Tak wyglądał ostatni występ Elvisa Presleya

Elvis Presley na trwałe zmienił oblicze muzyki, kreując w latach 50. niepowtarzalny oraz unikalny styl. Tak go zapamiętamy.

Według uczestników koncertu był to ostatni świetny występ króla rock'n'rolla. Miał on miejsce w 1977 roku w Rapid City w Dakocie Południowej. Elvis wykonał wtedy swój wielki przebój „Unchained Melody”.

 

Artysta urodził się 8 stycznia 1935 roku w Tupelo w ubogiej rodzinie. Od kiedy zaczął wyjawiać muzyczne zdolności, dołączył do chórku kościelnego. Nie ma czego ukrywać, że początki były trudne. Mając zaledwie 19 lat, podczas pierwszych nagrań w studiu Sun Records, Elvis śpiewał przede wszystkim ballady. W tamtym czasie prawie każdy wokalista wykonywał tego rodzaju utwory, toteż młody debiutant nie mógł zostać zauważony przez szerszą widownię. Presley ginął w morzu podobnych mu gwiazd sezonu.

Muzyk w latach 50. stanowił alternatywę dla skostniałej muzyki, której słuchali ówcześni Amerykanie. Elvis zaczął również udzielać się aktorsko. Zawsze podkreślał, że granie w filmach jest jego wielką pasją. W latach 1956-1972 Elvis wystąpił w 33 produkcjach, w tym dwóch dokumentalnych.

Pod koniec kariery, Presley nadal kochał występy na żywo, ale zaczęły nudzić go nagrywanie w studiu. Ostatecznie, mając na swoim koncie sukces, jakiego żaden artysta przed nim nie zdołał osiągnąć, Elvisa ogarniał powoli stan znużenia. Zaczął szukać nowych rozrywek, przez co podupadł na zdrowiu. Artysta w końcu uzależnił się od leków oraz narkotyków.

Elvis Presley zmarł 16 sierpnia 1977 roku. Za powód zgonu uznano niewydolność serca.

SŁUCHAJ ZŁOTYCH PRZEBOJÓW!