tobą w jakimś programie telewizyjnym, to rozdzwaniają mi się telefony i pytają mnie ludzie: czy ona jest taka naprawdę? Nie chcą mi wierzyć, jak mówię "tak". Ona nie ściemnia, ona nie gra, ona naprawdę taka jest.

Doda - No jest to rzeczywiście zadziwiające, szczególnie, że nie spotykamy często takich ludzi, którzy byliby mieszanką spontaniczności, nietuzinkowego charakteru, odwagi. Marzena Rogalska - Pewności siebie.

Doda - Zazwyczaj obcujemy ze smutnym narodem. Ostatnio jadę sobie samochodem, godzina 12, piątek bla bla bla. Z kolegą tudzież z koleżanką, bo jest Drag Queenką, więc w tedy koleżanką. Jemy sobie sushi, zatrzymuje mnie policja i pytam się, czy coś się stało? No to już nie wiadomo co się stało, to się okaże. Mówię acha, fajnie, fajnie, czyli prawie wchodzimy taki tryb jasnowidzenia. Czy piła pani alkohol? Nie. No to robimy teścik. Ja mówię spoko i się śmieję. Fajnie, lubię dmuchać w różne rzeczy, naprawdę tym razem też się nie zawaham. Już jest obrażony, że zaśmiałam się zaśmiać.

Marzena Rogalska - Zaśmiałaś się zaśmiać i masz dobry humor, że nie wystraszyłaś się?

Doda - Skończyło się na tym, że zrobiliśmy jak wyszło, że mam trzy zera, to robiliśmy testy na zawartość

Marzena Rogalska - Narkotyków?

Doda - Narkotyków. Jak już wyszło, że nie posiadam absolutnie nic w organizmie, oprócz dobrego samopoczucia, zadałam mu takie pytanie, które naprawdę krąży w mojej głowie od kilku lat, ale tym razem samo wyrwało mi się z ust. Proszę pana, czy naprawdę pan uważa, że w Polsce trzeba być pod wpływem narkotyków, żeby być pozytywnie nastawionym do świata, żeby do kogoś się uśmiechać i się cieszyć najnormalniej w świecie. Czy wszyscy muszą mieć permanentnie g*wno pod nosem, żeby nie rzucać się w oczy i żeby być normalną osobą?

Marzena Rogalska - Lub jak to mówią focha w gębie. I co odpowiedział Ci ów policjant? Doda - Nie no nic nie odpowiedział, bo od początku nie miał mi nic do powiedzenia oprócz dziwnych zarzutów i szukania sensacji. W takim my kraju żyjemy, gdzie uśmiech i pozytywne nastawienie do świata kojarzy się niezbyt pozytywnie, paradoksalnie. Dlatego jak pytają czy ona taka naprawdę jest, to się nie dziwię. Nie dziwię bo jest to unikat.

Wpadki Dody

Marzena Rogalska - Co Cię wytrąca z równowagi, a właściwie to jest tak, że rzadko kiedy tracisz rezon i rzadko kiedy coś wytrąca Cię z równowagi. Doda, o Tobie mowa. Ja tu zrobić program, jak opowiedzieć o historii która Cię zaskoczyła, jak Ciebie nic nie zaskakuje?

Doda - No rozmawialiśmy przed chwilą o tym, czy coś rozbawiło mnie na scenie, czy coś mnie zezłościło na scenie i to rzeczywiście jest ciężkie do zapamiętania, gdyż dzieje się to non stop. Moje prosperowanie na scenie polega na tym, że jest bardzo spontaniczne, naturalne i głównie fani przychodząc na moje koncerty, oczekują naturalnych odruchów z mojej strony. Więc tam nic nie jest przemyślane wcześniej.

Marzena Rogalska - Podobno permanentnie zapominasz tekstów swoich piosenek, a przecież to Ty piszesz teksty piosenek.

Doda - No i to jest najgorsze, tak się dzieje. Nawet na koncercie w Sopocie bardzo ważnym, niezwykle ważnym. Niezwykle ważne persony siedzą w pierwszych rzędach i rzeczywiście zapomniałam tekstu.

Marzena Rogalska - Jaka piosenka?

Doda - "Znak pokoju" dedykowana Papieżowi.

Marzena Rogalska - Co zrobiłaś?

Doda - No jak to? Dopisałam swój.

Marzena Rogalska - Dopisałaś i zgadzało się?

Doda - Zapomniałam tekstu, jest zaje*iście bla, bla. Nikt się nie śmiał oprócz mnie, nawet gitarzysta, w związku z powyższym mam bardzo dziwne poczucie humoru.

Marzena Rogalska - Takie ulubione historie ludzkości, to są jak się pierś odsłoni.

Doda - Ale to mi cycki wychodzą non stop. Stroje są szyte głównie dlatego, żeby odsłaniać jak najwięcej. Gdyby nie odsłoniły, to bym była bardzo zdziwiona i bym zbulwersowana. Mało tego bym nawet obcięła pensję mojemu krawcowi. W związku z tym, to też jest wpisane w mój szary żywot.

Marzena Rogalska - Ale dobrze, skoro tak powiedziałaś. Ja widziałem Cię na telekamerach śpiewająca na żywo, na różnych takich imprezach, a na koncercie nigdy nie byłam. To ja udam się specjalnie, żeby sprawdzić, czy naprawdę Twoje piersi wyskakują Ci non stop, czy tylko tak po prostu kokietujesz?

Doda - Nie, nie kokietuję. Zapraszam Cię bardzo serdecznie. Wszyscy, którzy przyszli na mój koncert, są pod ogromnym urokiem mojej osoby, dożywotnie zostają moimi fanami, mojego talentu konferasjenki, którą prowadzę na scenie. Ale musisz wiedzieć, że Twoje życie nie będzie takie jak wcześniej. Musisz być przygotowana na to.

Marzena Rogalska - Jestem przygotowana.

Doda - Rozumiem.

DodaDoda Doda

Największa pokusa Dody

Marzena Rogalska - Dziś w sobotnie przedpołudnie moim gościem jest Doda.

Doda - Taaaak! Sama jestem podekscytowana swoją osobą, gdyż jestem swoim największym fanem.

Marzena Rogalska - I przyjacielem. Słuchaj, a propos tytułu, bo mi się spodobał Twojej płyty ostatniej "7 pokus głównych". Największa pokusa, z którą nie dajesz sobie rady to?

Doda - No pokusa jest taka, żeby zrobić coś aby zawsze być, istnieć, czyli pokusa nieśmiertelności. Marzena Rogalska - Powa?

Doda - Powa. Marzena Rogalska - A nie nudziło by Ci się?

Doda - Ja się sobą nigdy sama nie nudzę. Jestem kopalnia pomysłów, miałabym na każde stulecie inny pomysł.

Marzena Rogalska - XX wieku jaki na przykład?

Doda - Nie wybiegam tak w przyszłość dlatego się zaskakuję. Nie jestem osobą, która coś planuje. Co stulecie, wyglądać również jak seks bomba, ale wiesz inny zestaw.

Marzena Rogalska - Młodo, młodo. To życzenie nieśmiertelności zakłada, że się nie starzejesz nigdy? O to mi chodzi.

Doda - Nie. Chciałbym za każdym razem liznąć innego wieku.

Marzena Rogalska - Czyli w XX wieku jesteś seks bombą, ale czterdziesteczką taką fajną?

Doda - Dokładnie, chciałbym mieć skalę porównawczą.

Marzena Rogalska - Dziewczyno, Ty dobrze kombinujesz.

Nieśmiertelna Doda?

Marzena Rogalska - Na początku nowego 2012 roku Doda wyznała, że jej największą pokusą jest nieśmiertelność, że na każde stulecie miałaby inny, fajny pomysł. Wbrew pozorom nie jest to związane z lękiem przed śmiercią, takim podstawowym lękiem, z którym każdy z nas się boryka.

Doda - Nie, to nie chodzi o aspekty o śmierci, bólu, cierpienia, tylko i wyłącznie takiej świadomości biegnącego czasu i tego, że dużo jest fajnych rzeczy do poznania, przeżycia. Czasami ma takie chwile, kiedy wiem co to znaczy stagnacja, marazm i takie dziwne zakotwiczenie się w bezmyślnym nicnierobieniu albo w bezmyślnej wygodzie. Ostatnio opowiadałam to swoim przyjaciółkom, które nie wiedziały jak mają się zmobilizować żeby zrobić coś w swoim życiu i iść dalej, bo bały się zmian. Ja wtedy za każdym razem zamykam oczy i wyobrażam sobie, że mam 70-80 lat i leżę na łożu śmierci. Mniemam, każda z osób, które były głodne życia i przeżywały wiele, zazwyczaj myślą sobie - gdybym miała te 20 lat znowu, 25, jak inaczej bym to wszystko zrobiła, jak inaczej bym się cieszyła z tego wszystkiego, jak inaczej pokierowałabym swoim życiem, mając już to doświadczenie. Ja wchodzę wtedy w stan tej 80latki i mam to takie niesamowite pragnienie posiadania tych 20kilku lat. Otwieram oczy i wyobrażam sobie, że cofnęłam się w czasie i mam te 80 lat i wtedy cofam się w czasie. Mając tą świadomość, cisnę do przodu i mam energię do działania. My zapominamy, że zaraz umrzemy i będziemy starzy, i zaprzepaszczamy wiele, wiele szans. Mając codziennie z tyłu głowy tą świadomość, jesteśmy dużo bardziej odważni. Dlatego ja nie boję się życia i chciałabym przeżyć jak najwięcej. Dlatego chciałabym być nieśmiertelna. Ale znalazłam na to inny sposób - nieśmiertelność poprzez mój artyzm.

Marzena Rogalska - 7 pokus głównych. Jakiś szał jest na punkcie piosenki XXX!

Doda - Jest szał, bo to jest fajna piosenka.

Marzena Rogalska - A tematy Twoje ulubione to jest miłość, miłość, miłość, niezależność ? Doda - nie miłość, nienawiść, wszystkie skrajne emocje które mną szarpią. Ja wcale nie jestem synonimem harmonii. Ciężko jest mnie wyprowadzić z równowagi, bo zazwyczaj mam nad wszystkim kontrolę i mam tysiąc odpowiedzi na jedno pytanie.

Marzena Rogalska - To prawda - jesteś mistrzynią riposty.

Doda - To prawda, nie będę fałszywa i skromna. Ale nie jestem spokojna wewnętrznie. Targają mną różne emocje.

Marzena Rogalska - Napisałaś piosenki na ostatnią płytę i czujesz wtedy, przez jakiś rodzaj spokoju, ulgi?

Doda - Nie! Co Ty! Ciśniesz, masz termin. Marzena Rogalska - Nie czujesz spokoju? Wiesz, każdy artysta mówi - o, to jest moje ostatnie dziecko...

Doda - Nie, ja tak nie mam. Podchodzę do tego bardziej młodzieżowo - jest tekst, jest termin, siadasz i robisz.

DodaDoda Doda/MD/Forum

Mów do mnie Doda

Marzena Rogalska - Co mi powiesz jak Cię złapię, Dodo

Doda - Zależy za co.

Marzena Rogalska - Doda, wiesz, że Twoja pewność siebie i Twój niewyparzony język - tak to nazwijmy, kolokwialnie - powodują, że ludzie się Ciebie boją? Masz świadomość, że ludzie się Ciebie boją?

Doda - Tak, mój partner mi to ciągle przypomina. Ja tego nie zauważam w takim razie. Moja mama jest wielką dyplomatką i bardzo ubolewa nad tym, że ta cecha charakteru nie została wyssana z mlekiem matki. Natomiast, poszłam całkowicie w ojca. Mój ojciec jest

Marzena Rogalska - Bezkompromisowy.

Doda - Jest bardzo szczery, bezpośredni, walczy o ideały, mówi prawdę. Dzięki temu jest wyzwolonym, wolnym człowiekiem, bo człowiek prawdy jest człowiekiem wolnym.

Marzena Rogalska - Pamiętam, jak kiedyś robiłam z Tobą wywiad do programu telewizyjnego i ze trzy razy powiedziałam do Ciebie "Dorota", a Ty: "Sorry, jak jeszcze raz powiesz do mnie "Dorota", to mnie szlag trafi! Mów do mnie "Doda"!"

Doda - Po to jest pseudonim artystyczny, żeby go używać. Nie sądzę, żeby do Madonny ktoś mówił po imieniu

Marzena Rogalska - Okej, dobra, nauczyłam się!

Doda - czy do Lady Gagi tak samo. Oczywiście w Polsce są inne zasady. Artysta, wiesz no, rządzi się swoimi prawami, no i fajnie by było, gdyby ktoś to uszanował. Szczególnie dziennikarz, bo żyjemy w jakiejś tam symbiozie.

Gwiazdy tańczą na lodzie

Marzena Rogalska - Pięknie się gawędzi, właśnie Doda się rozkręciła i zaczęła coś mówić o programie "Gwiazdy tańczą na lodzie". Co tam narozrabiałaś? Zresztą tam właściwie nie było programu, żebyś czegoś, wiesz, jakiegoś małego skandaliku nie popełniła.

Doda - Wszyscy Ależ od razu skandal! Ja po prostu byłam barwnym ptakiem tego programu...

Marzena Rogalska - Na różowym tronie.

Doda - Dokładnie i za każdym razem chciałam zaskakiwać swoich telewidzów, naszych telewidzów. Nie szło to w parze z entuzjazmem prowadzącej (przyp. red. Justyna Steczkowska) i producentów, gdyż prowadząca powiedziała, że jest pod silnym wpływem leków uspokajających i jeżeli ja nie obiecam, że nie będę wywijać żadnych numerów, to ona nie wychodzi na lód absolutnie. Może gdyby nie wyszła na lód, to byłoby to dla naszego ogólnego dobra, gdyż jeździła na lodzie pługiem. No, ale ciężko jeździć w sukni obcisłej do kostek, czerwonej, balowej, no ale rozumiem przywiązania do image'u. Natomiast rzeczywiście z producentami miałam trochę pod górę, bo za każdym razem jak siadałam na swoim tronie, bo oczywiście, na czym innym mogłam usiąść Marzena Rogalska - No, królowa zawsze zasiada na tronie.

Doda - To wyglądało żenująco, ponieważ jako jedyna absolutnie nie znałam się na tańcu na lodzie, siedziałam po środku, jak prowadząca jury i jeszcze na tym tronie. No, teraz jak sobie pomyślę z perspektywy czasu, to moi koledzy z jury, którzy interesują się tym i znają się na tym, no musieli mieć ogromny dystans do siebie, żeby się nie obrazić o to. No, a producenci codziennie, przepraszam, co tydzień przed każdym programem biegli do mnie 5 sekund przed wejściem: "Co Ty tam masz w ręku?! Natychmiast musisz nam pokazać!" A ja już się nauczyłam na błędach, że jeżeli mam jakiś prezent dla prowadzącej, a bardzo lubiłam ją zaskakiwać prezentami, to musiałam go przynosić okrytego w szmatkę, ażeby nikt mi go nie zabrał i żebym mogła powiedzieć, że tam na przykład są Marzena Rogalska - Żeby nie zepsuł Ci niespodzianki, prawda?

Doda - Dokładnie, dokładnie tak.

Marzena Rogalska - A to jakie tam miałaś prezenty?

Doda - Na przykład pani prowadząca udzieliła cudownego wywiadu poczytnej gazecie, że ona jest królową tego programu. No więc doszłam do wniosku, że chce być bardzo królową, no to ja jej to ułatwię. No więc przyniosłam jej 1:1 z tektury wyciętą mą postać z wyciętą mą głową i powiedziałam jej, że: "Proszę, chcesz być królową, wsadzaj sobie codziennie głowę w tę tekturkę i patrz w lustro. Marzena Rogalska - Doda, bałabym się z Tobą zadrzeć. Na Boga jedynego!

Doda - No niestety nie przyjęło się to z entuzjazmem. Pani prowadząca poprosiła o zmianę garderoby w innym skrzydle, ale to nie ostudziło mojego zapału. Wtedy stwierdziła, że nie jesteśmy ona nie będzie zniżać się do poziomu i ona nie jest .. ja nie jestem na tej samej półce piosenkarek co ona. Więc wystrugałam sobie półkę, na której umieściłam jej cztery głowy, a po środku była moja. I tak prowadziłam cały program, będąc już na tej samej półce, o czym marzyłam od zawsze. Marzena Rogalska - Doda, co za łobuz, co za łobuzica naprzeciwko mnie siedzi!

Doda - To się inaczej mówi. Jak to mówiła koleżanka mojej babci: "Obuz, co za obuz"

DodaDoda Doda/KRZYSZTOF ZATYCKI/Eastnews Wakacyjna przygoda Marzena Rogalska - Co mi powiesz jak Cię złapię na wakacjach, Doda?!

Doda - Miałam historię, historię naprawdę swojego życia. Byłam na wakacjach ze swoim chłopakiem i był moment małego kryzysu, nie odzywaliśmy się do siebie. Siedzimy w knajpie na Karaibach, no i jesteśmy świadkiem jak kilku Portugalczyków młodych, dosyć wstawionych przysiada się do różnych stolików różnych zagranicznych par i zaczyna się z nich naśmiewać. No i moje pierwsze słowo od dwóch dni do mojego chłopaka brzmiało : "Słuchaj, wiesz, jak do nas przysiądą się, to musimy tak im pocisnąć, żeby weszło im to w pięty, żeby zapamiętali sobie do końca życia. I już jak będą chcieli z kimś pogrywać, to zapamiętają naszą parę. I po pięciu minutach przysiada się do nas samiec alfa tejże grupy, czyli Louis i pyta się skąd jesteśmy. No to Z Rosji? Nie, nie, nie z Rosji. Z Izraela? Nie, nie z Izraela. No to skąd? Wiesz co, nie możemy Ci powiedzieć skąd jesteśmy ze względu na profesję, którą się zajmujemy. Ja siedzę w kostiumie kąpielowym, mój chłopak przypakowany również siedzi obok mnie, też w kostiumie.

Marzena Rogalska - Obrazek niczego sobie. Sexy, no

Doda - "Ale czym się zajmujecie, że nie możecie powiedzieć?" "No, pracujemy w branży erotycznej " A facet: "Co?? Jak to jest możliwe?? Jesteście.. pracujecie w branży erotycznej?" "Tak, pracujemy w branży erotycznej. To jest aktorka " Ja od razu cyk biust do przodu. "A ja jestem producentem filmowym, właściwie również reżyserem w tym tygodniu, gdyż kręcimy tutaj jeden z odcinków naszego filmu pornograficznego. Może byś miał ochotę wystąpić?" "Pewnie, że chcę wystąpić w tym odcinku!!!" Mój chłopak mówi: "No to się świetnie zgadza, bo właśnie obserwujemy cię od jakiegoś czasu i moja aktorka doszła do wniosku, że ty jej się najbardziej podobasz" "Yes? You like my muscles? you like my muscles?" do mnie mówi. A ja: "O Boże, zapytaj się, jaki ma sprzęt" Mój chłopak pyta się: "Dobrze, tylko musimy wiedzieć o jakichś takich konkretach, żeby wiedzieć, czy bronisz się przed kamerą." No on mówi: "No sixteen, seventeen, eighteen, nineteen yyy" (śmiech) Ja mówię: "Wow! To w zależności od potrzeb widzę. Nie, dla mnie za mało" I wstaję, i wychodzę. Tamten zdesperowany mówi: "Gdzie ona idzie, dlaczego ona wychodzi, czemu ona wychodzi?! Ja chcę nagrać ten odcinek!" Mój facet mówi: "No wiesz co, ona przemyśli tę sprawę, natomiast my się spotkamy jutro o 15tej, podpiszemy tutaj umowę. Musisz mi powiedzieć, ile chcesz za to pieniędzy. A on: "Pieniędzy?! Man, she's hot! Zero, zero! Robię to za darmo!" Nie wierzymy własnym uszom, śmiejemy się, śmiejemy, wracamy do tej samej knajpy za dwie godziny po wino i widzę, jak ten Louis biegnie zabijając się o własne nogi z plaży, wołając nas i przy całej plaży mówi, że on nie chce czekać do jutra. On nie chce czekać do jutra, on chce nagrywać to teraz, już. Czy ja mogę z nim iść do pokoju i sprawdzić, czy ten jego sprzęt się nadaje. Żebym ja sama zadecydowała. Cała plaża się patrzy, na mnie, na niego, na mnie, na niego. W tym momencie mój facet parska ze śmiechu. Ja nie wiem, jak mam ratować sytuację, żeby on nadal wierzył w tę naszą historię, więc biorę szybko jego rękę, kładę sobie na biust i mówię: "Wiesz co, nie martw się, na pewno będzie okej, nie?!" A on mówi do mojego faceta: "No dobra, a ty jaki masz?" "25" "Niemożliwe, a jak on ma 25!" I mnie cyk za swój, przepraszam, ja muszę to powiedzieć, żebyś sobie wyobraziła całą tę historię. On mnie bierze za swoje krocze, trzymam za krocze swojego faceta i każe mi porównywać. Ja mówię: "Sorry, skarbie, ale jestem w takiej trochę niegrzecznej sytuacji." Na mnie się patrzy cała plaża, po czym mówię: "Wiecie co, nie, ja już odchodzę z tej historii" (po polsku) I idę do mojego hotelu.

I teraz sobie wyobraź sytuację. Facet jest zdesperowany, chce na maksa zagrać w tym filmie pornograficznym. Nie chce za to pieniędzy, bo spotkał dziewczynę, która bardzo mu się podoba. I teraz cała plaża, godzina wieczorna, wszyscy się patrzą, po czym on już nie wie, co ma zrobić, ściąga gacie do kostek, stoi z p*ndolem na wierzchu i krzyczy: "That's all I have!" "O Boże, Błażej, błagam Cię, powiedz mu prawdę!" On mówi: "Wiesz co, śmiałeś się przez pół wieczoru z innych ludzi, więc postanowiliśmy pośmiać się z ciebie. To nie jest aktorka, jesteśmy parą, bardzo się kochamy, ale chcieliśmy sobie zrobić z ciebie jaja, co się udało, bo właśnie stoisz z p*ndolem na wierzchu przy całej plaży."

Chwile wzruszenia

Marzena Rogalska - Nie mogę dojść do siebie po opowieści wakacyjnej Dody, koleżanki mej. Nie mogę dojść do siebie. Powiedz, przyjmujesz krytykę? Na przykład zespołu? Bo ja czasem mam takie wrażenie, że oni chodzą wokół Ciebie na palcach

Doda - Ależ tam nie ma co krytykować! Marzena Rogalska - Ja z Tobą zwariuję! A co Cię najbardziej wzrusza w takim razie?

Doda - Łamie mnie niewątpliwie krzywda zwierząt, bo ja jestem bardzo taka wiesz, psiara i w ogóle. Za pan brat ze zwierzętami. Mam wrażenie, że lepiej się rozumiem z nimi niż z ludźmi, zresztą to chyba ma większość ludzi, którzy kochają zwierzęta. Wzruszają mnie starsi ludzie. No i to chyba na tyle.

Marzena Rogalska - A z tą taką ciepłotą serca i tą niebywałą wyrozumiałością Wanda Rabczewska Cię wzrusza?

Doda - Nie, nie, nie. To wzrusza wszystkich innych, bo oni nie wiedzą, jaka jest naprawdę. Ona się tylko tak uśmiecha w telewizji. A tak naprawdę musiałam po kimś odziedziczyć tę cholerę w sobie i to niewątpliwie po mojej mamie. Pozdrawiamy Cię, mamo.

Marzena Rogalska - Tak, pozdrawiamy Cię, pani Wando kochana Rabczewska. I wracamy już za chwilę.

Płyta symfoniczna

Marzena Rogalska - Doda, powiedz mi o swoich planach. Mówiłyśmy o Twojej ostatniej płycie "Siedem pokus głównych", ale Tobie się kotłuje w głowie.

Doda - Tak, mi się kotłuje w głowie, ponieważ coraz więcej moich nowych znajomych, którzy nie zaznajomili się z moją byłą twórczością, cały czas mi mówi: "Boże, dlaczego ty nie śpiewasz piosenek, które pokazałyby twój potencjał wokalny?" Bo ja mam bardzo mocny, wspaniały, cudowny głos, przy którym drżą kryształowe yyy wazy.

Marzena Rogalska - I wazony.

Doda - I wazony. I postanowiłam rzeczywiście coś z tym zrobić i stwierdziłam, że zagram płytę symfoniczną w towarzystwie stu niesamowitych muzyków. Smyczków, instrumentów dętych, chóru z Norwegii.

Marzena Rogalska - wiesz co, taką bym Cię chciała zobaczyć. Naprawdę.

Doda - No ja też bym się chciała zobaczyć. W innych aranżacjach piosenki, które są znane lub mniej znane z mojego repertuaru, na pewno pozwolą mi wykorzystać swój potencjał wokalny.

Marzena Rogalska - A nie sięgnęłabyś po jakieś standardy? Nie masz takiej ochoty?

Doda - Mam ochotę, tylko wiesz, czym to grozi. Że już nikt nie będzie chciał słuchać pierwszego twórcy, że tak powiem. Czyli moje wykonanie będzie lepsze no.

Marzena Rogalska - To weź się za tych nieżyjących, wiesz, coś tam Franka Sinatry albo wiesz Marylin Manroe. Coś w tym stylu no.

Doda - Chciałabym bardzo zaśpiewać piosenkę mojego idola, czyli jakiś numer zespołu Queen. Być może tak też się stanie.

Marzena Rogalska - Kiedy ten projekt symfoniczny?

Doda - wiesz co, to jest w ogóle ciężka sprawa. Ja sobie nie zdawałam sprawy, nie miałam tej świadomości, że żeby ogarnąć stu muzyków, to naprawdę trzeba wielu miesięcy ciężkich prób, ale chcemy wydać płytę z tego występu, który będzie miał miejsce być może w Sali Kongresowej. W związku z czym ta płyta na pewno wyjdzie po wakacjach, a będziemy nagrywać to też jakoś w tym terminie.

Łzy wzruszenia

Doda - No tak, to żegnamy się ze wszystkimi bardzo serdecznie. Ja wiem, że w tym momencie łzy wzruszenia zalały wszystkim oczy.

Marzena Rogalska - Ojej, no, ale tak wiesz no, proszę Cię. Taka jesteś podparta, no, ale, że co? Że nuda, czy że smutno jednak?

Doda - Nie, że mi jest smutno jednak, bo ja bardzo lubię o sobie gadać.

Marzena Rogalska - Ty jesteś niemożliwa! Życzę Ci, żeby Twój projekt symfoniczny się udał, a teraz proszę Cię, zrób coś dla mnie i zapowiedz swoim seksownym głosem program Tomka Karolaka. DJ Doda, nie uważasz, że to fajnie brzmi?

Doda - Nie, wieśniacko na maksa. A słyszałaś ten ostatni hit, co ma 6 milionów odtworzeń? To też mówi o naszym guście, wspaniałych Polaków. Uwaga! "Jest z nami Maciek, jest z nami Krzysiek, nie ma z nami Zbyszka! Gdzie jest k*wa Zbyszek?" Nie znasz tego? Sześć baniek oglądalności. A teraz proszę Państwa, za chwilę, Złote Lata Tomka Karolaka. Zapraszam serdecznie.

Marzena Rogalska - Mam nadzieję, że Ci fajnie u nas było. Fajnie Ci było?

Doda - Bardzo, bardzo fajnie. Chciałabym pracować w radio, natomiast moja dykcja pozostawia wiele do życzenia, no i też dobór tematów byłby dosyć monotematyczny, bo ileż można gadać o sobie. Marzena Rogalska - Moim Gościem była Doda. Do usłyszenia za tydzień. Pa!

Doda - Paaaaa!

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!